Menu Region

Chińsko-amerykańskie małżeństwo z rozsądku

Chińsko-amerykańskie małżeństwo z rozsądku

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Konrad Godlewski

Prześlij Drukuj
Nowa sekretarz stanu USA Hillary Clinton przybywa dziś do Chin. Wizyta wzbudza wielkie emocje po obu stronach Pacyfiku. Chiny liczą, że Ameryka Obamy będzie wobec nich kontynuować względnie ugodową politykę Busha.
Z kolei Waszyngton potrzebuje dobrych stosunków z Pekinem, by móc się skupić na kryzysie gospodarczym oraz m.in. na Afganistanie, Iranie i Korei Północnej.

"Clinton musi przypomnieć o prawach człowieka" - napisali we wczorajszym komentarzu redaktorzy "Christian Science Monitor". Dziennik przypomina, że za Wielkim Murem walka o podstawowe swobody trwa nadal i w interesie Ameryki jest udzielić poparcia chińskim dysydentom. Choćby 303 sygnatariuszom grudniowej Karty 08, która była pierwszym od lat tak stanowczym wobec komunistycznych władz apelem o poszanowanie praw człowieka.

Inni komentatorzy nie mają jednak wątpliwości, że główne zadanie Hillary Clinton w Chinach trudno będzie pogodzić z idealizmem.
Spodziewają się, że sekretarz stanu będzie tonować wcześniejsze krytyczne wobec Chin wypowiedzi m.in. sekretarza skarbu Timothy'ego Geithnera oraz wiceprezydenta Joego Bidena. Tuż po zaprzysiężeniu Obamy obaj skrytykowali Chiny za zaniżanie kursu chińskiej waluty - juana. Sprowokowało to oczywiście gniewne pomruki z Pekinu.

Hillary Clinton o juanie już raczej nic nie powie, bo oba kraje są skazane na małżeństwo z rozsądku. Według szacunków Pekin trzyma w obligacjach skarbowych USA nawet 1,4 tys. mld dol. rezerw. Gdyby zażądał wykupu papierów, mógłby pogrążyć amerykańską gospodarkę. Ale tego nie zrobi, bo Ameryka to kluczowy odbiorca eksportu, który jest kołem zamachowym chińskiej gospodarki.

Podobny splot interesów łączy oba mocarstwa w innych kwestiach. W Pakistanie i Afganistanie, na Bliskim Wschodzie czy wreszcie w Afryce Chiny i USA są zainteresowane tłumieniem wpływów islamizmu. Chociaż Pekin sponsoruje komunistyczny skansen w Korei Płn., to wcale nie jest zachwycony atomowymi ambicjami tamtejszego reżimu. Negocjatorzy Chin i USA od kilku lat zgodnie naciskają na Phenian.

Rzut oka na mapę świata wskazuje, że Ameryka ma zbyt wiele kłopotów, by w imię praw człowieka ryzykować nowe kłopoty z Chinami.

Dlatego nawet jeśli w tym roku wypada 50. rocznica krwawego powstania w Tybecie i 20. masakry na placu Tiananmen, to w Pekinie Hillary Clinton będzie raczej mówić o 30-leciu nawiązania przez Pekin i Waszyngton oficjalnych stosunków dyplomatycznych.

W ubiegłą niedzielę, jeszcze przed rozpoczęciem pierwszej zagranicznej podróży nowej sekretarz stanu, Chiny i USA wznowiły trwający od dekady dialog wojskowy. Zerwały go Chiny, protestując przeciw sprzedaży amerykańskiej broni dla Tajwanu, który uznają za swoją część.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się