Menu Region

Miasta podnoszą podatki, aby ratować inwestycje

Miasta podnoszą podatki, aby ratować inwestycje

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Tomasz Ł. Rożek

Prześlij Drukuj
Miasta zaczęły poważnie przygotowywać się do kryzysu. Spodziewając się dużo niższych wpływów do budżetów, miejscy radni podnoszą podatki lokalne.
Niektóre podwyżki są nawet kilkudziesięcioprocentowe. W ten sposób chcą uratować realizacje wielu inwestycji. Kraków np. nie zmniejszy wydatków na budowę i remonty dróg, Poznań będzie kontynuował wszystkie projekty związane z Euro 2012.

Podwyżkę opłat odczuła warszawska fabryka FSO. W tym roku musi zapłacić aż 22,3 mln zł za wieczyste użytkowanie gruntu. W ubiegłym roku oddała miastu tylko 1,9 mln zł.


Radni uchwalili wyższe stawki już pod koniec ubiegłego roku, tłumacząc, że FSO płaciło miastu takie same pieniądze przez dziewięć lat. - Dla zakładu taka opłata jest zabójcza. Nie dość, że musimy zwalniać ludzi z powodu zmniejszonej produkcji, to jeszcze miasto wymusza na FSO gigantyczny haracz. To się może skończyć katastrofą - narzeka Marek Dyżakowski, przewodniczący sekcji motoryzacyjnej Forum Związków Zawodowych.

Miasta w opałach
Ale o nadciągającej katastrofie, tyle że dla swoich budżetów, mówią też władze czternastu największych polskich miast. Szacują, że potrzebują na realizację tegorocznych inwestycji, m.in. drogowych czy edukacyjnych, ponad 6 mld zł. Argumentują, że nie są w stanie ich sfinansować bez podwyższania podatków, bo banki coraz niechętniej udzielają kredytów.

I tak np. radni Bydgoszczy podnieśli od nowego roku podatek od nieruchomości dla firm z 17,97 do 19,30 zł za metr kwadratowy. Przedsiębiorca, który prowadzi 100-metrowe biuro, zapłaci w tym roku 133 zł więcej.

Z kolei mieszkańcy Zielonej Góry, która potrzebuje szybko 100 mln zł, muszą od nowego roku płacić za użytkowanie garażu 5,75 zł rocznie, 0 23 gr więcej niż w 2008 r. O 5 proc. wzrósł też w Zielonej Górze podatek od budynków mieszkalnych - z 40 do 42 gr.

- Przymierzamy się do zmiany budżetu, który nie jest skrojony na potrzeby spowolnienia gospodarczego. Zakładaliśmy, że w tym roku do kasy miasta spłynie 120 mln zł z tytułu podatku PIT i CIT, ale myślę, że te założenia są już nierealne - uważa Emilia Wojtuściszyn, skarbnik Zielonej Góry.
Ale władze miast nie poprzestają na podwyżkach podatków. Sięgają też do kieszeni mieszkańców lokali komunalnych.

W Gdańsku, który szuka ponad 340 mln zł, podwyższono czynsze za dzierżawę mieszkań komunalnych: cena za wodę i ścieki wzrosła tu o niemal 12 proc. Łódzki zakład wodociągów i kanalizacji zafundował mieszkańcom 15-procentowy wzrost stawek za wodę. W 2008 roku stawka wynosiła 6,44 zł za metr sześcienny, a w tym - 7,21 zł.

Jarosław Wojcieszek, wiceprezydent Łodzi, długo przekonywał, że miasto ma najczystszą i najtańszą wodę w Polsce, a wyższe ceny są spowodowane kosztami utrzymania zmodernizowanej sieci. Jednak urzędnicy łódzkiego magistratu przyznawali, że miasto przygotowuje się na czas kryzysu i budżet trzeba jak najszybciej ratować.

Skąpo w kasie
Portal Money.pl oszacował na początku lutego, że budżety największych miast będą szczuplejsze o prawie 800 mln zł. Zdecydowanie najwięcej straci Warszawa, bo blisko 500 mln zł. W budżetach dużych miast zabraknie w tym roku od około 50 do 100 mln zł. Według analityków Money.pl wpływy z podatku PIT do budżetów miast spadną w tym roku o 6, a z podatku CIT nawet o 30 proc. Wpływy te stanowią 30-40 proc. wartości budżetów.

- Tegoroczne dochody z podatków w całym państwie będą niższe o 20-25 mld zł. Samorządy mają, tak jak rząd, dwa wyjścia: albo muszą ciąć wydatki, albo podwyższać podatki, by nie rezygnować z najważniejszych inwestycji - mówi prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się