Menu Region

Twarde rytmy wprost z Angoli

Twarde rytmy wprost z Angoli

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Marek Świrkowicz

1Komentarz Prześlij Drukuj
Miłośnicy tanecznej muzyki z najdalszych zakątków świata nie mogą narzekać na brak nowych wyzwań.
Dopiero co nauczyliśmy się wyginać śmiało ciało w rytm jamajskiego dancehallu, portorykańskiego reggaetonu, brazylijskiego baile funku i południowoafrykańskiego kwaito, a już trzeba w pocie czoła szlifować podstawy nowego gatunku, który podbija klubowe parkiety od Lizbony aż po Tokio. To wywodząca się wprost z pulsujących afrykańską witalnością ulic Angoli rytmiczna petarda zwana kuduro.

Wszystko za sprawą kolektywu didżejsko-producenckiego o nazwie Buraka Som Sistema. Nazwa brzmi swojsko, ale w rzeczywistości to stadko wesołych Portugalczyków, którzy postanowili przeszczepić angolski fenomen na europejski grunt. W efekcie ich debiutancki pełnometrażowy album "Black Diamond", który od pół roku nie pozwala ochłonąć recenzentom i imprezowiczom w Europie Zachodniej i USA, nareszcie trafia w ręce polskich fanów.


To szalony muzyczny ekspres, który w zawrotnym tempie kursuje między stolicą Angoli Luandą i pachnącą kosmopolitycznym tyglem Lizboną, zahaczając po drodze o Londyn, Sao Paulo, Nowy Jork i Kingston. Za rozkład jazdy robi tu rytm. Joao Barbosa (ukryty za ksywką Lil' John), Rui Pite (DJ Riot) i Andro Carvalho (Conductor) zręcznie zmieszali podsłuchane u zamieszkujących lizbońskie blokowiska angolskich imigrantów transowe afrykańskie bity z atomowym uderzeniem europejskiego rave'u i house'u. Dodali zmysłową surowość baile funku i hiphopowe rymowanki, wystrzeliwane z prędkością światła po portugalsku, angielsku i kreolsku przez zaproszonych do współpracy nawijaczy - i gotowe. Takiej miksturze nie oparł się jeszcze nikt.

"W tej zabawie chodzi tylko o rytm. Nawet głos to dla nas perkusyjny instrument" - tłumaczą muzycy, którzy ponad eksperymenty brzmieniowe czy sceniczne przedkładają dziką, uliczną energię, ujętą w ramy miażdżących bitów i garażowych sampli. W ich wydaniu kuduro (czyli afrykański wariant hip-hopu, powstały w latach 90. w slumsach Luandy) to piguła brudnej, rytmicznej surowizny, przy której najbardziej undergroundowi europejscy czciciele hałasu brzmią jak wymuskani lalusie z elitarnej szkółki.

Nic dziwnego, że meldujący się wprost z podlizbońskiego osiedla Buraca tercet skutecznie wyłupał sobie drogę do serc wyznawców cyberpląsu. Tak wymagających, jak np. księżniczka londyńskiej sceny nu etno M.I.A., która najpierw zachwaliła Portugalczyków pod niebiosa na łamach "Rolling Stone" - by skwapliwie skorzystać z ich zaproszenia i ozdobić swoim głosem atomowy kawałek "Sound Of Kuduro" .

Jednak każdy, kto choć raz dostał po uszach muzyką portugalskiej formacji, wie, że prawdziwego ducha kuduro (co tłumaczy się jako, pardon, "twarda dupa") można poczuć jedynie na żywo. To nie przypadek, że BSS został okrzyknięty w ubiegłym roku jednym z najlepszych składów koncertowych Starego Kontynentu. Z tym większą przyjemnością roztańczony dziennik "Polska' donosi, że dziarszczaki z Lizbony będą gośćmi tegorocznej edycji gdyńskiego Open'era (02-05.07). A zatem czym prędzej poszukajcie na YouTube fantastycznego klipu do "Sound Of Kuduro" i spróbujcie podłapać pokazane tam taneczne akrobacje. W lipcu, na zielonych gdyńskich błoniach, będą jak znalazł.

***
Buraka Som Sistema, "Black Diamond", dystr. EMI Music Poland, cena 68 zł

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

upvwro@ppsblu.com

+3 / -5

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

yahvsfceb (gość)  •

qYEEqM jmlkaqvulgbo, [u**********fzzjwiukxpro.com/]fzzjwiukxpro[/url], [link=http://cdxrybzsjcbe.com/]cdxrybzsjcbe[/link], http://ljxkisvsefhg.com/

odpowiedzi (0)

skomentuj