Menu Region

Nowelizacja ustawy o systemie oświaty. Rodzicom trudniej...

Nowelizacja ustawy o systemie oświaty. Rodzicom trudniej zajrzeć do klasówek

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Dziennik Łódzki

Maciej Kałach

19Komentarzy Prześlij Drukuj
Nowelizacja ustawy o systemie oświaty. Rodzicom trudniej zajrzeć do klasówek Nowelizacja ustawy o systemie oświaty. Rodzicom trudniej zajrzeć do klasówek

(© Piotr Krzyżanowski)

Nauczyciele przestali oddawać uczniom ocenione sprawdziany. Aby je obejrzeć, rodzic zwykle musi pofatygować się do szkoły swojego dziecka
Od początku września coraz więcej szkół wpisuje w swój statut zasadę, że rodzic może oglądać sprawdziany swojego dziecka tylko podczas odwiedzin w placówce.

Jak tłumaczą dyrektorzy z Łodzi, zwłaszcza podstawówek, obostrzenia to efekt zmian w prawie, które weszły w życie z końcem wakacji: znowelizowana ustawa o systemie oświaty podkreśla, że klasówki mają być jawne i dostępne dla opiekunów, dlatego - zdaniem szefów szkół - trzeba je przede wszystkim... chronić przed zaginięciem.

- A wręczanie ocenionego sprawdzianu maluchowi wiąże się z niebezpieczeństwem zagubienia pracy, na przykład podczas powrotu do domu - mówi szefowa podstawówki z łódzkich Bałut, która zalecała pokazywanie prac rodzicom tylko podczas ich wizyt w szkole już w poprzednich latach szkolnych.

Natomiast inna dyrektorka zaleca wydawanie do domu tylko mniej ważnych kartkówek, zaś klasówki każe pozostawiać do wglądu w szkole.

Do zmienionego we wrześniu statutu szkoły odsyła Dariusz Jędrasiak, wicedyrektor II Liceum Ogólnokształcącego w Łodzi. Teraz dokument dwójki mówi, że prace są dawane do obejrzenia uczniowi w dzień wpisania oceny do dziennika lekcyjnego, po czym „uczeń oddaje pracę, która jest przechowywana u nauczyciela do końca semestru, w którym odbył się sprawdzian lub kartkówka”. Natomiast „podczas konsultacji nauczycielskich rodzic lub prawny opiekun może uzyskać uzasadnienie wystawionych ocen oraz dostęp do wglądu we wszystkie sprawdziany i kartkówki”.

- Rodzice przychodzą do szkoły, gdy na przykład dziwią się, że korepetytor chwali ich dziecko, a w szkole oceny są słabe - mówi Dariusz Jędrasiak.

Dokładne zasady udostępniania sprawdzianów rodzicom muszą być wpisane do statutów szkół, bo nakazała to zmiana ustawy o systemie oświaty, która właśnie weszła w życie. W ustawie wcale nie ma mowy, że klasówki nigdy nie powinny opuszczać szkoły, jednak - jak opowiada dyrektorka podstawówki z łódzkiego Widzewa - do takiej interpretacji zachęcali urzędnicy z kuratorium oświaty podczas zebrań przed nowym rokiem szkolnym.

Specyficzny (albo niezmieniony jeszcze) statut posiada Szkoła Podstawowa nr 65 w Łodzi, gdzie sposób wglądu do prac zależy od zasad określonych przez nauczyciela.



Zdrowe jedzenie dziesiątkuje szkolne sklepiki
Źródło:TVN/x-news.pl

19

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

III RP stworzyła warunki do funkcjonowania "wyższych" płatnych uczelni

+3 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Niedokształceni nauczyciele (gość)  •

III RP stworzyła warunki do funkcjonowania "wyższych" płatnych uczelni

+5 / 0
Autor komentarza nie dodał zdjęcia

i jest git (gość) • 02.10.15, 13:19:25

po ukończeniu, których absolwent ma papierek i wiedzę do obsługi kasy fiskalnej lub wielofunkcyjnej pałki typu "tonfa". Wyższym poziomem wiedzy mogli pochwalić się absolwenci średnich szkół zawodowych jakie funkcjonowały przed rokiem 1989 a zlikwidowane przez oszalały od władzy styropian i kler III RP stworzyła warunki do funkcjonowania "wyższych" płatnych uczelni

+13 / -1

PO sprzedało dorobek 2 pokoleń Polaków po wojnie. Zadłużyło kolejne 2. Gratulacje. I to jest nienawiść.

Tylko przez ostatnie 10 lat styropian wyrwał z przeciętnej emerytury około 500zł/mies.

