Menu Region

Ferguson kpi z "mądrości" marudnego Mourinho

Ferguson kpi z "mądrości" marudnego Mourinho

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Piotr Wierzbicki, Hubert Zdankiewicz

Prześlij Drukuj
W starciu angielskiej Premier League z włoską Serie A na razie prowadzą wyspiarze. Jednak nie za sprawą Manchesteru United, tylko Arsenalu Londyn, który pokonał 1:0 Romę.
Prowadzone przez Alexa Fergusona Czerwone Diabły zremisowały natomiast bezbramkowo w Mediolanie z Interem Jose Mourinho.

Zapowiadane jako jeden z największych hitów 1/8 finału Ligi Mistrzów spotkanie rozczarowało. Kilka sztuczek technicznych piłkarzy jednej i drugiej drużyny, parę strzałów, od czasu do czasu jakaś szybsza akcja - to wszystko, czym uraczyły kibiców na San Siro takie gwiazdy jak Cristiano Ronaldo, Dimitar Berbatow, Zlatan Ibrahimović, Adriano i spółka.

- Wszystko przez sędziego - wypalił po meczu w swoim stylu Mourinho. - Nie chcę wdawać się w szczegóły, ale chyba każdy to widział. On gwizdał niemal wszystko przeciwko nam, każdy mały detal. Wszyscy widzieliście, ile oni mieli rzutów wolnych, a ile my. Tak samo wyglądało karanie kartkami. Za co my je dostawaliśmy, a za co oni? - pieklił się trener Interu.

Portugalczyk był szczególnie zły na hiszpańskiego arbitra Luisa Medina Cantalejo za sytuację z drugiej połowy, w której Rio Ferdinand przewrócił w polu karnym Adriano.

- Mam nadzieję, że w rewanżu to my będziemy mieli sędziego po swojej stronie. Albo przynajmniej niech arbiter nie przeszkadza nam grać w piłkę, wtedy sami sobie poradzimy i awansujemy do ćwierćfinału - zakończył tyradę były szkoleniowiec Chelsea Londyn.

- Naprawdę tak powiedział? Śmieszą mnie takie słowa - wykpił przemówienia Mourinho Ferguson. - Pracę sędziego oceniam bardzo wysoko. Nie przygniotła go ranga spotkania. Moim zdaniem poradził sobie świetnie. Podobnie jak mój zespół. Szkoda tylko, że nie wykorzystaliśmy żadnej okazji do zdobycia bramki, których przecież kilka stworzyliśmy. Wtedy nasza sytuacja byłaby jeszcze lepsza. Ale i tak nie ma co narzekać - dodał menedżer Manchesteru United.

W bramce Czerwonych Diabłów ponownie stanął Edwin van der Sar. Tomasz Kuszczak, który zagrał (i zawalił gola) w sobotnim spotkaniu ligowym z Blackburn (2:1), tym razem spotkanie oglądał jedynie z trybun. Na ławce rezerwowych Ferguson posadził bowiem Bena Fostera. To pokazuje hierarchię panującą wśród bramkarzy klubu z Old Trafford, który zremisował na San Siro i ustanowił nowy rekord Ligi Mistrzów - 20 kolejnych spotkań bez porażki.

Znacznie więcej działo się w meczu Kanonierów z Romą. Podopieczni Arsene'a Wengera co kilka minut atakowali bramkę gości. Momentami grali z rywalem w "dziadka". Przewaga przyniosła efekt w 37. min Robin van Persie wbiegł z piłką w pole karne, minął Philippe'a Mexesa, ale ten wystawił nogę, o którą zaczepił Holender. Sędzia podyktował rzut karny. Jedenastkę wykorzystał sam poszkodowany.

- Cieszę się ze zwycięstwa i z tego, że zagraliśmy dużo lepiej niż w sobotnim meczu ligowym z Sunderlandem. Pozostał tylko mały niedosyt, bo powinniśmy strzelić więcej bramek - ocenił grę swoich piłkarzy Wenger.

