Menu Region

Wróbel już po operacji, ważą się losy jej kariery

Wróbel już po operacji, ważą się losy jej kariery

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Rafał Romaniuk

Prześlij Drukuj
Polskie media obwieściły ostatnio, że Agata Wróbel, wicemistrzyni olimpijska z Sydney i brązowa medalistka z Aten, po dwóch latach przerwy wraca do podnoszenia ciężarów i powalczy o złoto w Londynie w 2012 r.
Okazuje się jednak, że droga na szczyt może się skończyć w momencie, gdy się na dobre nie zaczęła. Kariera Agaty zawisła na włosku. Wczoraj sztangistka przeszła skomplikowaną operację nadgarstka. To głównie z powodu - jak mówi - "bólu nie do zniesienia" ponad dwa lata temu nie wytrzymała, rzuciła sport i wyjechała do Londynu. Na razie trudno przewidzieć wyniki zabiegu.

Wróbel: Daję sobie 50 procent

- Na wszystko potrzeba czasu. To była niezwykle skomplikowana operacja. Nie chodziło o jedną sprawę. Trzeba było wyczyścić ten nadgarstek, dokonać szeregu czynności chirurgicznych - opisuje trener kadry narodowej w podnoszeniu ciężarów kobiet Ryszard Soćko.

Wróbel przed zabiegiem, który zakończył się wczoraj późnym wieczorem w Krakowie, oceniała swoje szanse powrotu do optymalnej formy na pięćdziesiąt procent.

- Ostatnio było tak, że ból ustępował, a potem pojawiał się znowu. Uznałam, że trzeba z tym zrobić porządek. Mam nadzieję, że będzie lepiej. Choćby troszkę. Lekarz niczego mi nie obiecywał. I powiedział, że mnie zoperuje, ale muszę sobie zdawać sprawę z konsekwencji. Może być lepiej, gorzej albo nic się nie zmieni - mówi zawodniczka, która do Krakowa pojechała w towarzystwie żony Soćki, Danuty, będącej jednocześnie II trenerem kadry olimpijskiej kobiet w podnoszeniu ciężarów.

Jeszcze niedawno wydawało się, że Wróbel pozostanie dla kibiców symbolem sportowej degradacji. Pod koniec 2006 roku ni stąd ni zowąd rzuciła ciężary w kąt i postanowiła zacząć nowe, w jej przekonaniu lepsze życie.

Zasadzka na wysypisku

Agata znana z radykalnych i często nieprzemyślanych decyzji wyjechała do Londynu. Zaczęła szukać pracy. I znalazła - w segregowni śmieci. Na tę wieść jej bliscy łapali się za głowy. Nie mogli uwierzyć, że dziewczyna, której niedawno Eurosport poświęcił film, plasując ją wśród największych gwiazd sportu na świecie, tapla się w odpadkach. Jednak zdjęcia byłej gwiazdy pokazanej w towarzystwie biegających po taśmie produkcyjnej szczurów wstrząsnęły jej kibicami.

W sprawie Wróbel interweniowali nawet politycy. Ci z Krakowa chcieli wynająć dla niej komunalne mieszkanie, bo - jak twierdzili - nie mogli patrzeć, jak była gwiazda sportu poniewiera się w takich warunkach.

Po kilku miesiącach okazało się, że temat "Wróbel w sortowni śmieci" był wymysłem jednego z brukowców. Dziennikarz zadzwonił do Agaty z informacją, że ma dla niej ciekawą ofertę pracy. Gdy dotarła na miejsce, okazało się, że trafiła na wysypisko. I zrobiono jej zdjęcia. Wróbel pracy nie przyjęła. Ale obraz byłej mistrzyni trzymającej worki ze śmieciami został w pamięci Polaków.

Mimo to postanowiła szukać dalej. Zaczęła brylować w zawodach strong women, pracując jednocześnie w jednej z polskojęzycznych rozgłośni radiowych - w ochronie.

Powrót mistrzyni
Ci, którzy ją znali, od razu jednak przewidzieli, że Wróbel zmieni zdanie. Gdy obejrzała igrzyska olimpijskie w Pekinie, wróciły wspomnienia. I choć zarzekała się wielokrotnie, że ciężary to w jej życiu zamknięty rozdział, postanowiła wrócić tam, skąd wyjechała - do Siedlec. Na co dzień mieszka tam trener Soćko. W mieście do dziś funkcjonuje też Ośrodek Przygotowań Olimpijskich.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się