Już oceniłeś tę opinię. +4 / -1

sprzedaż v.zabór (gość) • 02.10.15, 13:11:34

Emeryci, którzy 10 lat temu otrzymywali średnie emerytury dzięki inflacji, zwanej przez GUS deflacją oraz corocznym "podwyżkom" przesunęli się do grupy emeryckich "krezusów".
Najważniejsze dla rządzącego styropianu było to, że Kluczyk przed śmiercią mógł zarabiać na dobę 8.000.000 zł u utrzymywać nadwornych pajaców, którzy w III RP jeszcze "dużo mogli".

Gorsza dżuma czy syfilis?

Już oceniłeś tę opinię. +8 / -2
Autor komentarza nie dodał zdjęcia

to ja wasz devot (gość) • 02.10.15, 12:45:26

Razem stanowią styropian, który zniszczył 38-milionowe państwo europejskie.

Teraz najważniejsze zadania państwa to przywrócenie drożdżówek do sklepików szkolnych i 7 tysięcy imigrantów zgłoszonych przez unię, którzy nie chcą dobrowolnie emigrować do III RP, gdyż się boją fanatyków katolickich i nie lubią mięsa wieprzowego pędzonego sterydami, którym zajada się 98% narodu, oczywiście z wyjątkiem postnego piątku

odpowiedzi (0)

skomentuj

Nieupoważniona interpretacja

+3 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

nauczyciel (gość)  •

Jedyną normą, która była i jest (była w "starym" rozporządzeniu, a została na zasadzie kopiuj-wklej przeniesiona do znowelizowanej ustawy) jest przepis ustawy o systemie oświaty, który w Art. 44 e. ust. 4 stanowi: Sprawdzone i ocenione pisemne prace ucznia są udostępniane uczniowi i jego rodzicom [...].
Przepis ten był różnie realizowany w szkołach, ale dotychczas nikt nie zabraniał nauczycielom oddawać prac do domu, by rodzic, starsze rodzeństwo, a nawet korepetytor mogli zobaczyć, które umiejętności jeszcze nie zostały opanowane.
Tymczasem, na szkoleniach w łódzkim kuratorium oświaty, dyrektorzy zostali poinformowani, bez odpowiedniego upoważnienia prawnego, że sprawdzone prace mogą być udostępniane tylko do wglądu na terenie szkoły, bez prawa do ich kopiowania. Taka interpretacja jest nieupoważniona i szkodliwa oraz stoi w sprzeczności z ogólniejszą zasadą opisaną w Art. 44 e. ust. 2. tej ustawy, która mówi, że: Oceny są jawne dla ucznia i jego rodziców. Zasada ta nie dotyczy (nie może dotyczyć) jedynie "stopnia szkolnego", który można zobaczyć w dzienniku elektronicznym, ale całego procesu oceniania, którego ważną częścią w szkole są tzw. klasówki.
Organ nadzoru pedagogicznego ze szkodą dla całego procesu kształcenia, rozszerzająco stosuje normę kończącą ust. 5 art. 44e ustawy o systemie oświaty, która stanowi, że „inna dokumentacja dotycząca oceniania ucznia jest udostępniana do wglądu [...]”. Tymczasem ten przepis, przywołując wcześniej protokoły egzaminów klasyfikacyjnych i poprawkowych, dotyczy dokumentacji szkolnej, a ta, zgodnie z innym rozporządzeniem, jest ściśle określona i obejmuje w szczególności dzienniki, arkusze ocen, protokoły egzaminów komisyjnych etc. Te dokumenty, nawet, gdy dotyczą konkretnego ucznia, nie mogą opuścić murów szkoły i nie mogą być powielane - jest to oczywiste i zrozumiałe. Klasówki nie są w tym rozumieniu dokumentacją i nie podlegają takim restrykcyjnym przepisom. Miejmy świadomość, że na tzw. wywiadówkach, gdy do nauczyciela stanie setka rodziców, jakiekolwiek wglądy nie mają sensu.

odpowiedzi (0)

skomentuj

odpowiedź nauczyciela dlaczego nie są oddawane sprawdziany dzieciom do domu

+7 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

mama (gość)  •

Na zebraniu zostaliśmy poinformowani o tym przedziwnym zapisie, że klasówki są przechowywane w szkole a dziecko nie może ich zabrać do domu aby pokazać rodzicom. Zapytałam się jaka jest tego przyczyna? Czy to jest jakiś ogólnopolski przepis ? A Pani mi na to odpowiedziała: "jak nauczyciele oddawali by dzieciom sprawdziany, to musieliby dla innej równoległej klasy wymyślać nowe pytania...." ... Ręce mi opadły, na pytanie to w jaki sposób mam zareagować kiedy moje dziecko dostanie słabą ocenę i będę chciała zweryfikować z czego ma mniejszą wiedzę - Pani odpowiedziała - zapraszam do szkoły udostępnię Pani klasówkę..... Komórek nie mogą w ogóle do szkoły przynosić, więc zdjęcia nie zrobią.......Ech, to wszystko idzie w złym kierunku.:(

skomentuj

heheszki

+4 / -3

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

edzio (gość)  •

To właśnie poziom nauczania i głupoty w szkołach. Roszczeniowi nauczyciele muszą mieć klasówkę mojego dziecka bo inna klasa będzie musiała mieć inne pytania. Straszne! Jakoś kiedyś klasówki oddawano uczniom i nie było problemu. Co za banda pseudoekspertów się dorwała do tej edukacji. Gnoją i niszczą umysły naszych dzieci. Strach posłać niewinne dziecko do tego przybytku!!!!!!!

