Menu Region

Złoty tak słaby, że Litwini robią u nas zakupy

Złoty tak słaby, że Litwini robią u nas zakupy

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Dziennik Bałtycki

Konrad Dulkowski

2Komentarze Prześlij Drukuj
Skąd Litwini wracali? Z polskiej wracali wycieczki - można sparafrazować słowa wieszcza. Bo już nie tylko mający w portfelach euro Niemcy czy Słowacy, ale także Litwini przyjeżdżają do Polski na zakupy.
Jeszcze kilka miesięcy temu to mieszkańcy graniczącej z Litwą Suwalszczyzny wybierali się za granicę, żeby kupić w litewskich sklepach żywność, papierosy i alkohol. To było w czasach, gdy jeden lit kosztował mniej więcej złotówkę. Teraz kosztuje 1,4 zł i kierunek wycieczek jest odwrotny.

- Nawet papierosy przestałam tam kupować, bo kosztują 5 litów, czyli jakieś 7 zł. Oszczędzę złotówkę na paczce, a jeszcze dojechać trzeba - mówi pani Beata, nauczycielka mieszkająca w przygranicznych Sejnach.
\
Paliwo też zdrożało, nikt w Sejnach ani okolicy już nie jeździ tankować 10 km za granicę na najbliższy Statoil. Teraz to Litwini oblegają polskie stacje benzynowe. - Dzięki nim sprzedaż paliw podskoczyła nam o 1/3 - cieszy się dyrektor handlowy spółki Globtroter Krzysztof Tumialis. - Na każdej stacji kupują codziennie ok. 4 tys. litrów paliwa.

Jeszcze 2 miesiące temu Polacy oblegali sklepy popularnej na Litwie sieci Maxima. Dzisiaj dantejskie sceny rozgrywają się w suwalskim Kauflandzie - największym supermarkecie w okolicy. Na parkingu trudno znaleźć wolne miejsce, większość samochodów ma litewskie rejestracje. Przybysze ze Wschodu wyjeżdżają ze sklepu z koszykami wyładowanymi po brzegi.

- Biorą po 20 kg cukru, mąkę, olej i mięso - wymienia najpopularniejsze zakupy Litwinów w polskich sklepach rzecznik suwalskiego urzędu miejskiego Jarosław Filipowicz.

Masarnie z okolicy zacierają ręce, bo pieniądze płyną do nich szeroką strugą. Podobnie branżę budowlaną Litwini ratują przed całkowitą zapaścią. - Ten miesiąc jest i tak dwukrotnie gorszy niż luty rok temu, ale gdyby nie Litwini, mielibyśmy w ogóle o 70-80 proc. niższe obroty - przyznaje Andrzej Brzozowski, szef marketingu hurtowni budowlanej Importex.

Ale to, co cieszy przedsiębiorców, często irytuje suwałczan. Nie są przyzwyczajeni do tłoku na ulicach spokojnego miasta, nigdy nie widzieli takich korków i kolejek do kas w supermarketach.
- Przestałam w ogóle chodzić do marketu, bo nie chce mi się przepychać, a i tak są tam puste półki - narzeka Monika Ostrowska, suwałczanka.

I zaraz daje przykład: ostatnio jej mąż poszedł kupić żwirek dla kota i nawet tego nie było. Ostrowska nie jeździ już na nartach na świetnie wyposażonym stoku w pobliskim Szelmencie. Taki tłok!

- W weekend mamy ponad 2,5 tys. gości, z tego 75 proc. to Litwini - potwierdza zastępca dyrektora ośrodka Janusz Andruczyk. A litewskie auta na parkingu to przegląd marek z górnej półki. I chyba to najbardziej kłuje w oczy miejscowych Polaków: że Litwini przestali być biedniejszymi braćmi ze Wschodu.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

2

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Ale Litwa z powodu euro bakrutuje

+10 / -15

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

euro67 (gość)  •

Autor zapomnial dodac, ze to ze wzgledu na stale powiazanie z euro i zbyt drogim kursie lita Litwa wlasnie bankrutuje i juz niedlugo Litwini moga nie miec pieniedzy na zadne zakupy! Nastepni w kolejce sa Estonczycy, Lotysze i Slowacy.

odpowiedzi (0)

skomentuj