Menu Region

"Fryzjer" za kratki może trafić na lata

"Fryzjer" za kratki może trafić na lata

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Rafał Romaniuk

Prześlij Drukuj
Sześć i pół roku może spędzić w więzieniu Ryszard F. pseudonim Fryzjer za udział w piłkarskiej aferze korupcyjnej.
Takiej kary dla szefa domniemanej mafii futbolowej zażądał wczoraj podczas mowy końcowej w sprawie Arki Gdynia we Wrocławiu prokurator.

Jeszcze wyższy wyrok - siedem lat - grozi Jackowi M., byłemu prezesowi Arki, który w ostatniej chwili zmienił strategię obrony. Wcześniej utrzymywał, że z kupowaniem meczów nie miał nic wspólnego. Ostatecznie, licząc na złagodzenie kary, przyznał, że uczestniczył w przekazywaniu pieniędzy sędziom i obserwatorom.

Zastrzegł, że nigdy osobiście niczego nikomu nie wręczał. I całą winą obciążył "Fryzjera", sugerując, że musiał płacić swego rodzaju haracz. W innym przypadku F. miał zagrozić, że "przymusi go do wykonania umowy". Słysząc te słowa, "Fryzjer" tylko się uśmiechał.

Oskarżeni i ich obrońcy spodziewają się drakońskich wyroków w sądzie pierwszej instancji.

To właśnie wysokość ewentualnej kary spowodowała, że były prezes Arki Jacek M. zmienił zeznania. Siedem lat pozbawienia wolności można porównać choćby do kary, którą zasądzono w przeszłości Henrykowi N. pseudonim Dziad, szefowi mafii wołomińskiej. Skazano go za wielokrotne zlecanie napadów i podżeganie do zabójstwa.

Właśnie tak stanowcze zachowanie prokuratury podziałało na wyobraźnię oskarżonych. Ich obrońcy, choć wyrok jeszcze nie zapadł, już zapowiadają apelację. Powołują się na wiele luk prawnych. Dla przykładu mecenas Andrzej Woźniak działający w imieniu jednego z sędziów wskazywał, że według przepisów arbiter nie jest uczestnikiem zawodów sportowych. Ponadto dowodził, że nawet jeśli jego klient wziąłby pieniądze, to nikt nie jest w stanie udowodnić, że działał nieuczciwie.

Mecenas Andrzej Grabiński, adwokat "Fryzjera", który nie zdążył wczoraj wygłosić mowy końcowej, komentuje dla dziennika "Polska The Times":
- Uważam, że wnioski o tak wysoką karę mają działać prewencyjnie. Prokuratura ewidentnie chce uzyskać następujący efekt wśród oskarżonych w innych sprawach: warto sypać i z nami współpracować, a wtedy możesz liczyć na łagodniejszą karę.

Poza wyrokami bezwzględnego więzienia prokuratura wnioskuje o wysokie grzywny. Jacek M. miałby zapłacić ponad 100 tys. zł, "Fryzjer" - 99 tys. W przypadku gdyby nie byli w stanie zgromadzić takiej sumy, mogliby grzywnę zamienić na więzienie. Każdy dzień to 330 zł mniej w przypadku Ryszarda F., 350 - Jacka M. Obaj mogliby domagać się przedterminowego zwolnienia dopiero po 3/4 odbycia kary, bowiem - zdaniem prokuratury - działali w zorganizowanej grupie przestępczej.

Decyzje sędziów w sprawie Arki mogą zapaść już 20 marca. Wówczas mowy obrońców zostaną dokończone. Jeśli procedura się przedłuży, to najwyżej o tydzień. Najpóźniej 27 marca powinniśmy poznać nieprawomocne wyroki w sprawie Ryszarda F. i jego domniemanych wspólników.

Dla Mariana D., byłego szefa sędziów na Śląsku, prokurator domaga się 4,5 roku pozbawienia wolności i 10 lat zakazu pełnienia funkcji w PZPN. Dla sędziów: Roberta W. i Marka R. odpowiednio 2 lat i 4 miesięcy oraz 2 lat i 8 miesięcy więzienia.

Wsp. Marcin Rybak, Wrocław

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się