Menu Region

Opozycjoniści z Krakowa chcą odszkodowań za internowanie

Opozycjoniści z Krakowa chcą odszkodowań za internowanie

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Artur Drożdżak

1Komentarz Prześlij Drukuj
Znani działacze opozycji z Małopolski wystąpili do sądu o przyznanie im odszkodowań i zadośćuczynienia za okres internowania i prześladowań w stanie wojennym.
Wśród nich są Stanisław Handzlik, Mieczysław Gil, Edward Nowak i Stefan Jurczak. Zgodnie z prawem mogą dostać po 25 tys. zł.

- Złożyłem taki wniosek, ale nie wiem, co z tego wyniknie. Nie określałem kwoty za represje - mówi Stefan Jurczak, senator RP w latach 1991-2001, potem radny sejmiku województwa.

Tłumaczy, że dziś jest emerytem, dla którego liczy się każdy grosz. - Finanse są dla mnie teraz nie bez znaczenia - przyznaje 71-letni Jurczak. Został internowany w stanie wojennym, przesiedział rok i 11 dni. Był w ośrodkach dla internowanych w Załężu, Krakowie, Kielcach, Nowym Łupkowie i najcięższym w Iławie.

- Warunki były okropne, nie ma co kryć - mówi. I dodaje, że był też wielokrotnie zatrzymywany na 48 godzin, aresztowany, w sumie w odosobnieniu spędził dwa lata.

Podobnie skarży się Stanisław Handzlik, dziś radny sejmiku województwa małopolskiego. - Po wprowadzeniu stanu wojennego nie zostałem internowany, wpadłem dopiero pół roku później, skazano mnie na 4 lata więzienia, zostałem pozbawiony praw publicznych, w sumie przez 7 lat nie miałem pracy - opowiada. Mówi, że składając wniosek o odszkodowanie, kierował się względami finansowymi.

- Moi koledzy, którzy nie stracili wtedy pracy i nie siedzieli za kratkami, mają o 800-1000 zł więcej emerytury niż ja - wyjaśnia.

Jak wynika z grudniowej nowelizacji ustawy o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego, osoby internowane w stanie wojennym będą miały możliwość wystąpienia z żądaniem o odszkodowanie i zadośćuczynienie. To szansa naodszkodowania dla represjonowanych w PRL: internowanych, pobitych, bezprawnie zatrzymanych, zwolnionych z pracy.

Zwolennikiem występowania o takie odszkodowanie jest m.in. inny krakowski opozycjonista Zbigniew Fijak.

- Kiedyś uważałem inaczej, ale dziś sądzę, że powinno się tak robić. Kiedy widzę, że moje dzieci muszą iść do ciężkiej pracy, a dzieci tych, którzy nas prześladowali wyjeżdżają na studia do Anglii, to myślę, że coś się nie zgadza - irytuje się.

Sam nie wystąpił o odszkodowanie, bo nie był internowany. Jednak wielokrotnie zatrzymywano go na 48 godzin, a potem aresztowano za działalność w podziemiu. - Wystąpiłem tylko do funduszu przy NZS dla osób represjonowanych, ale wszystkie pieniądze, gdyby zostały mi przyznane, i tak przekażę na specjalny cel dla bardziej potrzebujących - deklaruje.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

to są jaja

+1 / -5

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

JAN sowa (gość)  •

Dobra,SBkom już odebrano emerytury.Teraz trzeba zabrać paszporty dzieciom SBków,bo wyjeżdżają za granicę i powodzi im się lepiej niż dzieciom byłych opozycjonistów.A może Ci opozycjoniści to nieudacznicy,którzy całe życie obwiniać będą system lub jakiegoś SBka sprzed 30 lat.Wielu moich znajomych studiuje za granicami naszego kraju,przy okazji pracując i opłacając sobie studia i pobyt za granicą.Panie Fijak,może pana dzieci nie mają przebojowości.Nie muszą również ciężko pracować.To za komuny był obowiązek pracy.Pana dzieci mogą teraz nie pracować lub mogą poszukać mniej męczącej pracy.Nie chce mi się już więcej pisać,bo te przemyślenia byłych opozycjonistów,to pewnie nieuleczalna choroba.

odpowiedzi (0)

skomentuj