Menu Region

Artysta w łapach agentury

Artysta w łapach agentury

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Magdalena Rigamonti

Prześlij Drukuj
Czułem, że moje miejsce to Hollywood, więc kupiłem bilet tylko w jedną stronę - mówi 37-letni Abel Korzeniowski, od czterech lat mieszkaniec słonecznej fabryki snów.
Z urodzenia Krakus, z zawodu kompozytor, pozazdrościł Janowi A.P. Kaczmarkowi (Oscar za muzykę do "Marzyciela" z 2004 r), który od lat 80. mozolnie wspinał się na hollywoodzki parnas.

- Dopiero tam rozwinąłem skrzydła - dodaje z lśniącym amerykańskim uśmiechem Korzeniowski.

Dopadłam go w studiu S4 Polskiego Radia, gdzie niedawno nagrywał ścieżkę do rodzimej animacji "Gwiazda Kopernika" (w kinach jesienią).
Ponad 70-minutowa partytura zaskoczyła zleceniodawców (Studio Filmów Rysunkowych z Bielska--Białej) i wykonawców (80-osobowa Orkiestra Polskiego Radia), bo na typowy pełny metraż wystarcza zwykle 30 minut.

- Trochę się rozpisałem - przyznaje ze skruchą Korzeniowski, który napytał sporo biedy muzykom. - Tak te nuty pokomplikował, że musieliśmy trenować przez cały weekend, żeby to zagrać - pohukuje jakiś gość z orkiestry.

- Nie lubię łatwizny - śmieje się kompozytor. - Choć w Stanach zrozumiałem, że czasem warto utemperować własną ambicję - przyznaje po chwili.

Debiut u Stuhra
Podstaw fachu uczył się u samego Krzysztofa Pendereckiego. Ale zamiast łaskotać zblazowanych melomanów drucianą szczotką muzyki współczesnej, postanowił pieścić uszy kinomanom. Jako pierwszy rękę do młodego kompozytora wyciągnął Jerzy Stuhr - i trafił na punkt. Muzyka do "Dużego zwierzęcia" (2000) została nagrodzona na festiwalu filmowym w Gdyni. Potem był głośny "Anioł w Krakowie" (2002) Więcka, a rok później Stuhrowa "Pogoda na piątek".

- Pięć lat temu porwałem się na "Metropolis" Fritza Langa [flagowe arcydzieło niemieckiego ekspresjonizmu z 1926 r. - red.]. Byłem pewien, że moja kariera nabierze w Polsce rozpędu, ale nie nabrała - wspomina artysta. To wtedy uznał, że dosyć wygłupów: spakował manatki i niczym pasażerowie z dolnych pokładów "Titanica" w ciemno wyruszył do Hollywood. - Nikogo tam nie znałem - opowiada.

A w Hollywood fakt, że imigrant zza siedmiu mórz napisał 147-minutowe opus magnum na 42-osobowy chór, 70-osobową orkiestrę i dwie wokalistki, a całość doprowadził do premiery, oprócz szacunku nie daje nic. - Tam jest twarda gra. Mógłbym mieć na koncie dzieło na tysiącosobową orkiestrę, ale bez obrotnego agenta nic bym nie wskórał - refleksyjnie zauważa Korzeniowski. Bo nuty nutami, ale o wszystkim decyduje lokalna obyczajowość w sztuce pieniądza. - W Hollywood człowiek, który chce działać w filmowym biznesie bez solidnego przedstawiciela, jest traktowany jak powietrze. Tak jakby nie istniał - tłumaczy artysta.

Szybka kariera
No i masz pecha, czytelniku dziennika "Polska". Nie uraczymy cię w tym momencie ckliwą legendą o zmywaniu garów i szlifowaniu bruku w Beverly Hills. Kompozytor rozesłał po prostu listy do kilkunastu wpływowych agentów. Dwaj się odezwali, a z jednym z nich (spółka Seth Kaplan, Evolution Music Partners) Korzeniowski współpracuje do dziś. - Nie wierzyłem własnym oczom, kiedy zobaczyłem odpowiedź - śmieje się artysta i tym śmiechem spuentujemy romantyczną fazę jego biografii.

W maju do kin wchodzi pełnometrażowa trójwymiarowa animacja "Terra" z muzyką Polaka. - Przez tę robotę musiałem odmówić Stuhrowi. Miałem wybór: "Korowód" albo hollywoodzka "Terra". Myślę, że postąpiłem słusznie - krzywi się lekko Korzeniowski, jakby zawstydzony, że obstawił wypas z USA nad ambitne polskie kino.

Cóż, bywa. Ale jeśli nawet "Terra" wysiada przy "Korowodzie", bossowie Hollywoodu już artystę znają. - Na dniach wracam do Los Angeles, siadam do komputera i zaczynam nową robotę. Agent mnie popędza - mówi Abel, a my czekamy na przyszłoroczne Oscary.

Dokładna data polskiej premiery animacji "Terra" z muzyką Korzeniowskiego jest jeszcze nieznana. W branżowym portalu Imdb.com film ma wysoką notę 7,9/10.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się