Menu Region

Katorżniczy wysiłek Kowalczyk jak kro mka chleba

Katorżniczy wysiłek Kowalczyk jak kro mka chleba

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Oskar Berezowski

Prześlij Drukuj
"Bywa, że sobą zdumiewam siebie" - jeśli Justyna Kowalczyk czyta ten tekst, na pewno poznaje cytat z "Dzienników" Witolda Gombrowicza.
Bo Gombrowicz wielkim pisarzem był. Przynajmniej dla mistrzyni świata w biegach, która dźwiga kilogramy jego książek na zgrupowania, zawody. Kocha czytać. Zresztą ten cytat pasuje do niej całkiem nieźle.

- Ona nas ciągle zdumiewa. Pierwsza medalistka olimpijska, pierwsza mistrzyni świata. Zdumiewa mnie i napełnia dumą - wyznaje nam mama Justyny Kowalczyk, pani Janina.
- A mnie zdumiewa, że tak kiepsko zjeżdżam. Przecież w dzieciństwie wolałam stok od biegania - śmieje się Justyna.

Bo narciarstwo klasyczne nie było jej pierwszą miłością. W ogóle zima kojarzyła się jej z mrozem, grubymi ubraniami i kilkoma innymi niefajnymi rzeczami. Uwielbiała wędrówki z tatą Józefem do schroniska na Śnieżycy. Potem tata był kierownikiem wyciągu w Kasinie Wielkiej. Chcąc nie chcąc, przychodziła do niego w wolnych chwilach. Przypinała deski i bawiła się na stoku. Tak naprawdę wolała lato: grę w piłkę ręczną, czasem w koszykówkę.

- Tylko w okolicy nie było takiego klubu. Za to na tych nartach biegali i siostra miała je w domu - przyznaje mistrzyni.

Nie chciała być gorsza, ale początkowo zupełnie nie czerpała z tego przyjemności. Ponadto, gdy mieszka się w Kasinie Wielkiej, trudno uciec od nart. Kilka domów dalej mieszkali Wiesław i Jan Ziemianinowie. Wtedy mieć takich sąsiadów to było coś. Olimpijczycy, medaliści z największych zawodów. Tata znał ich siostrę, opowiadał w domu o sukcesach. I jak tu nie chwycić za kijki?

W dodatku biegi okazały się stworzone dla rezolutnej blondyneczki. Od momentu, gdy postawiła na nich pierwsze kroki, jakoś nikt nie miał siły jej dogonić. Po trzech miesiącach treningów została mistrzynią Polski młodziczek. Radość była umiarkowana.

- Bo ja wcześniej tak się trochę broniłam przed pójściem do szkoły sportowej i powiedziałam, że muszę najpierw być mistrzynią Polski młodziczek - opowiada mistrzyni świata, która na swoich pierwszych ważnych zawodach pokonała drugą zawodniczkę o 20 s.
1 3 4 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się