odpowiedzi (0)

skomentuj

do edzia

+3 / -7

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

K (gość)  •

Nie musisz posyłać swojego mądrego dziecka do szkoły. Możesz sam go uczyć w domu lub zatrudnić do tego inne osoby. Roszczeniowi są nie nauczyciele, ale właśnie tacy rodzice jak edzio. W jaki sposób nauczyciel ma uzasadnić ocenę, gdy sprawdzian nie trafi z powrotem do szkoły, a roszczeniowy (dodam - często niekompetentny) rodzic chce uzasadnienia oceny? Jeżeli rodzic chce wiedzieć nad czym popracować, niech przejrzy zeszyt dziecka, przepyta go i będzie wiedział, co jego dziecko umie. Ale pewnie tego nie zrobi, bo mu się nie chce albo nie ma czasu dla swojego ukochanego dziecka, którego umysł gnoi i niszczy nauczyciel.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Can you even html?

0 / -4

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

break line (gość)  •

Macie tag html w tekście news'a. Brawo...

odpowiedzi (0)

skomentuj

Prawa rodziców.

+6 / -7

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Szef. (gość)  •

Rodzice mają prawo do uzasadnienia oceny na piśmie, mają prawo uczestniczenia w lekcji, muszą zostać dokładnie zapoznani z dokumentami, które stosuje szkoła itp. Należy żądać respektowania wszystkich praw, bo dyrektorzy szkół lekceważą rodziców, ukrywając dokumentację, min. klasówki, aby ukryć niedociągnięcia niedouczonych nauczycieli i swoje lenistwo w pełnieniu nadzoru. Dziś organ nadzorujący (kuratorium) nie spełnia właściwie swojej roli (dowodem na to są drastyczne wypadki w szkołach). W tej naprawdę bardzo trudnej sytuacji rodzice nie powinni ulegać układom panującym w szkole: Mamę łatwo kupić pięknymi ocenami. Rodzice powinni przejąć nadzór, zwłaszcza ci wykształceni - myślę, że jest to nawet ich obowiązek. Nie można pozwolić na oszukiwanie przez cwane nauczycielki. Dość lenistwa, cwaniactwa i układów w szkołach. Szkoła uczy dzieci, ale najlepszym przykładem są rodzice.

skomentuj

do Szef.

+2 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Lelum (gość)  •

i w ostatnim zdaniu odpowiedziałeś sobie dlaczego szkoła jest jaka jest - dzieci biorą przykład z rodziców, a tak przy okazji klasówka to nie żadna dokumentacja szkoły tylko praca twego dziecka głąbie, ono jak i tysiące innych przechodzi szczeble edukacji i nie jest w niczym inne od pozostałych

odpowiedzi (0)

skomentuj

gdzie problem?

+3 / -6

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

stncls67 (gość)  •

Uczeń wyciąga smartfona i robi zdjęcie klasówki dla mamusi i tatusia. Nie ma smartfona? Zawsze ktoś ma...

skomentuj

W zakazie kopiowania

0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

. (gość)  •

Również telefonem.
"Bo to dokument jest i nie wolno go kopiować".

odpowiedzi (0)

skomentuj

ciekawe

+4 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

mili (gość)  •

Tylko szkoda że w niektórych szkołach jest zakazane używanie tel. Ze strachu że dzieci nagrają coś tajnego jak np nauczyciele traktują dzieci i jak wyzywaj tak było w szkole mojego dziecka. A widząc taką Klasówka wiem nad czym popracować lub gdzie jest problem

odpowiedzi (0)

skomentuj

Niedokształceni nauczyciele

+11 / -3

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

mikołaj (gość)  •

Te działania są po to, żeby nie wyszło na światło dzienne że nauczyciel jest niedouczony. Przekonałem się o tym kilka krotnie, sprawdzając zeszyt ćwiczeń syna lub właśnie prace klasową z j. angielskiego.

skomentuj

żenada

+1 / -3

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Jula (gość)  •

Jeżeli prezentujesz taka wiedze z j.obcego, jak z polskiej ortografii to nie tylko jestes niedouczony, ale żałosny.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Nic się w tej sprawie nie zminiło od lat