Do komicznej sytuacji doszło w przerwie tego spotkania. Gdy piłka ustawiona była na środku boiska, a arbiter odgwizdał początek drugiej połowy, zorientował się, że w zespole Arsenalu brakuje dwóch zawodników. Okazało się, że kapitan William Gallas i Kolo Toure są jeszcze w tunelu. Po usłyszeniu gwizdka ten pierwszy sprintem wbiegł na boisko. Toure ociągał się przed linią boczną i sędzia przerwał grę, po czym ukarał go żółtą kartką.

- Kolo zawsze wychodzi ostatni z szatni, a tym razem czekał jeszcze na Gallasa, którym zajmowali się w przerwie nasi lekarze. Nie wiedział o tym, nie miał też pojęcia, że gra zaczęła się bez niego - bronił swojego obrońcy menedżer Kanonierów.

Trzeciego meczu z rzędu nie potrafiła wygrać Barcelona. Ma-ło tego, Olympique Lyon o mały włos nie dowiózł wywalczonego już w 7. min prowadzenia (piękny strzał z rzutu wolnego Juninho Pernambucano). Dopiero po godzinie (po uderzeniu Thierry'ego Henry'ego) Katalończycy wyrównali.

- Naprawdę nie graliśmy dobrze, zwłaszcza w pierwszej połowie. Dopiero po przerwie złapaliśmy swój rytm - przyznał trener Barcelony Josep Guardiola. - Muszę jednak przyznać, że nawet w chwilach dominacji Lyonu nie byłem zaniepokojony. Analizowałem mecz i wiedziałem, że oni nie utrzymają narzuconego przez siebie tempa do końca spotkania. W przerwie poprosiłem swoich zawodników, by nie panikowali i utrzymali spokój, a w końcu doprowadzą do remisu - dodał.

Trener Katalończyków bronił również Victora Valdesa. Zdaniem części hiszpańskiej prasy bramkarz Barcelony mógł zachować się lepiej przy strzale Juninho, po którym jego drużyna straciła gola.
- To był strzał z gatunku tych nie do obrony. Żaden bramkarz na świecie nie zatrzymałby tej piłki, więc nie można mieć pretensji do Victora - stwierdził.

- To jedna z najważniejszych prawd futbolu: w trudnych spotkaniach możesz nauczyć się znacznie więcej niż w tych wygrywanych łatwo. Naprawdę doceniam to, jak moi zawodnicy zaprezentowali się w drugiej połowie. Teraz wszystko zależy od tego, jak zagramy w rewanżu na Camp Nou - zakończył Guardiola.

W środę cały piłkarski świat ekscytował się meczami Realu Madryt z Liverpoolem i Chelsea z Juventusem (trzecia para włosko-angielska).

- Juventus pokona Chelsea, jeśli tylko zagra na swoim poziomie - zapowiadał na łamach "La Gazzetta dello Sport" Zbigniew Boniek. - Stara Dama to dziś zupełnie inny zespół niż za moich czasów, ale ma wystarczająco wielu świetnych zawodników, takich jak Del Piero czy Amauri. Musi tylko ustabilizować formę - stwierdził były piłkarz Juve i Romy.

Dla polskich kibiców interesująco zapowiadało się spotkanie Panathinaikosu z Villarrealem. W wyjściowej jedenastce Greków szansę na występ miał reprezentant Polski Jakub Wawrzyniak. To byłby jego debiut w Lidze Mistrzów.


***
Wtorkowe mecze w Lidze Mistrzów

Wtorek, 24.02
Inter Mediolan - Manchester United 0:0
Arsenal Londyn - AS Roma 1:0
(van Persie 37 karny)
Olympique Lyon - FC Barcelona 1:1
(Juninho 7 - Henry 67)
Atletico Madryt - FC Porto 2:2
(Rodriguez 3, Forlan 45 - Lopez 22, 72) Rewanże - 11 marca

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się