Menu Region

Wirtualna Legia gromi. Jak będzie w realu?

Wirtualna Legia gromi. Jak będzie w realu?

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Rafał Romaniuk

Prześlij Drukuj
Piłkarze Legii Warszawa pokonali w sobotę Lecha Poznań 7:1. Wprawdzie nie w meczu, po którym mogą sobie dopisać punkty w ligowej tabeli, tylko w grze na playstation, ale i tak satysfakcji mieli co niemiara.
- W lidze wystarczy nam skromne 1:0 - żartowali zawodnicy z Łazienkowskiej. Wirtualny mecz pomiędzy dwiema najlepszymi drużynami w Polsce po jesiennych rozgrywkach był głównym punktem prezentacji obu zespołów przed rozpoczynającymi się w piątek rozgrywkami w realu.

W Warszawie kibicom zaprezentowali się nowi piłkarze, którzy w zimowej przerwie dołączyli do Legii. Wojciech Hadaj, na co dzień spiker przy Łazienkowskiej, krzyczał tak głośno, zapowiadając wejście na scenę kolejnych zawodników, jakby za chwilę miał pojawić się co najmniej Cristiano Ronaldo.


Tymczasem koszulki z numerami z rąk Lucjana Brychczego, legendy Legii, i dyrektora sportowego Mirosława Trzeciaka odbierali Marcin Komorowski, Tomasz Jarzębowski, Krzysztof Ostrowski, Kamil Majkowski i Patryk Koziara. To oni mają być wzmocnieniami warszawskiej drużyny w rundzie wiosennej.

Jednak szansę na grę w meczu z Polonią Warszawa mają tylko dwaj pierwsi. Na lewej obronie Komorowski rywalizuje z Tomaszem Kiełbowiczem. Trener Jan Urban twierdzi, że wciąż się waha, ale w piątkowym meczu Pucharu Ekstraklasy z Bełchatowem postawił na Komorowskiego. I się nie zawiódł.

Z PGE GKS zagrał też Jarzębowski, ale w sparingach na pozycji defensywnego pomocnika wyżej stały akcje Ariela Borysiuka.
Pozostali albo do gry są nieprzygotowani (Ostrowski), albo brakuje im doświadczenia (Majkowski, Koziara). Choć gdyby Majkowski był w takiej formie jak w wirtualnym meczu z Lechem, Urban musiałby posadzić na ławce Takesure'a Chinyamę.

"Maja" zdobył cztery bramki. Po każdej cieszył się tak, jakby naprawdę pokonał bramkarza poznaniaków.
- Nie pogardziłbym taką skutecznością w lidze - skomentował wracający z wypożyczenia do Wisły Płock zawodnik.

Trzeciak i Urban wciąż poszukują napastnika. W tym tygodniu na testy ma przyjechać 21-letni napastnik z Rosji Nikita Andrejew.

Według rumuńskiej gazety "Observator" Legia interesuje się też atakującym Bogdanem Radu Apostu. Rumun gra na co dzień w węgierskiej Nyíregyházie. Dziennik poinformował, że na wczorajszy mecz z Ujpestem wybierają się Trzeciak i Urban, by dopiąć negocjacje z zawodnikiem. Sam Apostu miał z kolei powiedzieć: - To prawda, oferta wpłynęła. Sam jestem wszystkim zaskoczony.

Dyrektor Trzeciak w rozmowie z "Polską The Times" zaprzecza. - To nieprawda. Nie byliśmy na Węgrzech - stwierdził kategorycznie.

Dla porządku podajmy, że Apostu strzelił bramkę z rzutu karnego, a jego Nyíregyháza przegrała 1:3.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się