Menu Region

Rymy dla Jana Pawła

Rymy dla Jana Pawła

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Lucjan Strzyga

Prześlij Drukuj
Mistrz nadwiślańskiego rapu i freestyle'u Adam Ostrowski, znany wśród muzycznych mas jako Ostry, Oster albo O.S.T.R., konsekwentnie stawia na łagodność i melancholię.
I jak na prawdziwego hiphopowego prowokatora przystało, niewiele ma w sobie szorstkości kumpli w nawijce, obce mu są kanciaste nawalanki i ostentacyjne pohukiwania. Przeciwnie, do sztuki raperskiej wprowadził z powodzeniem rys etycznego intelektualizmu, co tylko zaprzecza niesłusznemu uogólnieniu, że jak ktoś pochodzi z łódzkich Bałut, to pozostaje mu tylko bluzgać ze sceny na policję.

Najnowszy, dziesiąty już w karierze krążek łódzkiego muzyka i kompozytora, zatytułowany tajemniczo "O.C.B.", tylko potwierdza tę diagnozę.
Ostry elegancko spowił go osobisto-rodzinną aurą i zadedykował synowi Janowi Pawłowi (rocznik 2008). Płyta wyprodukowana w ulubionej wytwórni muzyka, czyli w Radiu Asfalt, do sklepów trafi już dzisiaj. Producent przygotował ją w dwóch wersjach: klasycznej, na której królują nawijki Ostrego, oraz z dodatkową płytą z wersjami instrumentalnymi utworów - dedykowaną tym, którzy dopiero zyskują hiphopowe szlify.

Choć przesadą byłoby twierdzić, że 20 utworów z "O.C.B." słucha się niczym śpiewanych wersji felietonów Jerzego Pilcha, to jednak wykwintność słowa i związek z rzeczywistością aż bije po oczach. Znajdziemy tu zarówno umoralniające wycieczki pod adresem bliźnich, m.in. kazanie o ludzkiej odpowiedzialności za siebie i innych, wykład o zgubnych skutkach niekontrolowanego gniewu, jak i antropologiczną analizę korupcji i kryzysu gospodarczego.

Największe wrażenie wywarł na nas kawałek "Po drodze do nieba", w którym raper wciela się w rolę penitenta przyjmującego sakrament ostatniego namaszczenia. Tak żałościwej prośby do Boga o szybką śmierć nie powstydziłby się nawet autor "Ars Moriendi".

Raper o wielu twarzach

Zaskakujące? Ani trochę. Wystarczy bowiem przestudiować biografię naszego bohatera, aby zdać sobie sprawę, że na rodzimej scenie hip-hopu jest kimś wyjątkowym. Umuzykalniony 29-latek nie tylko zdążył skończyć łódzką Akademię Muzyczną w wielce egzotycznej dla parających się freestylem klasie skrzypiec, ale zdołał też w muzycznym światku wyrobić sobie opinię fachowca z najwyższej półki.

Współzakładał m.in. triumfującą w połowie lat 90. grupę BDC, parał się produkcją muzyczną i nie stronił od wyskoków poza raperskie poletko. Pojawiał się m.in. u boku skrzypka-jazzmana Michała Urbaniaka i funkowo-soulowej formacji Sistars. Nie odmówił sobie też epizodu na srebrnym ekranie; trzy lata temu przemknął przez plan filmowy dramatu Sławomira Fabickiego "Z odzysku", gdzie z wdziękiem zagrał samego siebie.

Po miesięcznej karencji, którą podarował fanom na osłuchanie się z albumem "O.C.B.", 27 marca rusza w trasę po Polsce. Premierowy koncert da w warszawskiej Stodole (bilety już dziś w cenie 35 zł), gdzie towarzyszyć mu będą muzycy grupy Sofa. Sądząc po zawartości krążka, będzie to hiphopowa akademia platońska roku.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się