Menu Region

Stoch upadł na treningu. Boli go bark

Stoch upadł na treningu. Boli go bark

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Maciej Pilch

Prześlij Drukuj
Podczas wczorajszego pierwszego treningu na dużej skoczni (HS 134) w Libercu, gdzie w piątek odbędzie się konkurs mistrzostw świata, Kamil Stoch potwierdził, że jego dobre skoki na normalnym obiekcie nie były przypadkowe.
Przypomnijmy, że na skoczni HS 100 Polak będący do tej pory w cieniu Adama Małysza zajął czwarte miejsce. Do podium zabrakło 4,5 pkt.

Wczoraj Stoch w pierwszej serii treningowej skoczył 129 m. Dalej od niego pofrunęli tylko Rosjanin Dmitrij Wasiljew (132) i Fin Matti Hautamäki (130,5).

Znów słabo skakał Małysz. Uzyskał 123 m. Był gorszy już nie tylko od Stocha, ale i Łukasza Rutkowskiego (124). Orzeł z Wisły, który nie trafił z formą na mistrzostwa świata mimo treningów z Finem Hannu Lepistoe, uzyskał taką samą odległość co Stefan Hula.

Kibicom z Polski serca zadrżały podczas drugiego treningu. Stoch, który nieoczekiwanie stał się naszą nadzieją na medal, przewrócił się po słabym skoku na odległość 123,5 m. Szybko otrząsnął się po upadku, wstał bez pomocy lekarzy, jednak chwycił się za prawy bark. Mimo że uraz nie wydawał się groźny, trener Łukasz Kruczek postanowił, że da Stochowi odpocząć i nie pozwolił 22-latkowi wziąć udziału w trzeciej serii treningowej.

Dobry skok podczas drugiego treningu zaliczył Małysz. Mimo że do ścisłej czołówki wciąż traci sporo, uzyskał 128 m, co dało mu 11. miejsce. Najdalej fruwali lider Pucharu Świata Austriak Gregor Schlierenzauer (135), Szwajcar Simon Ammann (133,5) i Niemiec Michael Uhrmann (133). Pozostali Polacy daleko w klasyfikacji. Hula i Rafał Śliż skoczyli 123,5 m, co dało im 22. lokatę. Jeszcze gorzej spisał się Rutkowski - 118 m i 36. lokata.

Mimo słabszej formy Małysz nie myśli o zakończeniu kariery. Twierdzi, że jego celem wciąż jest złoty medal przyszłorocznych igrzysk olimpijskich w Vancouver. To samo zadanie stawia sobie Hannu Lepistoe.
- Kocham to, co robię. Przecież skoki to całe moje życie. Jak mógłbym z tego zrezygnować - odpowiadał Małysz na sugestie, czy po nieudanym sezonie zamierza dać sobie spokój ze sportem.

- Moje skoki na tych mistrzostwach nie są złe, choć zajmowane miejsca mogłyby świadczyć inaczej. Ale warunki naprawdę mi nie sprzyjały. Rafał Śliż, gdy zobaczył, jak mocno wieje przed moim skokiem, powiedział: niech się lepiej pomodli o trochę szczęścia. Mógłbym usiąść, załamać się i pomyśleć: po co mi to, rzucam wszystko. Ale jestem uparty i dążę do celu - zakończył Małysz.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się