Mimo kryzysu mocarstwa zbroją się wciąż na potęgę

    Mimo kryzysu mocarstwa zbroją się wciąż na potęgę

    Michał Różycki

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Chiński smok nie daje się kryzysowi. Choć w kraju czuje się spowolnienie gospodarki, pracę tracą miliony ludzi, to jednak ogłoszony wczoraj budżet zakłada przeznaczenie w tym roku na wojsko 70 mld dol. To o 15 proc. więcej niż rok temu.
    Inne mocarstwa nie chcą pozostać w tyle. Rosja planuje zwiększyć nakłady na armię aż o 25 proc. Wydatki rosną też w USA mimo zapowiedzi prezydenta Baracka Obamy o odchudzaniu budżetu. Światowe potęgi nie chcą pokazać, że kryzys osłabia ich armie.

    Pekin planuje wydać gigantyczne sumy przede wszystkim na modernizację wojska i lepsze płace dla liczącej 2,5 mln żołnierzy armii, największej na świecie.


    - Nasze siły zbrojne mają chronić niepodległości terytorium Chin i nie stanowią zagrożenia dla jakiegokolwiek państwa - przekonywał rzecznik chińskiego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych Li Zhaoxing. Wśród możliwych projektów są jednak również te najgroźniejsze, jak ulepszenie arsenału atomowego oraz budowa pierwszego chińskiego lotniskowca.

    Japońscy i amerykańscy wojskowi obawiają się, że celem modernizowanej chińskiej armii może stać się Tajwan, uznawany przez Pekin za swoją zbuntowaną prowincję.

    - Rosnące wydatki na zbrojenia pokazują, że Tajwan jest coraz bardziej zagrożony - ostrzega Dennis Blair, szef amerykańskiego Narodowego Wywiadu. Eksperci przypominają też, że Pekin wielokrotnie zaniżał swoje wydatki na armię. W 2005 r. wyniosły one tak naprawdę około 90 mld dol., a nie deklarowane 30 mld.

    - Tegoroczny budżet również ma niewiele wspólnego z rzeczywistością, prawdziwe wydatki mogą być nawet cztery razy większe - twierdzi analityk Ralph Cossa z azjatyckiego oddziału Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych.

    W tym zbrojeniowym wyścigu prym wiedzie Ameryka. Jej wydatki na sektor zbrojeniowy stanowią wciąż prawie połowę światowych wydatków na wojsko. W tym roku fiskalnym Waszyngton planuje przeznaczyć na ten cel 515 mld dol., około 7,5 proc. więcej niż w roku 2008. Jeśli doliczyć do tego koszty prowadzenia operacji wojskowych w Iraku i Afganistanie, suma wydatków USA na armię wyniesie nieco ponad 700 mld.

    Administracja Obamy już teraz zapowiedziała, że wydatki w 2010 roku będą jeszcze większe o 4 proc. Prezydent został za to ostro skrytykowany, gdyż podczas przemówienia przed Kongresem USA w ubiegłym tygodniu mówił o "wycofaniu się z niepotrzebnych wojskowych reliktów z epoki zimnej wojny".

    - Zamiast przeznaczania dodatkowych pieniędzy na służbę zdrowia, wrzucamy je na wojsko, a dziura budżetowa rośnie - grzmiał Barney Frank, republikański kongresmen.

    Rosyjscy parlamentarzyści też nie mieli oporów, by zwiększyć wydatki wojskowe Kremla aż o jedną czwartą. Sumę 50 mld dol. Duma zaakceptowała większością głosów.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    zbrojenia

    ja (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2 / 3

    to jest przepowiedziane u Daniela.Że ludzie będą się zbroić i budować twierdze.Mimo jednoczenia się świata.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo