Tomasz Pompowski, Anna Gwozdowska
2009-02-27 08:24:03, aktualizacja: 2009-04-05 12:13:29
W pierwszym, nieznanym dotychczas piśmie do kurii z 26 listopada 1982 r. dyrektor Wydziału ds. Wyznań Miasta Warszawy Jerzy Śliwiński domaga się od władz kościelnych, by usunęły księdza z parafii św. Stanisława Kostki na Żoliborzu. W drugim dokumencie, czyli "Planie dalszych czynności operacyjno-śledczych przeciw ks. Jerzemu Popiełuszce" ze stycznia 1984 r., bezpieka chce doprowadzić do skazania kapłana, pozbawiając go pomocy adwokatów.
W informacji z marca 1984 r., która opiera się na donosie ks. Michała Czajkowskiego, bezpieka dąży do popsucia kapelanowi Solidarności opinii u prymasa Józefa Glempa.
W dniu kinowej premiery filmu "Popiełuszko. Wolność jest w nas" ujawniamy dokumenty świadczące o tym, że w operację przeciw ks. Popiełuszce zaangażowana była nie tylko SB i zwerbowani wśród duchownych agenci, ale też władze Warszawy.
Stołeczny dyrektor ds. wyznań oskarżał księdza o podżeganie do wystąpień antypaństwowych. Ks. Popiełuszko "staje się inspiracją dla różnego rodzaju ekstremistów"- pisał do kurii Jerzy Śliwiński. Msze za ojczyznę w kościele na Żoliborzu nazywał "spektaklami".
Obarczał również księdza winą za blokowanie ulic obok świątyni przez wiernych uczestniczących w nabożeństwach: "Bez odpowiedniego zezwolenia władz zastosowano nagłośnienie otoczenia kościoła, powodując tym zgromadzenie się ok. 5 tysięcy osób". Śliwiński twierdził, że to łamanie prawa, i domagał się od władz kościelnych "stosownych zarządzeń w stosunku do ks. Jerzego Popiełuszki".
Brutalniejsze działania podejmowała bezpieka. W tajnym "Planie...", podpisanym przez kierownika sekcji wydziału śledczego Stołecznego Urzędu Spraw Wewnętrznych por. Mieczysława Chyłkiewicza, mowa jest o zadręczaniu księdza śledztwem. Funkcjonariusz nakazuje przesłuchiwać kapłana raz w tygodniu. I ma zamiar trzymać go w ciągłej niepewności, wręczając wezwanie na komendę dopiero w dniu przesłuchania. Porucznik Chyłkiewicz nie ukrywa, że działania te mają zmierzać do "do nękania J. Popiełuszko".
Pomagali w tym także agenci wśród księży. Bezpieka, przygotowując operacje przeciw ks. Jerzemu, starała się oczernić kapelana Solidarności w oczach jego przełożonych. Ale z akt wynika, że - jak potwierdza sam esbek - "papież miał polecić obronę ks. Popiełuszki przez Kościół za wszelką cenę".