Menu Region

Coraz bogatsza klasa średnia odwraca się od Boga i Kościoła

Coraz bogatsza klasa średnia odwraca się od Boga i Kościoła

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

rozmawia Agaton Koziński

2Komentarze Prześlij Drukuj
Z Richardem Wike'em analitykiem problemów globalnych w Pew Research Center, rozmawia Agaton Koziński
Polacy uważają się za naród katolicki. Tymczasem Pana badania temu przeczą. Czemu nasza klasa średnia odwraca się od Boga?
To proces globalny. Osoby, które nazywamy klasą średnią (ludzie, którzy na podstawowe potrzeby, jak czynsz, żywność, wydają nie więcej niż dwie trzecie dochodów), coraz częściej podkreślają, że religia nie odgrywa ważnej roli w ich życiu.

Skąd to się bierze?

Istnieje związek między religijnością i dobrobytem. Najbardziej religijne są najbiedniejsze kraje świata. Już w Europie państwa są dużo mniej pobożne. Polska znajduje się gdzieś pośrodku. Jest mniej wierząca niż ubogie państwa w Afryce i Azji, ale bardziej religijna niż Europa Zachodnia.

To jednak burzy polskie stereotypy o nas samych.
W ostatnich 20 latach wasz kraj przeszedł gigantyczną transformację - to musiało mieć wpływ na wasze zachowania. Nie jesteście zresztą jedyni, dokładnie takie same procesy zachodziły w innych państwach. Wystarczy spojrzeć na Hiszpanię czy Portugalię. Tradycyjnie to były kraje bardzo religijne. Jednak kiedy zrzuciły z siebie w latach 70. jarzmo dyktatur, ludzie przestali tam przywiązywać tak dużą wagę do religii.

Czy zawsze postęp cywilizacyjny wiąże się z odwrotem od Kościoła?
Nie zawsze. Najlepszy przykład to USA. To jedno z najpotężniejszych państw na świecie - a jednocześnie niezmiennie mocno przywiązane do Kościoła. Tak samo jest w Kuwejcie. Widać więc, że można te zjawiska połączyć.

Czemu Amerykanie i Kuwejtczycy umieli połączyć wiarę i postęp, a Polacy nie potrafią?
Najkrótsza odpowiedź brzmi: bo jesteście w Europie. Nasze badania pokazują, że na waszym kontynencie religia przestaje być punktem odniesienia dla systemu wartości ludzi. Zwłaszcza wśród klasy średniej rozpowszechnił się pogląd, że można żyć moralnie bez Boga - kiedyś taki sposób myślenia był niemożliwy.

Czy to znaczy, że Bóg w Europie umarł?
Nie do końca. Tak naprawdę Europejczycy ciągle w niego wierzą. Zmieniło się ich podejście do religii. Kiedyś kościelne zwyczaje wyznaczały porządek dnia, rytm życia, dziś już tak nie jest. Ale to nie znaczy, że wiara zanika - po prostu na Zachodzie traktuje się ją jako jeden z elementów życia, a nie wartość nadrzędną. I pod tym względem polska burżuazja upodabnia się do reszty Europy.

Czemu tylko w Europie poprawa stopy życiowej sprawia, że spada ranga wiary?

Nie umiem w pełni odpowiedzieć na to pytanie. To chyba kwestia wzorców. Brazylia w ostatnich latach - podobnie jak Polska - dokonała skoku cywilizacyjnego, ale dla tamtejszej klasy średniej religia ciągle jest tak samo ważna jak dawniej. Wydaje mi się, że to kwestia wzorców. Wy podglądacie kraje za waszą zachodnią granicą i do nich się porównujecie. Brazylia nie ma sąsiada, którego może sobie postawić za wzór - łatwiej więc zachować własne tradycje.

Ale my zawsze traktowaliśmy katolicyzm jako element identyfikacji narodowej. Czy odwracając się od Kościoła, de facto wyrzekamy się tożsamości?
Wasz kraj w ostatnich 20 latach przeszedł gigantyczną przemianę. Ekonomiczną, ale ona zawsze ma wpływ na zachowania społeczeństw.

Tak jak w każdym innym kraju, który przeszedł poważną transformację.
Nie całkiem. Z jednej strony wasze zachowanie jest wręcz podręcznikowe. Socjologiczne definicje mówią, że gdy kraj szybko się bogaci, to zmienia się jego system wartości. Ale z drugiej ten proces przebiega u was wyjątkowo szybko - i widać pogłębiającą się przepaść między klasą średnią i uboższymi. Tym wyróżniacie się wśród innych krajów, które badaliśmy.

Czyli Polsce grozi pogłębiające się rozwarstwienie społeczne?

Nie, klasa średnia wyznacza trend. Ona zwykle dużo szybciej przejmuje nowinki społeczne niż reszta. Wkrótce ludzie niżej sytuowani zaczną powielać te zachowania. To tylko kwestia czasu.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Bzdury i profesor fundamentalista

+3 / -4

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Jacek zarazek (gość)  •

Polacy nie odwracają się od Boga, to wierutna bzdura. Co do drugiej tezy, to owszem Polacy odwracają się od kościoła bo ten coraz częściej nurza się w grzechach śmiertelnych, coraz bardziej paganizuje obrzędy, jest obłudny i działa na szkodę ludzkości oraz pojedynczych ludzi. Jednym z przykładów takiego grzechu śmiertelnego jest odmowa udzielenia chrztu dziecku zrodzonego poza małżeństwem. Według kanonów wiary katolickiej udzielenie chrztu jest obowiązkiem kapłana, a nie jego łaską czy widzi mi się. Tym bardziej, że kościół każe rodzić ofiarom gwałtów. Jest to coś tak obrzydliwego, że godne tylko najgorszych łajdaków, a jednak kościół cały czas w tym grzechu się nurza. Utożsamianie wiary w Boga z wiarą w kościół czy uczęszczaniem do kościoła jest nadużyciem. Zamieszczony tutaj wywiad z profesorem Grosfeldem, fundamentalistą katolickim, któremu nawet nie można wpisać komentarza, bo redakcja nie pozwala, zawiera bardzo szkodliwą tezę, że to katolicyzm jest jedyną prawdziwą religią, co z kolei jest zaprzeczeniem ekumenizmu i wszystkich deklaracji kościoła na ten temat. Kościół coraz bardziej usiłuje zająć w polskim życiu to miejsce jakie kiedyś, za czasów komuny, zajmowała bezpieka.

odpowiedzi (0)

skomentuj