Menu Region

Lech w Poznaniu wywalczył remis

Lech w Poznaniu wywalczył remis

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Radosław Patroniak

1Komentarz Prześlij Drukuj
Piłkarze Lecha znów zaimponowali ambicją, zaangażowaniem i poświęceniem. Z włoskim Udinese walczyli wczoraj jak równy z równym.
Ekipa Pasquale'a Marino najpierw wykorzystała ich chwilę słabości, a potem musiała drżeć o uratowanie remisu, bo poznaniacy popisali się fantastycznym finiszem. Do pełni szczęścia zabrakło tylko zwycięskiej bramki.

Zimowa sceneria stadionu przy Bułgarskiej w równym stopniu przeszkadzała fanom, co zawodnikom.
Ostry atak zimy zachęcił gości do złożenia propozycji przełożenia spotkania. Bułgarski sędzia na to się nie zgodził, podobnie zresztą jak na minutę ciszy (w związku ze śmiercią Kamili Skolimowskiej), co było jednak w zgodzie z przepisami UEFA.

- Załamanie aury popsuje widowisko. W takich warunkach nie ma mowy o szybkiej grze. Uczuliłem zawodników, żeby nie popełniali prostych błędów, bo możemy nadziać się na groźne kontrataki - przewidywał trener poznańskiej drużyny.

Przed meczem okazało się więc, że trener Franciszek Smuda boi się szybkich włoskich napastników, a władze klubu nawałnicy kibiców. Nie dość, że bilety (mimo ograniczenia liczby miejsc do 17,5 tys.) były do kupienia w kasie, to o 50 zł taniej tuż obok okienka oferowali je "indywidualni dystrybutorzy''. Najbardziej zagorzali sympatycy lidera ekstraklasy wywiesili transparent "Piotrek trzymaj się". Byłego kapitana Lecha wspierali też takimi samymi okrzykami.

Na śliskiej murawie początkowo lepiej czuli się lechici. Po wrzutce z wolnego Semira Stilicia zakotłowało się pod bramką Samira Handanovicia, ale arbiter nie zauważył nawet, że ostatni piłkę wybijał jeden z graczy Udinese. Odpowiedź Włochów była znacznie groźniejsza, bo po strzale z dystansu Gokhana Inlera futbolówkę "wypluł" Ivan Turina.

W idealnej sytuacji znalazł się Fabio Quagliarella, ale chorwacki bramkarz popisał się świetną interwencją. Chwilę później znów zadrżały serca poznańskich kibiców. Bartosz Bosacki zrobił efektowny wślizg w polu karnym, ale nie trafił w piłkę, tylko w nogi Alexisa Sancheza. Gwizdek sędziego milczał...

Potem było dużo walki w środku pola. Pierwsi od tego schematu odeszli gospodarze i to radykalnie. Jakub Wilk wyszedł na czystą pozycję i zamiast omijać bramkarza, strzelił wprost w niego. Blisko szczęścia był również Rafał Murawski po rajdzie Roberta Lewandowskiego, ale defensywny pomocnik Kolejorza został w ostatniej chwili zablokowany przez defensorów z Udine. W końcówce pierwszej połowy "Lewy", grający wyjątkowo na prawej pomocy, chciał zaskoczyć Handanovicia uderzeniem z 25 m, ale lepiej zrobiłby, szukając partnerów.

Przed zejściem do szatni lechici myśleli o regeneracji sił i trzymaniu nerwów na wodzy.
- Włosi słyną z prowokacji. Szczypią i robią inne rzeczy, o których nie wypada mówić. Dlatego kilka razy zaiskrzyło - przyznał Bartosz Bosacki.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Lech ma szanse!

+4 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Bocian (gość)  •

Lech grał z Udinese jak równy z równym i gdyby nie przypadkowo stracona bramka z pewnością by zwyciężył. Wierzę, że w rewanżu będziemy lepsi.

odpowiedzi (0)

skomentuj