Menu Region

Polska Opinie Felietony Ponure wieści o tym kryzysie są zawsze blisko - dbają o to...

Ponure wieści o tym kryzysie są zawsze blisko - dbają o to media

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Monika Libicka

Prześlij Drukuj
Angielskie przysłowie mówi , że optymista to ktoś, kto jeszcze nie przeczytał porannych gazet. Trudno było się z tym nie zgodzić przez ostatnich kilka miesięcy.
Przeciętny obywatel naszego kraju, który ma szczęście obudzić się wypoczęty po spokojnie przespanej nocy, ma małe szanse, by docenić wstający nowy dzień, usłyszeć ptaka za oknem czy uśmiechnąć się do swoich dzieci. Jeśli nieopatrznie włączy radio, natychmiast zostanie zbombardowany wieściami z frontu walki z kryzysem.

Dziennikarze na falach eteru od świtu przesłuchują polityków i finansowych ekspertów, próbując dowiedzieć się czegoś nowego na temat opcji pogrążających nasze firmy, kursu waluty, przestraszonych inwestorów i krążących wokół naszych oszczędności międzynarodowych szajek spekulantów.

Obrazu nadciągającej apokalipsy dopełnia lektura dziennika porzuconego w porannym metrze przez udręczonego współpasażera.
∨ Czytaj dalej
Katastrofa finansowa, dno kryzysu, deficyt i spadki inwestycji to frazy, które od kilku miesięcy nie schodzą z czołówek gazet. Jak w tym wszystkim zdobyć się na optymizm?

Czy ten kryzys byłby równie straszny w świecie bez mediów, które stale nam o nim przypominają? Czy myślelibyśmy o tym, że Europejski Bank Centralny tnie stopy, a bank angielski przekracza kolejny Rubikon, decydując się na dodrukowanie pieniędzy dla "podpompowania" kulejącej gospodarki?

Czy rozpaczalibyśmy nad chwiejnym budżetem, gdyby nie przypominały nam o tym stale serwisy informacyjne, które osaczyły nas z wielu stron? Nie. Pewno wstalibyśmy rano, wypili kawę i odwieźli dzieci do szkoły.

Może więc czas przestać się przejmować czarnowidztwem i zacząć wyglądać wiosny. Tym bardziej że zgodnie z opiniami socjologów mamy predyspozycje do tego, by przetrwać ten kryzys lepiej niż obywatele Stanów Zjednoczonych czy zwykle sytych gospodarek Europy Zachodnich.

Profesor Janusz Czapiński tłumaczył w tym tygodniu naszej koleżance Paulinie Nowosielskiej, że kryzys to dla nas żadna nowość i dzięki temu mieliśmy jako naród już wielokrotnie okazję wyprodukować przeciwciała na ten rodzaj choroby.

Przeżyliśmy już fatalny początek lat 90., gwałtowny spadek poziomu życia i masowe bezrobocie, potem kolejne spowolnienie gospodarcze, gdy rząd Jerzego Buzka wprowadził cztery reformy społeczne. Wzrost naszego PKB wynosił wtedy tylko 1 proc.! I jakoś sobie daliśmy z tym radę. Nie było masowej depresji i wielkiej smuty. Po pogorszeniu przyszło polepszenie - i pewno tak będzie i teraz.
1 »
 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Reklama
Reklama