+11 / -3

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

x (gość)  •

Już lata temu obowiązywała zasada, że klasówka należy do szkoły, uczeń dostawał ją na 5 minut żeby rzucić okiem, rodzic, gdy chciał ją obejrzeć, musiał się zwolnić z pracy i upolować nauczyciela w szkole. Jak dziecko miało poprawić błędy, jak rodzic miał popracować z dzieckiem nad tym czego dziecko nie umie? Nie mówiąc już o tym, że niektóre testy były mylnie ocenione. Oto absurdy polskiej szkoły. Nic nie idzie na lepsze jak widać raczej na gorsze.

skomentuj

roszczeniowcy

+2 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

mgr (gość)  •

Jakie lata temu? Bo za moich czasów - 10-15 lat temu tak nie było. Dostawałem klasówki i tyle. Co za bzdury. Chodzi o to, aby utajnić niekompetencje nauczycieli i utrudnić wgląd w sposób oceny. Proste.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Gotowce

+2 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

ase (gość)  •

Nie tylko chodzi o to zeby ukrywac "niewiedze" nauczycieli, raczej w to watpie. Mam doswiadczenie 5 letnie z dwojka moich dzieci, chodzacych do szkoly podstawiowej. Gdzie oczywiscie nie dostajemy sprawdzianow do domu, z prostej przyczyny, ktorej nauczyciele nie mowia. Te sprawdziany sa to GOTOWCE przygotowane przez wydawnictwa z uwagi na wybor podrecznikow tegoz wydawnictwa. Oczywiscie pomijam juz fakt, ze poprawa sprawdzianow odbywa sie na takich samych GOTOWCACH. Wychodzi mi wiec, ze nauczyciele to straszne leniuchy sa. A w statusie szkola sobie zapisala, ze sprawdziany sa udostepniane w szkole, i jest zakaz kopiowania, fotografowania i wynoszenia ze szkoly. Zastanawiam sie czy chodzi o dobro dziecka czy szkoly?

odpowiedzi (0)

skomentuj

gotowce?

+3 / -3

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Paskuda (gość)  •

do przerażonej lenistwem nauczycieli mamy ase: te GOTOWCE latają po internecie, wystarczy poszukać jeśli ty nie potrafisz, to twoje dzieci już wkrótce (jeśli jeszcze nie) zaczną. Mimo tego, mimo że podawane są im zagadnienia, a wręcz pytania na kolejny sprawdzian (nacobezu się to nazywa) efekty są żadne. Ale to zapewne jest wina tych leniuchów - nauczycieli, którzy tak gnębią te mądre i niewinne dzieciątka. Za moich szkolnych lat nikt się takimi pierdołami nie zajmował. Jak przyszedł czas to nauczyciel po prostu robił sprawdzian i nie przejmował się tym czy się nauczyłam czy nie, bo to była moja sprawa, jeśli nie miałam wiadomości, nie szłam do dobrego liceum, a potem na dobrą uczelnię po dobrze płatny zawód. Byłam tego w pełni świadoma bo o tym rozmawiałam z rodzicami, a nie o tym czy nauczyciel miał rację czy nie miał jak mi postawił pałę. To moi NAUCZYCIELE i RODZICE uczyli mnie, że mój los jest w MOICH rękach i wystarczy tylko chcieć. NIGDY nie słyszałam że mi się coś od szkoły należy, nauczyciel był dla mnie zawsze autorytetem. Jak myślisz ase może to przez to, że NIGDY w domu nie podważano jego autorytetu, nigdy nie krytykowano decyzji czy oceny, moi rodzice mieli do moich nauczycieli pełne zaufanie. Odpowiedz sobie ase czy ty uważasz podobnie? Bo jeśli nie to właśnie robisz wszystko w kierunku zarwania autorytetu szkoły, jeśli wiesz lepiej to zajmij się sama wychowywaniem i edukacją swoich dzieci, masz do tego pełne prawo. Wywalczyły je dla ciebie tacy jak ja, edukowani i wychowywani przez RODZICÓW którzy byli partnerami dla NAUCZYCIELI nie zaś dla swych dzieci.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Brawo Pskuda!

0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Pyawka (gość)  •

Brawo!!!!!!!!!!!!!!!! Nareszcie powiedziałaś prawdę. Najlepiej żeby szkoła załatwiła za rodziców wszystko + noclegi w świetlicy szkolnej, bo troskliwi rodzice nie mają czasu zajrzeć do zeszytów i książek swoich "cud mądrych" pociech. Więc każde niepowodzenie dziecka - wina (nie Tuska) a głupiego nauczyciela, który tylko wymaga!!!! Takie czasy , niestety

odpowiedzi (0)

skomentuj

do ase

+1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

koko (gość)  •

w statusie szkoły?

odpowiedzi (0)

skomentuj