Menu Region

"Winiar" pogrążył swoich

"Winiar" pogrążył swoich

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Andrzej Zaguła

1Komentarz Prześlij Drukuj
Siatkarze Domex Tytan AZS Częstochowa od 1989 roku grają nieprzerwanie w europejskich pucharach, ale wizyta mistrza Włoch była jednym z najbardziej znaczących wydarzeń w dziejach klubu.
Stawką tej konfrontacji był bowiem awans do grona czterech najlepszych ekip Europy. Na drodze do tego sukcesu stanęli częstochowianom ich niedawni koledzy. W barwach ekipy Radostina Stoyczewa pojawili się bowiem Michał Winiarski i Łukasz Żygadło. Winiarski, który na szerokie wody wypłynął właśnie, grając w Częstochowie w jednej z głównych ról. Żygadło, który pod Jasną Górą grał od 15. roku życia, jako rezerwowy.


W pierwszym secie ani Winiarski, ani jego utytułowani koledzy m.in. Bułgar Matej Kazijski i Serb Nicola Grbić nie byli w stanie zatrzymać spokojnie i skutecznie grających gospodarzy. Kazijski popełniał błąd za błędem, choć na rozgrzewce pokazywał niesłychaną siłę, obijając sufit hali Polonia. W samym meczu w pierwszej partii najpierw zatrzymał go młodziutki Łukasz Wiśniewski, potem przekroczył linię trzech metrów, a wreszcie jego techniczne zagranie zablokował Piotr Nowakowski. W końcówce trener Stoyczew zmienił go na Brazylijczyka Dore Della Lunga.

W drugiej partii Kazijski podczas wykonywania zagrywki lekko skręcił nogę w stawie skokowym. O dziwo ten w efekcie niegroźny wypadek podziałał na gości niesłychanie mobilizująco. Zastępujący Bułgara Dore Della Lunga wprowadził w szeregach Itasu spokój. Gdy goście wyszli na prowadzenie 18:16, a chwilę później 23:20, jasne było, że zwycięstwa w secie nie oddadzą.

W trzeciej partii gospodarze nie przypominali już szóstki, która z taką wiarą rozpoczęła mecz przeciwko mistrzom Włoch. Trentino lepiej wykonywało zagrywkę i lepiej ją przyjmowało. Z kolei AZS miał z obydwoma tymi elementami problemy. Efekt był natychmiastowy - momentalnie spadła skuteczność ataku ze skrzydeł. Andrzej Stelmach nie mógł też posyłać piłek na krótką do środkowych, którzy zwłaszcza w pierwszej partii świetnie grali też blokiem.

Kłopoty ze skończeniem akcji miał nawet lider AZS Zbigniew Bartman (przez dwa lata występował w Weronie), który w ataku eksperymentował z kiwakami, ale nie na tyle skutecznie, by przechytrzyć przeciwników. W ich szeregach dojrzałością imponował przede wszystkim Winiarski. Chłodny, opanowany, a co najważniejsze skuteczny. Słowem prawdziwy lider drużyny. Tak zresztą jest i we włoskiej lidze. Gdy kłopoty ma Kazijski, bardzo często ciężar gry bierze na siebie nasz zawodnik. To oni plus Grbić byli głównymi autorami pierwszego w historii klubu mistrzostwa Italii, które Itas ma duże szanse obronić.

Porażka w trzeciej partii 17:25 kompletnie podcięła skrzydła Domeksowie. Częstochowanie stracili wiarę w to, że mogą powalczyć z Włochami, a to w siatkówce zawsze początek końca. W czwartej partii Trentino grało lekko, przyjemniej dla oka i z łatwością wygrało 25:18, a cały mecz 3:1. Ostatnią akcję meczu zakończył zdobyciem punktu z trudnej pozycji Winiarski.
- Przez półtora seta graliśmy bardzo dobrze. Mieliśmy nawet okazję, by prowadzić 2:0. Gdyby trzy, cztery kontry zakończyły się zdobyciem punktów, to sytuacja byłaby niezwykle korzysta. Potem oddaliśmy pole rywalom - podsumował szkoleniowiec AZS Radosław Panas.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

szkoda meczu

+1 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

kibic (gość)  •

dobrze, że chłopaki wygrali seta.

odpowiedzi (0)

skomentuj