Menu Region

Joanna Agacka-Indecka: Sądom zabraknie mówców

Joanna Agacka-Indecka: Sądom zabraknie mówców

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

prezes Naczelnej Rady Adwokackiej

Prześlij Drukuj
Znowelizowane przepisy dotyczące aplikacji doprowadzą do upolitycznienia zawodu adwokata - pisze Joanna Agacka-Indecka, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej.
Nowe przepisy dotyczące aplikacji adwokackiej aż roją się od wad. Posłowie zdecydowali, że egzaminy kończące aplikację adwokacką będą miały wyłącznie pisemną formę. Przychylili się do argumentacji ministra sprawiedliwości, według którego dotychczasowe egzaminy ustne były - ogólnie mówiąc - niesprawiedliwe i niemiarodajne.

Co ciekawe, ale i przygnębiające, posłowie odrzucili senackie poprawki zmierzające do utrzymania egzaminu ustnego.
Na nic zdała się argumentacja z senackiej debaty, wskazująca, że sprawdzenie werbalnych zdolności kandydata na adwokata to tak naprawdę sprawdzian jego najgroźniejszej broni w sądzie. Zdolności krasomówcze są przecież dla adwokata tym samym, czym dla aktora dobra dykcja lub dla księdza umiejętność wygłaszania homilii.

Zadziwiające w tej sytuacji jest to, że przyczynkiem do tych zmian była troska o wysoki poziom prawniczych egzaminów zawodowych. Wyraził ją nie byle kto, bo sami sędziowie Trybunału Konstytucyjnego. Wyrok TK z 19 kwietnia 2006 roku obalał przepisy pozbawiające samorząd palestry wpływu na przebieg egzaminów adwokackich. Uznawał za sprzeczne z Konstytucją otwarcie dróg pozaaplikacyjnych i pozaegzaminacyjnych do zawodu bez zagwarantowania rzetelnego wykształcenia kandydatów mających inne doświadczenia prawnicze.

Trybunał podkreślił wówczas, że egzamin zawodowy i aplikacja adwokacka to droga kształtowania praktycznego przygotowania do zawodu adwokata i tak traktowana musi pozostać pod kontrolą nie tylko władzy publicznej (czyli ministra sprawiedliwości), ale też samorządu adwokackiego.

Parlament rzeczywiście naprawił usterki systemu wytknięte przez Trybunał. Niestety tę okazję wykorzystano także do doraźnych celów politycznych, a wręcz populistycznych. Wraz z przepisami o egzaminie po raz kolejny stworzono niezbyt uzasadnione furtki do naszego zawodu.

Niektóre z nich - dla osób po innych zawodowych egzaminach prawniczych (np. radcowskim) - akceptowaliśmy. Jednak rozwiązanie pozwalające doktorom prawa na łatwe zostanie adwokatem budzi nasz sprzeciw. Nie zawsze bowiem takie osoby są wystarczająco praktycznie przygotowane do reprezentowania klientów i ich obsługi prawnej.

Jednak najwięcej nieporozumień w sejmowych dyskusjach wywołała sprawa egzaminów ustnych. Dyskusja nad ich obiektywnością trwa od dawna, a zyskała na ostrości po egzaminach na aplikację adwokacką we wrześniu 2007 roku (zdał je niewielki procent kandydatów). Wtedy to egzaminy o charakterze wyłącznie pisemnym i testowym - opisywane chętnie jako te najbardziej obiektywne - okazały się nieprzewidywalne i podlegające zmiennym tendencjom, zaskakującym absolwentów wydziałów prawa i samorząd adwokacki.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się