Na łódzkich porodówkach tłok, że nie ma nawet kiedy przeprowadzić remontów. Łódzki baby-boom przeszkadza w remontowaniu szpitalnych oddziałów. Położnicy mówią, że takiego tłoku na miejskich porodówkach dawno nie było.
- Ledwie wypuścimy do domu świeżo upieczoną mamę, a już na jej miejsce pojawia się kolejna - twierdzą lekarze.
Tymczasem oddziały ginekologiczno-położnicze i noworodkowe w takich warunkach wymagają częstszego odświeżania i dezynfekowania. Maluchy, zanim nabędą odporności, są bowiem znacznie bardziej narażone na zakażenia wewnątrzszpitalne niż dorośli. Latem i jesienią przez łódzkie porodówki musi się zatem przetoczyć fala "odświeżania".
Remont czeka także szpital im. Rydygiera.
- To konieczność - mówią urzędnicy, przekonują jednak, że wszystkie łodzianki, które chciały rodzić w tym szpitalu, znajdą miejsce na pozostałych łódzkich oddziałach.
- Zaproponowaliśmy taki termin, bo na innych łódzkich porodówkach prace potrwają od lipca do końca sierpnia - mówi Maciej Prochowski, wicedyrektor Wydziału Zdrowia Urzędu Miasta w Łodzi. - Oczywiście, zgodę na czasowe przerwanie pracy na oddziale wyrazić musi wojewoda łódzki, gdy sprawdzi, czy liczba miejsc na oddziałach położniczych będzie zabezpieczona.
Do służb wojewody do wczoraj nie wpłynęły jeszcze żadne wnioski o tymczasowe zamknięcie lub ograniczenie przyjęć na porodówkach. Urzędnicy przyznają jednak, że są one w pełni obłożone i że zamknięcie jednego oddziału może spowodować większy tłok w innych szpitalach.
- Na pewno nie dojdzie jednak do sytuacji, w której łodzianki nie bedą miały gdzie rodzić - uspokaja Halina Olczyk z Wojewódzkiego Centrum Zdrowia Publicznego. - W Łodzi mamy 459 łóżek ginekologiczno - położniczych. Ostatecznie mamy porodówki w Pabianicach i w Zgierzu, ale nie sądzę, żeby istniała konieczność, by przenosić tam przyszłe mamy z Łodzi.
Ciężarne dziewczyny z terminem porodu wyznaczonym na wrzesień i początek października uspokaja też dr Janusz Lasota, dyrektor porodówki w "Rydygierze".
- Na razie szpital pracuje pełną parą i przyjmujemy ok. 150 porodów w miesiącu - mówi dr Lasota. - A nasze pacjentki cały czas będą pod opieką swoich lekarzy prowadzących.
Gdzie można urodzić w Łodzi?
Według danych Wojewódzkiego Centrum Zdrowia Publicznego, najwięcej, bo 175 łóżek położniczych, jest w "Matce Polce".
Szpital im. Madurowicza ma 77, a w szpitalu im. Rydygiera łodzianki mogą liczyć na 37 łóżek położniczych. Najmniejsza łódzka porodówka jest w szpitalu im. Kopernika. Liczy jedynie 6 łóżek. Prawdopodobnie w sierpniu ruszy w Łodzi prywatna porodówka. Na początku będą w niej 23 łóżka.