Menu Region

Tomczak jednak musi odsiedzieć dożywocie

Tomczak jednak musi odsiedzieć dożywocie

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Mariusz Jałoszewski

1Komentarz Prześlij Drukuj
Polacy łamiący prawo w krajach Unii Europejskiej i dopuszczający się tam brutalnych zbrodni nie mogą liczyć na złagodzenie kary w Polsce.
Surowy wyrok wydany za granicą zostanie utrzymany w kraju, nawet jeśli nasz kodeks przewiduje niższe sankcje.

Takie są skutki wczorajszej, precedensowej uchwały Sądu Najwyższego, który musiał rozstrzygnąć, co zrobić z karą dla Jakuba Tomczaka. Trzech sędziów jednogłośnie uznało, że Tomczak, skazany w 2008 r. przez brytyjski sąd w Exeter na podwójne dożywocie za gwałt i ciężkie uszkodzenia ciała Jane H., w Polsce odsiedzi również dożywotni wyrok. I to mimo że w naszym kraju za gwałt można dostać maksymalnie 12 lat więzienia.

Pocieszeniem dla Tomczaka jest to, że o warunkowe zwolnienie może on się ubiegać już po dziewięciu latach spędzonych w więzieniu. Sąd Najwyższy orzekł bowiem, że wiążące jest też zalecenie sądu w Exeter, który wyznaczył taką możliwość przedterminowego zwolnienia. To korzystne dla skazanego, bo w Polsce skazani na dożywocie, szanse na wolność mają dopiero po 25 latach odsiadki.

Wczorajsza uchwała Sądu Najwyższego, która była odpowiedzią na pytanie Sądu Apelacyjnego w Poznaniu będzie wykładnią prawa w innych sprawach osądzonych za granicą (np. Adama G. skazanego na 20 lat więzienia za zranienie nastolatka w Belgii).

Orzeczenie SN nie dotyczy wszystkich Polaków sądzonych za granicą, lecz tylko tych, którzy zostali wydawani przez Polskę (bo np. tu się ukrywali) na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania (ENA) i po skazaniu mają wrócić do kraju, by odsiedzieć wyrok. Sąd Najwyższy jasno stwierdził, że w takich przypadkach , mimo różnic w kwalifikacji czynów i grożących za to różnych kar, polski sąd nie może zmieniać zagranicznego wyroku.

Wynika to z przepisu kodeksu postępowania karnego, który dostosowaliśmy do prawa unijnego. W innych sprawach takiego automatyzmu nie ma. Wyroki Polaków złapanych i osądzonych za granicą bez europejskiego nakazu są dostosowywane przez polskie sądy do naszego prawa.

Wczoraj w sądzie okazało się, że Polska (obok Włoch) wyszła przed szereg, bo prawo unijne nie wymaga automatycznego uznawania kary określonej przez inne sądy, jeśli przestępcę wydano na podstawie ENA. - Nasz ustawodawca trochę się pospieszył i uznał w pełnym zakresie zasadę uznawania orzeczeń - podkreślał wczoraj sędzia Piotr Hofmański.

Zauważył, że nie jest to może najlepsze rozwiązanie. Zwrócił uwagę, że do 2011 r. Sejm musi przyjąć inną ważną dyrektywę unijną dotyczącą prawa i przy tej okazji będzie szansa, by ponownie zastanowić się, czy automatycznie uznawać wyroki wydane w krajach UE.

Dlatego adwokat Tomczaka mec. Wojciech Wiza zapowiada, że będzie lobbował o zmianę prawa. - Mój klient jest ofiarą pomyłki sądowej. Od początku mówił, że jest niewinny - zapewnia Wiza. I dodaje: - Jeśli sąd w Hiszpanii skaże Polaka na 356 lat więzienia, to tyle będzie musiał odsiedzieć w Polsce? Prawo powinno chronić naszych obywateli - dodaje.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

sędzia Piotr Hofmański:

+5 / -8

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

heniu (gość)  •

"..nie jest to może najlepsze rozwiązanie". bla, bla bla... może jest , a może nie jest w zasadzie to ja nie wiem , bo jestem sędzią Sądu Najwyższego. TO KTO MA WIEDZIEĆ!!!!????

odpowiedzi (0)

skomentuj