Menu Region

Norman Kurland: Nie jesteśmy bezradni wobec kryzysu

Norman Kurland: Nie jesteśmy bezradni wobec kryzysu

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Rozmawia Tomasz Pompowski

1Komentarz Prześlij Drukuj
Prawo własności jest kluczem do zwalczania skutków recesji, podobnie jak własność pracownicza. Polska powinna już dziś tworzyć mechanizm kredytu, który byłby mniej zależny od zagranicznych banków - uważa ekonomista, współautor systemu gospodarczego przygotowanego dla Polski w 1989 r. w rozmowie z Tomaszem Pompowskim
Należy Pan do grupy ekonomistów, którzy w obecnym kryzysie widzą szansę zmian systemu gospodarczego. Na czym one mają polegać?
Musimy zbliżyć się do koncepcji, którą Jan Paweł II nazywał personalizmem ekonomicznym. Ja nazywam ją Sprawiedliwą Trzecią Drogą. Nie jest to ani socjalizm, ani kapitalizm. Ale opiera się na tym, co jest najlepsze w obu tych systemach.

Na czym ona polega?
Opiera się na czterech filarach: ograniczonej władzy państwa, odbudowie systemu wolnorynkowego, poszerzonej koncepcji własności, powrotu do tradycyjnych praw i odpowiedzialności związanych z instytucją prawa własności. Rząd nie powinien zajmować się produkcją czy dystrybucją bogactwa. Ale powinien doprowadzić do stworzenia prawa, które zgodne byłoby z zasadą sprawiedliwości, własności, produkcji i dystrybucji bogactwa. Ten system w szczegółach opisany jest na stronie internetowej www.cesj.org

Dlaczego?
Przypomnę wizję amerykańskiego filozofa Alexisa de Tocqueville'a o bezklasowym społeczeństwie. Powstaje ono w warunkach kapitalizmu, w którym środki produkcji i zyski z nich dostępne są dla wszystkich. Ojcowie Ameryki John Adams i Alexander Hamilton zakładali, że powstanie społeczeństwo złożone wyłącznie z klasy średniej posiadaczy. Jest ono zupełnie niezależne od rządu, ponieważ ma pełne prawo własności. Czyli jak mówił Tocqueville, regulacje rządowe wtedy promują kapitalizm, jeśli dają człowiekowi jak największą wolność.

Mówi Pan o rządowych ustawach, które mają promować kapitalizm. Jak one powinny wyglądać?
Ostatnio jeden z szefów General Motors zaproponował, by wprowadzono przepisy zabraniające zdobywanie więcej niż 40 proc. rynku. Bowiem zagwarantowałoby to utrzymanie wolnego rynku i zdrowej konkurencji. I zgadzam się z nim co do tej zasady. Bowiem jeśli zlikwidowałoby się przepisy gospodarcze, po paru latach powstanie monopol. Zdecydowanie trzeba wyznaczyć sprawiedliwe reguły gry i ograniczyć niebezpieczeństwo koncentracji kapitału przez mniejszość. Przywrócić właściwe zrozumienie wolności.

Co to znaczy?
Nie uważam, że wolność polega na zezwalaniu na zdobywanie wszystkiego bez ograniczeń. Jeden ze współautorów Sprawiedliwej Trzeciej Drogi Mortimer Adler wykazał, że jest pięć głównych koncepcji wolności. Ale tylko jedna dotyczy aspektu gospodarczego. Dwie idee wolności są dostępne w każdym systemie, nawet w najgorszych warunkach tyranii i dyktatury. Dwie inne koncepcje mają charakter niepolityczny. Wiążą się z wolnością od rządu. I tylko jedna koncepcja jest polityczna. Określa udział człowieka w rządzeniu, daje prawo głosu we własnej sprawie dzięki obywatelstwu i prawu wyborczemu. Jest to wolność polityczna obywatela, która musi być podtrzymana poprzez jak najszersze rozpowszechnienie prawa własności. Jak mówili Adams i Hamilton, nikt nie może być obywatelem, jeśli jego utrzymanie zależy od arbitralnej woli innych. I właśnie ten kryzys powinien dopingować, by stworzyć przepisy, które doprowadziłyby do powstania jak największej klasy średniej.
1 3 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

bezradny jest rząd

+10 / -5

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

analityk (gość)  •

czas wziac sprawy we własne ręce

odpowiedzi (0)

skomentuj