Menu Region

Żewłakow: W piłce inteligencja nie zawsze pomaga

Żewłakow: W piłce inteligencja nie zawsze pomaga

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska
Prześlij Drukuj
Z Michałem Żewłakowem w Bad Waltersdorfie rozmawiają Rafał Musioł, Rafał Romaniuk i Piotr Wierzbicki.

Do meczu z Niemcami zostały trzy dni. Zbigniew Boniek powiedział na łamach "Polski", że polscy piłkarze są szesnaście razy inteligentniejsi od Niemców. Zgadza się Pan z nim?

Tak, przychylam się do tej wypowiedzi. Tyle że w piłce nożnej inteligencja nie zawsze pomaga. Czasem lepiej być wyrachowanym i ograniczonym, by pokazać tylko to, co jest potrzebne w czasie danego meczu, a nie zbyt dużo kombinować. My musimy się skoncentrować przede wszystkim na tym, żeby wykorzystać swój potencjał, obrać dobrą taktykę i dołożyć do tego wolę walki. Mam nadzieję, że będzie to klucz do sukcesu.

Mówi się też, że ludzie inteligentni bardziej się boją?

Wyraźniej widzą otoczenie, to, co się dzieje wokół danego wydarzenia i stąd więcej lęków i więcej przemyśleń. Trzeba po prostu umieć izolować się od tego zamieszania, potrafić opanować emocje. Jest to kwestia doświadczenia.

Pan tego doświadczenia ma sporo, ale czy pomaga Pan opanować te emocje młodszym kolegom?
Staram się ich w jakimś stopniu odciążyć. Zresztą nie tylko ja, ale wszyscy starsi zawodnicy. Każdy człowiek podchodzi jednak do takiego wydarzenia na swój sposób. Jeden lubi być w centrum zainteresowania, drugi woli stać z boku. Nie na wszystko mamy więc wpływ, bo decyzja jak się przygotować mentalnie do takiego wydarzenia, należy do każdego z osobna.

Proszę porównać atmosferę, jaka panuje w kadrze teraz z tym, co działo się w czasie mistrzostw świata w 2006 r. też przed meczem z Niemcami, w którym Pan zagrał.
Różnica jest taka, że teraz gramy z nimi pierwszy mecz, a wtedy graliśmy drugi i było to spotkanie ostatniej szansy. Nie chciałbym, by zwłaszcza młodzi zawodnicy odczuwali jakąś wielką presję. Staramy się traktować to starcie jako normalne, które mamy do rozegrania w grupie i w czasie którego musimy pokazać, że potrafimy strzelić więcej bramek niż rywale. Nie chcę jednak składać żadnych deklaracji. Obiecywać, że na pewno to się nam uda.

Czy były już jakieś odprawy poświęcone wyłącznie niedzielnemu spotkaniu?
Szczegółowo analizujemy grę Niemców od wczoraj. Ale tak naprawdę najważniejsza jest nasza postawa. To, co prezentują Niemcy, to informacja, czego można się po nich spodziewać.

Ma Pan już jakieś przeczucia?
Od dłuższego czasu chodzą za mną pewne myśli? pozytywne myśli. Ale na razie boję się o nich myśleć.

Czy zawodnicy znają już skład na mecz z Niemcami?
Wyjściowa jedenastka w pewnym stopniu jest już wykrystalizowana. Jest tylko kilka niewiadomych, które zostaną rozwiane pod koniec tygodnia, aczkolwiek wszyscy spodziewają się, jak to będzie wyglądać.

Ile jest tych niewiadomych?
Nie więcej niż trzy, ale o szczegółach może powiedzieć tylko Leo Beenhakker.

Zagra Pan na lewej obronie czy w środku?
To pytanie do trenera.

We wtorek nad Bad Waltersdorfem latał balon w kształcie Pucharu Europy, który wylądował w okolicach waszego hotelu. Czyżby miał to być jakiś zwiastun?
Bardzo bym sobie tego życzył, ale musimy twardo stąpać po ziemi i nie zapominać, jakim potencjałem dysponujemy.

To jaki jest ten potencjał?
Na pewno mamy drużynę mocniejszą psychicznie niż choćby podczas mundialu. Leo Beenhakker wprowadził w nią sporo młodej krwi, ale takiej wzburzonej. Debiutanci są pewni siebie, zorientowani na sukces. To na pewno dodaje wartości drużynie.

Jak się Panu podoba ośrodek i warunki do przygotowań, które macie w Bad Waltersdorfie?
Lubię takie spokojne miejsca. Od dwóch lat przyjeżdżam z Olympiakosem do Austrii, by przygotowywać się do sezonu, więc jestem przyzwyczajony. Pogoda też przygotowuje nas na wszystko: raz pada, raz jest duszno.

We wtorek wrócił Pan do treningów po krótkiej przerwie spowodowanej kontuzją. Schodził Pan z boiska z przyłożonym lodem. Jeszcze boli?

Nie, po prostu gdy mięsień dochodzi do siebie, to po pierwszym treningu trzeba go lekko przymrozić, żeby się lepiej regenerował. Lód to taka asekuracja.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się