Menu Region

Prezydent Sopotu pozywa do sądu Jacka Kurskiego

Prezydent Sopotu pozywa do sądu Jacka Kurskiego

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Piotr Weltrowski

Prześlij Drukuj
Oskarżony o korupcję prezydent Sopotu Jacek Karnowski domaga się publicznych przeprosin oraz wpłaty 10 tys. zł na rzecz miejscowego hospicjum od szefa pomorskiego Prawa i Sprawiedliwości Jacka Kurskiego.
Wczoraj Karnowski złożył w Sądzie Okręgowym w Gdańsku pozew przeciwko Kurskiemu. Nie jest to pozew prywatny, lecz miasta Sopotu.

O co poszło? W niedzielę poseł PiS komentując sprawę tzw. afery sopockiej, stwierdził, że córka jednego z miejskich radnych jest "zatrudniona w sekcji, dziale promocji Sopotu".

Na jednej sprawie przeciw szefowi pomorskiego PiS się nie skończy. Sopocki włodarz zapowiedział, że wytoczy Kurskiemu kolejną sprawę. Tym razem chodzi o kolejną wypowiedź kontrowersyjnego polityka z drużyny Jarosława Kaczyńskiego. Kurski nazwał Sopot pod rządami Karnowskiego "miastem pełnym bezprawia".

- Zostało wysłane do pana posła pismo z prośbą o przeproszenie publiczne mieszkańców Sopotu. Jeżeli tego nie uczyni, to i w tej sprawie zostanie złożony pozew, tyle że kwota będzie odpowiednio większa - dodał Karnowski.

Na dowód, że Sopot nie jest miastem bezprawia, prezydent przytoczył badania z 2008 roku świadczące o spadku przestępczości. Podkreślił, że kurort został uznawany przez mieszkańców oraz turystów za miasto bezpieczne. - Nikt nie ma prawa działać na szkodę wizerunku Sopotu - grzmiał.

Co na to Kurski? Ani myśli przepraszać prezydenta Sopotu. - Pan Karnowski brzytwy się chwyta - jak zwykle ostro ripostował. - Żal mi Karnowskiego, który w ten sposób i za wszelką cenę pragnie poprawić swoją sytuację wizerunkową - dorzucił szef pomorskiego PiS.

Kurski podkreślał, że mówiąc o mieście bezprawia, nie miał na myśli mieszkańców Sopotu. - Karnowski zasłania się mieszkańcami. Niczego nie mówiłem o mieszkańcach, kocham to miasto - zapewnił Kurski. Wyjaśniał, że chodziło mu o prezydenta Sopotu, "który usłyszał osiem zarzutów prokuratorskich". I o Jacku Karnowskim powiedział: "to prezydent bezprawia".

Inaczej polityk PiS mówił już o swej wypowiedzi dotyczącej pracownicy magistratu, mającej być córką jednego z radnych. Kurski oznajmił, że może jedynie sprostować informację na jej temat.

- Chodzi o córkę radnego, która pracuje w stowarzyszeniu uzależnionym od miejskich grantów - wyjaśniał. Podał nawet jej nazwisko. Zaraz złośliwie dodał, że wymienił w niedzielę chyba z osiem podobnych zależności.

- Ciekawe, czemu Karnowski skarży mnie tylko za jedną z nich?
- Żadna córka, tudzież syn radnego, nie są zatrudnieni w urzędzie - powtarzał Karnowski. Jaka jest prawda? Odpowiedź na to pytanie poznamy w sądzie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się