Menu Region

Zidane: Macie szansę

Zidane: Macie szansę

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska
Prześlij Drukuj
O szansach Polaków na Euro i Robercie Kubicy, z Zinedine'em Zidane'em, jednym z najlepszych piłkarzy w historii, rozmawia Radosław Patroniak.
W sobotę początek Euro 2008. Czy wyobraża Pan sobie finał Polska - Francja?
No pewnie. Obu drużynom życzę tego z całego serca, ale jestem też realistą. Dla Polski sam fakt uczestnictwa w finałowym turnieju jest już dużym sukcesem, tym bardziej że wasza drużyna jeszcze nigdy nie grała w ME.

Czy zna Pan polskich piłkarzy i jak ocenia ich umiejętności?
Kilka nazwisk nie jest mi obcych, jak choćby Maciej Żurawski, Artur Boruc czy Euzebiusz Smolarek.
Przyznam jednak szczerze, że trudno mi się wypowiadać o możliwościach aktualnej reprezentacji. Więcej wiedziałem o Polakach wtedy, gdy sam byłem zawodnikiem. Pojedynki z wami nie należały do łatwych, choć to my przystępowaliśmy do nich w roli wyżej notowanej ekipy.

Kto jest Pana faworytem finałów Euro 2008?
W europejskiej czołówce stawka drużyn jest tak wyrównana, że trudno wskazać jednego faworyta. Na samym początku każdy zespół ma szanse odegrać znaczącą rolę w turnieju. Przed pierwszym gwizdkiem nic nie jest przesądzone. Dlatego polscy kibice mają prawo mieć rozbudzone nadzieje. W pierwszym spotkaniu zagracie z Niemcami. Czeka was ciężka przeprawa, ale nie stoicie na straconej pozycji. Dobre otwarcie może podbudować psychicznie zawodników, a wtedy wszystko jest możliwe.

Pana serce na pewno będzie biło dla Trójkolorowych. Po mistrzostwach Europy wrócimy jednak do rywalizacji klubowej. Któremu zespołowi Pan najbardziej kibicuje w europejskich pucharach?
Jak patrzę na mecze z pozycji kibica, to większą wagę przywiązuję obecnie do poziomu, techniki i taktyki gry niż do klubowych barw. Sentyment do drużyn, w których występowałem, jednak pozostał. Dlatego cieszę się, gdy wygrywa Juventus Turyn, Real Madryt, Girondins Bordeaux czy AS Cannes, grające obecnie w III lidze, w którym rozpoczynałem zawodową karierę. Gdybym musiał wskazać klub numer 1 w ustalanej przeze mnie hierarchii, to postawiłbym na Real. Tam się najlepiej czułem. Liczę, że moi następcy już niedługo wygrają Ligę Mistrzów.

Jak Pan ocenia pobyt w Poznaniu i ideę nieoficjalnych mistrzostw świata dzieci do lat 12?
W Polsce byłem już kilka razy. Po raz ostatni cztery lata temu w Krakowie. Za każdym razem widzę zmiany i różnice. Polskę postrzegam jako kraj dynamicznego rozwoju. Do Poznania przyjechałem na zaproszenie Danone, który od dziesięciu lat organizuje wspaniały turniej dla młodzieży. Nie mogę oceniać poziomu gry na podstawie dwóch spotkań, ale niektórzy chłopcy zaimponowali mi umiejętnościami. Niewykluczone, że do Poznania wrócę w 2012 roku na światowy finał tych rozgrywek.

Podobno lubi Pan grać w piłkę ze swoimi synami, 13-letnim Enzo i 10-letnim Luką. Czy tata stawia im jeszcze czoła?
Z moją formą nie jest tak źle. Enzo i Luka starają się być lepsi ode mnie, ale w rodzinnych starciach to wciąż ja jestem górą.

Czy interesuje się Pan Formułą 1? Co Pan myśli o Robercie Kubicy?
Wyścigi Formuły 1 śledzę regularnie, więc Kubica nie jest dla mnie anonimową postacią. Wiem, że to bardzo zdolny i perspektywiczny kierowca. Żałuję jedynie, że nie zagrażają mu Francuzi.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się