Menu Region

Kowalczyk wolała nie patrzeć na sprinty

Kowalczyk wolała nie patrzeć na sprinty

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Maciej Pilch

Prześlij Drukuj
Gdy w Libercu zabrakło na stracie Justyny Kowalczyk, okazało się, że nawet miejsce w ćwierćfinale biegów sprinterskich to zadanie ponad siły pozostałych Polaków.
Czy w biegach narciarskich będzie teraz tak jak przez lata w skokach narciarskich - jeden Adam Małysz i długo, długo nic - jedna Kowalczyk i długo, długo nic?

- Biegi sprinterskie to ogromne nerwy, wysiłek, a wynik zawsze jest sporą niewiadomą. Dlatego w mistrzostwach postanowiliśmy, że Justysia nie wystartuje w sprintach. Nie odpuścimy tylko w Pucharze Świata, bo tam liczy się każdy punkt - tłumaczył trener Aleksander Wierietielny. I dlatego wraz ze swoją mistrzynią świata pojawił się na trasach Vesec tylko na przedpołudniowym treningu.
Gdy do startu w kwalifikacjach sprintu szykowały się Sylwia Jaśkowiec i Kornelia Marek, a także Janusz Krężelok i Maciej Kreczmer Kowalczyk była już w drodze do willi, w której mieszka. Nie poczekała nawet na to, jak koleżanki i koledzy wypadną na trasie. Może czuła, że nie ma na co czekać?

Najbliższa szczęścia była Jaśkowiec - polska kandydatka do tytułu miss mistrzostw. Dwukrotna mistrzyni świata do lat 23 długo utrzymywała się w gronie 30 zawodniczek, które przechodziły z kwalifikacji do ćwierćfinału. Z dalszej rywalizacji wypchnęła Polkę dopiero nieznana Niemka Miriam Gössner biegnąca z przedostatnim numerem startowym. Jaśkowiec do awansu zabrakło 0,07 s. W debiucie w mistrzostwach świata ukończyła sprint na 31. miejscu - takim, jakie w 2003 r. w Val di Fiemme, w swym debiucie, wywalczyła Justyna Kowalczyk.

- To dobra wróżba i jedno z podobieństw Sylwii i Justyny - twierdzi trener Wiesław Cempa, który na co dzień pracuje z Jaśkowiec. - Obie są indywidualistkami. Nie mogą jednak być prowadzone w ten sam sposób, bo to dwa różne organizmy. Sylwia ma dopiero 23 lata, co w dyscyplinach wytrzymałościowych jest wiekiem bardzo młodym. Nie można wykluczyć, że za trzy lata także Sylwia będzie należała do światowej czołówki.

Ze spuszczonymi głowami trasę opuszczały polskie gwiazdy drużynowego sprintu sprzed dwóch lat z Sapporo (5. miejsce - bronić będą tego wyniku dzisiaj), czyli weteran Janusz Krężelok (35 lat, 34. pozycja) i Maciej Kreczmer (50. miejsce).

Kornelia Marek była 67., a Paulina Maciuszek i Martyna Galewicz rywalizacji przyglądały się zza płotu. Marek i Maciuszek pobiegną w czwartkowej sztafecie obok Kowalczyk i Jaśkowiec.

- Na dziś to najlepsze dziewczyny w Polsce - tłumaczy Cempa. - Myślę, że w sztafecie pobiegną lepiej i powalczą o miejsce w ósemce. To byłby sukces, bo wystawiamy sztafetę w imprezie tej rangi po raz pierwszy od 11 lat, czyli igrzysk w Nagano. I chcemy, aby dziewczyny pobiegły za rok w Vancouver. Pewnie jeszcze nie o medale, bo w biegach nic nie dzieje się z dnia na dzień.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się