Na początku kryzysu pomoc państwa płynęła do banków, teraz czas na pobudzanie gospodarki - pisze Aleksandra Natalli-Świat, wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości
W sytuacji, kiedy maleją inwestycje prywatne i spada eksport, inwestycje finansowane ze środków publicznych mogą napędzać gospodarkę.
To dodatkowe zlecenia dla wykonujących je firm, miejsca pracy, wynagrodzenia dla pracowników. Konieczne jest rzeczywiste i zdecydowane przyspieszenie wydatkowania środków pochodzących z UE. Fatalne wyniki z roku 2008, kiedy z 35 mld zł wydano jedynie 15 mld, z pewnością nie pomogły naszej gospodarce.
Nie ulega wątpliwości, że w Polsce spowolnienie gospodarcze spowodowane jest przede wszystkim wpływem zjawisk zachodzących w gospodarce światowej. Zresztą stan naszej gospodarki jest ciągle lepszy niż w innych krajach.
Ale także nas kryzys dotyka już w sposób bardzo bezpośredni. W styczniu bezrobocie wzrosło o ponad 160 tys. osób. Tak gwałtownego przyrostu bezrobocia nie było od 1991 roku. Coraz większe są zaległości firm w wypłacie wynagrodzeń.
Z wypowiedzi inspektorów Państwowej Inspekcji Pracy wynika, że w niektórych regionach zaległości są nawet kilkakrotnie większe niż przed rokiem. Setki, a może tysiące firm mogą mieć ogromne kłopoty finansowe, wynikające z asymetrycznych transakcji związanych z opcjami walutowymi.
Właściwie wszystkie kraje, Komisja Europejska i Międzynarodowy Fundusz Walutowy widzą potrzebę bardzo aktywnego przeciwdziałania narastaniu zjawisk kryzysowych. Po pierwszym okresie, kiedy pomoc skierowana była do sektora finansowego, obecnie ma przede wszystkim pobudzać gospodarkę.
Parlament Niemiec zatwierdził już drugi plan ratunkowy. 50 mld euro przeznacza on na ulgi podatkowe i wydatki na infrastrukturę. Wielka Brytania chce wydać 10 mld funtów, aby utworzyć 100 tys. miejsc pracy. Można mnożyć przykłady.
Polski rząd na początku długo starał się przede wszystkim udowodnić, że spowolnienie gospodarcze jest wymysłem opozycji. To Prawo i Sprawiedliwość miało "straszyć" kryzysem. Pomimo informacji o spadających w końcu 2008 roku dochodach podatkowych nie podjęto żadnych działań. W efekcie zabrakło środków na zrealizowanie wszystkich zobowiązań.
Tylko w budżecie Ministerstwa Obrony Narodowej zabrakło 3,277 mld zł. Do dziś nie udało się nam dowiedzieć, ile wyniosły braki we wszystkich resortach. Niezapłacone zobowiązania za rok 2008 trzeba zapłacić w roku 2009. Nie ułatwi to realizacji budżetu w tym roku, a przecież i bez tych problemów budżet przygotowany przez rząd na rok 2009 powszechnie oceniany był jako nierealistyczny.
Wówczas rząd twierdził, że to bardzo dobry projekt. Jednak niemal natychmiast po jego uchwaleniu w blasku fleszy na konferencjach prasowych zaczął poszukiwać oszczędności. Kiedy są problemy finansowe, trzeba oszczędzać, czym jednak są zaproponowane przez rząd oszczędności?
Blisko połowa, 9,7 mld zł, to przesunięcie finansowania budowy dróg do Krajowego Funduszu Drogowego. Fundusz nie ma tych pieniędzy. Będzie się musiał zadłużać, a to będzie nas, podatników, kosztować więcej niż zadłużanie budżetu. Propozycje cięć niektórych wydatków już spowodowały protesty mogących utracić pracę pracowników przemysłu zbrojeniowego.
Priorytetem obecnego rządu jest ograniczenie wydatków i deficytu oraz wejście do strefy euro. Niestety konsekwencją takiej polityki mogą być dalsze spowolnienie gospodarcze, dalszy spadek dochodów budżetu i konieczność poszukiwania kolejnych oszczędności.
Dlatego, nie lekceważąc problemów związanych z wielkością zadłużenia, Prawo i Sprawiedliwość uważa, że należy w rozsądny sposób zwiększyć zaangażowanie środków publicznych w ratowanie gospodarki, w finansowanie inwestycji, zadań rozwojowych.
Przedstawiony w styczniu przez PiS pakiet działań antykryzysowych zawiera poza pobudzeniem gospodarki ze środków publicznych szereg innych propozycji. Między innymi dotyczą one ochrony miejsc pracy i osłon dla najuboższych oraz wsparcia budownictwa mieszkaniowego. Zasadniczy dziś problem to wzrost bezrobocia.
Trzeba pomóc przedsiębiorstwom w pokonaniu problemów wywołanych kryzysem, aby nie dochodziło do zwolnień pracowników. Na przykład poprzez zmianę w możliwościach wykorzystania środków z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, możliwość zawieszania składek na Fundusz Pracy czy ułatwienia w rozłożeniu na raty płatności na ZUS.
Prawo i Sprawiedliwość uważa, że dziś powinniśmy aktywnie przeciwdziałać kryzysowi, podobnie jak czynią to inne kraje. Niestety rząd w zasadniczych kwestiach przyjmuje zupełne inną filozofię. A przecież to, jakie działania faktycznie zostaną podjęte, zależy wyłącznie od rządu.
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie PolskaTimes.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.