Menu Region

Kosmiczny głaz minął Ziemię zaledwie o włos

Kosmiczny głaz minął Ziemię zaledwie o włos

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Artur Grabarczyk

3Komentarze Prześlij Drukuj
Kosmiczny kamień o masie zbliżonej do tego, który w 1908 roku zrujnował wielką połać syberyjskiej tajgi, przemknął w poniedziałek tuż obok Ziemi.
O mały włos ludzkość uniknęła powtórki z katastrofy tunguskiej.Gdyby runął na naszą planetę, bez trudu mógłby zniszczyć nawet największe miasto. Wydarzenie to przekonuje, jak pilną potrzebą jest stworzenie przez ludzkość globalnego systemu ochrony przed planetoidami.

Stało się to, o czym od dawna ostrzegają astronomowie. Obiekt oznaczony jako 2009 DD45 został wypatrzony dosłownie w ostatniej chwili, nie dając ludzkości czasu na podjęcie przeciwdziałań.

Australijscy astronomowie w Obserwatorium Siding Spring wypatrzyli go w piątek 27 lutego, zaledwie trzy dni przed chwilą jego największego zbliżenia do Ziemi. W poniedziałek 2 marca planetoida minęła nas o zaledwie 72 tys. km. To tylko jedna piąta dystansu, jaki dzieli Ziemię i Księżyc, i dwa razy wyżej, niż sięgają orbity sztucznych satelitów.

Mieliśmy mnóstwo szczęścia. Gdyby 2009 DD45 uderzyła w Ziemię, skutki byłyby katastrofalne. Średnicę skalistego obiektu szacuje się na od 21 do 47 metrów - to tyle, co wysokość 10-piętrowego budynku. Podobne gabaryty miał najprawdopodobniej tzw. meteoryt tunguski. 101 lat temu jego potężne uderzenie w okolicach syberyjskiej rzeki Podkamienna Tunguzka powaliło 2000 km kw. lasu. To obszar czterokrotnie większy od powierzchni całej Warszawy.

Niszczycielskie skały

Poniedziałkowe zbliżenie z 2009 DD45 to już nie pierwszy raz, gdy ludzkość ma kosmicznego farta. W marcu 2004 r. planetoida 2004 FU162 minęła nas o zaledwie 6500 km - długość promienia Ziemi. Obiekt miał wprawdzie tylko 6 metrów średnicy, co oznacza, że przed upadkiem na naszą planetę spaliłby się w atmosferze, niemniej astronomowie potraktowali jego niespodziewaną wizytę w pobliżu Ziemi jako śmiertelnie poważne ostrzeżenie.

W Układzie Słonecznym są bowiem tysiące wielkich kosmicznych skał. Ryzyko, że jedna z nich spadnie na Ziemię, nieustannie wisi nad ludzkością niczym miecz Damoklesa. Mimo ogromnego postępu astronomii, ciągle nie potrafimy nawet na czas wykryć zagrożenia. Trzy dni - jak w przypadku planetoidy 2009 DD45 - to za stanowczo za mało, by przedsięwziąć jakiekolwiek środki zapobiegawcze.

Dlatego astronomowie od pewnego czasu apelują do polityków o stworzenie globalnego systemu wykrywania i katalogowania groźnych planetoid. Minąwszy Ziemię raz, większość tych obiektów wróci w nasze pobliże. Szczególnie powinniśmy się bać największych ze skał. Choć łatwiej je wykryć, to skutki ich uderzenia mogą zrujnować już nie miasto, cały kontynent, a nawet - całą planetę.

Groźny Apophis
Za jedno z największych zagrożeń tego rodzaju uchodzi obecnie planetoida 99942 Apophis, odkryta w 2004 roku. Ma ona aż 270 metrów średnicy, a jej upadek na Ziemię spowodowałby eksplozję o sile 880 megaton - tyle, ile wynosi moc kilkunastu bomb termojądrowych.

Po zbliżeniu planetoidy 2005 FU162 do Ziemi amerykański astronauta Rusty Schweickart wystąpił w amerykańskim Kongresie z apelem o umieszczenie przez NASA nadajnika radiowego na Apophisie. Dzięki temu można by precyzyjnie wyliczyć tor lotu tej planetoidy.

Środki, jakie mogłyby zapobiec kolizji Ziemi z takim obiektem, są ciągle rozważane tylko teoretycznie. Planetoidę można zniszczyć zawczasu bombą atomową, podłożoną przez specjalną misję astronautyczną. Inny pomysł to zepchnięcie jej z kursu kolizyjnego przy pomocy silników rakietowych lub żagla na wiatr słoneczny.

W obu przypadkach potrzeba jednak znacznie więcej czasu niż trzy dni.
3

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

kosmiczne zagadki

+27 / -31

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

bursztyn (gość)  •

Musimy się jeszcze wiele uczyć...bo głupi ma zawsze szczęście, o zgrozo!

odpowiedzi (0)

skomentuj

Pu

+39 / -32

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Samolub (gość)  •

Ja bym wolał, żeby część podatków szła do mojej kieszeni. Wiem, że mogłoby to wywołać zamieszki, i że to trochę samolubne myślenie, ale naprawdę tak bym wolał - mógłbym se kupić coś fajnego.

odpowiedzi (0)

skomentuj

asteroidy

+31 / -26

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

melkart (gość)  •

tak mamy dużo szczęścia. Apophis i inne planetoidy mają nas mijać w najbliższym czasie kilkanaście razy.Troszkę dziwne jest to ,że np. NASA wolą oglądać wszechświat w najdalszych jego zakamarkach. Moim zdaniem powinna powstać jakaś organizacja która monitorowałaby nasz najbliższe otoczenie międzyplanetarne albo coś w rodzaju programu SETI(sam chętnie przystąpiłbym do takiego projektu). Zresztą powinno się ostrzegać ludzkość dużo wcześniej nawet jeśli ryzyko uderzenia jest małe. Nie lubię się dowiadywać czegoś po fakcie. Moim zdaniem takie postępowanie jest nie fair, skoro ludzie płacą podatki mi.in.na własne bezpieczeństwo powinni wiedzieć jakie niebezpieczeństwo im zagraża.Wiem pewnie to samolubne myślenie, które zamiast pomóc mogłoby wywołać zamieszki, ale naprawdę wolałbym wiedzieć czy grozi mi śmierć-mógłbym się do niej przygotować.

odpowiedzi (0)

skomentuj