Menu Region

Lewica wystartuje w wyborach do parlamentu UE rozbita i...

Lewica wystartuje w wyborach do parlamentu UE rozbita i skłócona

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Konrad Dulkowski

Prześlij Drukuj
Koniec marzeń o zjednoczeniu lewicy. W sobotę Rada Krajowa SLD zdecydowała, że partia idzie do eurowyborów sama. W ten sposób upadła koncepcja budowy szerokiego sojuszu centrolewicowego na potrzeby wyścigu do Parlamentu Europejskiego.
- Ale przed nikim nie zamykamy drzwi - tłumaczył się w sobotę szef SLD Grzegorz Napieralski.
Wiadomo, że słowa te były skierowane szczególnie do dwóch osób: Włodzimierza Cimoszewicza i Dariusza Rosatiego.

Od kilku miesięcy SLD kusił ich pierwszymi miejscami na swoich listach wyborczych w Warszawie i na Podlasiu. Problem w tym, że obaj panowie swój start uzależniali od tego, czy powstanie jedna lista środowisk centrolewicowych. Pod sztandarem Rosatiego zaczął działać ruch Porozumienie dla Przyszłości, w którego skład weszły SdPl, Zieloni 2004 oraz Partia Demokratyczna.
Tymczasem SLD na ewentualny sojusz z demokratami reagował alergicznie. - Nie ma zgody na LiD bis - powtarzał Napieralski.

Z kolei Cimoszewicz podgrzał atmosferę w czwartek, stawiając za pośrednictwem mediów ultimatum SLD: startuję albo z demokratami, albo wcale. - W sobotę Rada Krajowa praktycznie jednogłośnie podjęła uchwałę w sprawie stworzenia lewicowej listy bez demokratów - mówi nam rzecznik SLD Tomasz Kalita.

Teraz oba środowiska przerzucają się wzajemnie winą za zerwanie rozmów. - To decyzja przypominająca ostatnie podrygi trupa, w aroganckim, przypominającym czasy PZPR, stylu - nie szczędzi złośliwości przewodniczący SdPl Wojciech Filemonowicz. Jego zdaniem wyborcy oczekują formacji centrolewicowej, a SLD zaprzepaścił szanse na jej powstanie.

W związku z tym SdPl wystawi listę w ramach Porozumienia dla Przyszłości. Czy będzie otwierał ją Dariusz Rosati? Tak deklaruje, chociaż wysoki działacz SLD twierdzi, że nadal trwają negocjacje. - Jeśli nie chce być w europarlamencie, to niech tworzy wciąż nowe ruchy - podsumowuje Napieralski.

Demokraci mówią, że jest dobrze


Janusz Onyszkiewicz, eurodeputowany, były szef Partii Demokratycznej:
Decyzja SLD wybawiła nas z dylematu, czy pójść z nimi do eurowyborów. W samej partii były spore opory przed takim rozwiązaniem. Drugi pozytywny aspekt jest taki, że SLD zdefiniował nas politycznie w oczach opinii publicznej. Bo kiedy mówiono o wspólnej liście, to określano ją mianem lewicowej. Na żadnej liście lewicowej nie moglibyśmy się znaleźć, bo jesteśmy ugrupowaniem liberalnym.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się