Menu Region

Riki Ellison: Tarcza jest nadal potrzebna

Riki Ellison: Tarcza jest nadal potrzebna

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

rozmawia Anna Gwozdowska

Prześlij Drukuj
Z Rikim Ellisonem, ekspertem ds. tarczy antyrakietowej, rozmawia Anna Gwozdowska
Po serii niejasnych doniesień prasowych o liście amerykańskiej administracji do prezydenta Rosji prezydent Obama powiedział, że jego ocena przydatności systemu antyrakietowego zależy od tego, co dzieje się w Iranie. Czy mógł jednak coś obiecać Rosjanom?
Zupełnie w to nie wierzę. Trudno sobie wyobrazić, że jakikolwiek kraj mógłby powstrzymać Teheran przed produkcją własnej broni nuklearnej i rakiet.
Oczywiście, chcielibyśmy, aby było inaczej, ale prezydent Stanów Zjednoczonych w żadnym razie nie dopuści do tego, aby Amerykanie nie byli w stanie obronić się przed Iranem. Nie ma mocniejszego argumentu za rozmieszczeniem systemu antyrakietowego w Polsce i w Czechach.

A Rosjanie nie mają w sprawie bezpieczeństwa Europy nic do gadania?
Byłoby wspaniale, gdyby Rosjanie mogli wpłynąć na Iran, a my bylibyśmy równocześnie w stanie sprawdzić, że tak właśnie jest. Ale z tego co wiem, jeśli była jakaś oferta z naszej strony, to Rosja właśnie ją odrzuciła.

Może będzie następna. Sekretarz stanu Hillary Clinton spotyka się z ministrem Ławrowem. Będą jakieś niespodzianki?
Wiem, że Polska jest na tym punkcie bardzo wrażliwa. W czasie negocjacji przez ostatnie dwa, trzy lata w sprawie tarczy też tak było. To zrozumiałe, że chcecie wiedzieć, o czym rozmawiają Rosja i USA, szczególnie jeśli dotyczy to rozmieszczenia systemu antyrakietowego w Polsce. Ale naprawdę nie ma się czego obawiać. Ameryka z pewnością nie zachowa się tak jak Rosja, która podpisuje umowę w sprawie dostaw energii z Europą, a później wykorzystuje politycznie to, że kraje europejskie są od niej zależne.

Dlaczego nie?
Bo Iran stanowi prawdziwe zagroże-nie dla Ameryki. Nie da się temu zaprzeczyć i żaden prezydent nie pozbawi swoich obywateli obrony przed tym zagrożeniem. Iran może wyprodukować broń nuklearną i dlatego na wszelki wypadek musimy mieć system, aby się przed tym bronić. To zagrożenie ze strony Iranu napędza tę machinę. Wszystko kręci się nadal. Nie ma żadnego regresu w tej sprawie.

To znaczy, że prezydent Obama, który w czasie swojej kampanii wyborczej był krytyczny wobec tarczy, zmienił zdanie?
Z pewnością postrzega tę sprawę inaczej niż administracja George'a W. Busha. Przewiduje więcej miejsca na dyplomację i negocjacje. Prezydent będzie ostrożny, poświęci więcej czasu na testy techniczne. Sadzę, że np. Hillary Clinton w o wiele większym stopniu popiera ideę systemu antyrakietowego niż Obama.

Skąd jej poparcie dla tego projektu?
Jako sekretarz stanu zdaje sobie sprawę, że system antyrakietowy może pomóc jej w osiągnięciu związanych z jej stanowiskiem celów. Wydaje mi się, że pani Clinton jest przekonana, że połączenie systemu antyrakiet z konwencjonalną siłą militarną i dyplomacją może powstrzymać kraje, takie jak np. Korea Północna przed użyciem broni nuklearnej. W podobny sposób można ustabilizować sytuację na Bliskim Wschodzie. Poza tym jako senator była członkiem komisji obronnej, znakomicie zna tę tematykę i głosowała za tym systemem.

A co sądzą na temat tarczy kongresmeni? To od nich zależy finansowanie całego projektu.
Pieniądze się znajdą. Zarówno prezydent, jak i sekretarz stanu chcą mieć jakieś wyjście awaryjne bez względu na to, co zrobi Rosja. Także generałowie będą przekonywać Kongres, że USA potrzebują tego systemu. Żaden kongresmen nigdy nie odmawia armii tego, czego potrzebuje.

Kryzys nie opóźni instalacji systemu?
Oczywiście będą opóźnienia, które wynikają jednak także z faktu, że mamy w Białym Domu nową administrację.

Przypuśćmy przez chwilę, że prezydent Obama rezygnuje z tarczy. Czy ma rację minister Radek Sikorski, który sugeruje, że Polska może przynajmniej liczyć na baterie rakiet Patriot?
Nie ma mowy, aby trzy baterie rakiet Patriot mogły obronić terytorium Polski! Musicie mieć nowy system obrony powietrznej, bo stary staje się bezużyteczny, to po pierwsze. Patrioty, o których mowa, czyli te używane przez NATO w Niemczech, to nic stałego. Można je równie dobrze przewieźć na druga stronę oceanu albo na Bliski Wschód. Z całą pewnością patrioty nie zastąpią tarczy.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się