Menu Region

Korzeniowski: Kamila niczego nie musiała udowadniać

Korzeniowski: Kamila niczego nie musiała udowadniać

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

szef TVP Sport

1Komentarz Prześlij Drukuj
Kamila śpieszyła się, byśmy ją pokochali, i kochając świat, śpieszyła się w rozkochiwaniu go w sobie. Mówi się, że sportowcy to szczęściarze, mają bowiem dwa życia. To sportowe i życie po życiu, czyli nowy etap rozpoczynany w wieku trzydziestu paru lat.
Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą/
zostaną po nich buty i telefon głuchy/
tylko co nieważne jak krowa się wlecze/
najważniejsze tak prędkie że nagle się staje/
potem cisza normalna więc całkiem nieznośna/
jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy/
kiedy myślimy o kimś zostając bez niego
- ks. Jan Twardowski


Odchodzą w nowe życie, mniej lub bardziej kontrolując swoje przejście na drugą stronę.
Kamila oprócz sportowych marzeń miała też te o życiu, które miała w sposób zaplanowany i zgodny z pasjami i pragnieniami rozpocząć, jako dojrzała, spełniona kobieta z piękną kartą olimpijską w ręku i nigdy niegasnącym uśmiechem osiemnastolatki.

Niech cieszą się ci, którzy kiedykolwiek zasłużyli sobie na jej uśmiech lub zdołali go wywołać. Kolejnej szansy już nikt z nas nie dostanie...

Kamila kompletnie odwróciła proporcje w dojrzewaniu do osiągnięcia szczytu, sprawiając, że całe życie i kariera po złocie w Sydney mogły być tylko bonusem. Ona już niczego nie musiała udowadniać, bo u progu dorosłości i tak osiągnęła to, co normalnie przypada tym, którzy są bliżej niż dalej sportowego progu emerytalnego. Olimpijski stadion i hymn grany w trakcie mojej dekoracji po 50 km, w trakcie którego Kamila zamiast stać na baczność oddała złoty rzut na miarę zmiany całego swojego życia, połączyły nas na zawsze więzią silniejszą niż tylko fakt wspólnych treningów, żartów, nocnych rozmów i odkrywania świata. Kamila, lub raczej Kamcia, Kamurek, bo tak o sobie mówiła, była dla mnie zawsze przykładem ekspresyjnej, radosnej i bezczelnie niepokornej młodości, która potrafiła narzucić swoją wolę i styl walki dużo starszym zawodniczkom.

Jak wszyscy sportowcy była zachłanna na życie i pędziła do przodu, starając się wciąż szukać potwierdzenia, że najważniejsze, co może osiągnąć, jest jeszcze przed nią. Pan Bóg spłatał jej bowiem figla, obdarowując olimpijskim złotem zanim uświadomiła sobie jego prawdziwą wartość. W dniu, w którym odeszła, minister sportu Mirosław Drzewiecki powiedział, że Pan Bóg chyba się pomylił…

Mylimy się jednak wszyscy, którzy sądzimy, że w jakimkolwiek stopniu jesteśmy panami życia i cokolwiek nam się od niego należy. Nieraz chciałoby się istnieć jeszcze pełniej, nie oglądając się na sygnały, jakie daje nam otoczenie, zdrowy rozsądek czy wreszcie organizm. Sportowcy to ludzie nad wyraz ambitni, wrażliwi i waleczni. Zmagając się z własnymi słabościami, zatracają się w walce i nie zważając na nic, walczą z samym sobą. My wszyscy, jak Kamila śpieszymy się, by żyć. Śpieszmy się, by kochać i zasłużyć na miłość.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

obrzydliwi

+4 / -4

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

nuss (gość)  •

Najbardziej obrzydliwe byly teksty Drzewieckiego i szefa PZLA. Macherzy od sportu, ktorzy nie potrafili znalezc lekarzy dla kadrowiczow, mimo, ze ona zglaszala swoje problemy, teraz maja geby pelne frazesow.

odpowiedzi (0)

skomentuj