Menu Region

Pęka sojusz Izraela i USA

Pęka sojusz Izraela i USA

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Łukasz Słapek

2Komentarze Prześlij Drukuj
Izrael najwyraźniej traci swego największego sojusznika jakim zawsze były Stany Zjednoczone. Świadczyć o tym mogą gesty i słowa przebywającej na Bliskim Wschodzie szefowej amerykańskiej dyplomacji.
Hillary Clinton złoży dzisiaj wizytę w Ramalli pełniącej funkcję stolicy Autonomii Palestyńskiej. Oczekuje się, że Clinton zapewni prezydenta Mahmuda Abbasa, iż Waszyngton dołoży starań, aby powstało suwerenne państwo Palestyna, czemu dotychczas sprzeciwiał się Izrael. Ta rewolucyjna deklaracja wyraźnie padła z jej ust już wczoraj i sprawiła, że na sojuszu USA i Izraela pojawiły się pierwsze głębokie rysy. Pogłębia je zaś chęć Waszyngtonu ocieplenia stosunków z Syrią.

- Chcemy energicznie doprowadzić do zawarcia porozumienia pokojowego pomiędzy Izraelem a Palestyną - mówiła w niedzielę szefowa amerykańskiej dyplomacji, wypowiadając się o konflikcie izraelsko-palestyńskim. Co ciekawe, mówiąc o Palestyńczykach, użyła przy tym słowa "state".
Z początku nie było wiadomo, co miała na myśli. W języku angielskim jest to słowo wieloznaczne, bo określa się nim zarówno rząd, jak też i państwo. O przypadku nie było mowy, bo te same słowa padły także po wczorajszym spotkaniu Hillary Clinton z prezydentem Izraela Szymonem Peresem. Wątpliwości rozwiały dopiero słowa wypowiedziane po spotkaniu z szefową izraelskiej minister spraw zagranicznych Cipi Liwni.

- Praca nad rozwiązaniem przewidującym istnienie dwóch państw jest nieunikniona - mówiła wczoraj Clinton, podkreślając, że pierwszym krokiem na drodze do pokoju jest trwałe zawieszenie broni w Strefie Gazy bez czekania na powstanie nowego izraelskiego rządu. Entuzjazmu towarzyszącego przełomowym zapowiedziom o utworzeniu palestyńskiego państwa nie podziela Izrael. Nie bacząc na sojusz z USA, Tel Awiw zdaje się robić na przekór Waszyngtonowi. Wskazuje na to zwłaszcza poniedziałkowa zapowiedź izraelskiego ministerstwa budownictwa.
Na dwa dni przed wizytą Clinton w Ramalli resort ten ogłosił, że podwoi liczbę osadników na Zachodnim Brzegu Jordanu z 500 tys. do miliona.

Niemal w tym samym czasie na szczycie w egipskim Szarm el-Szejk Clinton zapowiadała, że USA udzielą 900 mln dol. pomocy finansowej Palestyńczykom na odbudowę Gazy zniszczonej izraelskimi bombardowaniami. Zaskakujące oświadczenie Izraela o zwiększeniu liczby osiedli oznacza w praktyce dalsze zaostrzenie konfliktu zamiast uspokojenia nastrojów. Taki ruch może sugerować, że Izrael jawnie torpeduje wysiłki pokojowe na Bliskim Wschodzie Baracka Obamy.

Władze w Tel Awiwie obawiają się, że gdy powstanie suwerenne państwo palestyńskie, zagnieżdżą się w nim komórki wywiadowcze i wojskowe Iranu, który dąży do zagłady Izraela. Wczoraj Hillary Clinton przekonywała więc izraelskiego prezydenta, że pokój jest możliwy. Obawy starała się zaś wyciszyć, podtrzymując stanowisko USA, mówiące, że Izrael ma prawo odpowiadać na ataki rakietowe na swoje terytorium. Te same zapewnienia usłyszał Benjamin Netanjahu, który obejmie tekę szefa nowego izraelskiego rządu. Problem jednak w tym, że jego partii - Likuowi - nie udało się stworzyć koalicji z ugrupowaniem Liwni, Kadimą, która opowiada się za utworzeniem państwa palestyńskiego. Stwarza to zagrożenie, że w poszukiwaniu koalicjanta Likud zwróci się ku radykalnym partiom prawicowym, które nawet nie chcą słyszeć o rozmowach z Palestyńczykami.

Choć sekretarz stanu deklarowała wczoraj, że sojusz USA z Izraelem jest niewzruszony, Tel Awiw z niepokojem obserwuje ocieplanie stosunków Ameryki z Syrią. Przełomem w nich był przyjazny uścisk dłoni Clinton i szefa MSZ Syrii wymieniony w Szarm el-Szejk.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

2

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

KOMU SŁUŻY

+4 / -7

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

JAN (gość)  •

NIE JEST WAŻNE CO TA PANI MÓWI ALBO CO ROBI TYLKO KOMU SPRZYJA I KOGO JEJ DZIAŁALNOŚC WZMACNIA

odpowiedzi (0)

skomentuj

sojusz

+5 / -4

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

melkart (gość)  •

osobiście wolałbym aby Palestyna była wolnym państwem. Bądzmy jednak realistami-problem Izraela i Palestyny nie zostanie nigdy rozwiązany. Za dużo krzywd narosło między mieszkańcami tego regionu.Izrael musiałby zrezygnować ze swej hegemonii w regionie, a Palestyńczycy rozwiązać Hamas i inne organizacje terrorystyczne-na co się nie zapowiada.A co do Stanów, ostatnie poczynania polityków amerykańskich są niezbitym dowodem,że "światowy hegemon" traci moc. Jesteśmy świadkami przegrupowywania się sił na świecie.

odpowiedzi (0)

skomentuj