Menu Region

Wykład profesora Condona

Wykład profesora Condona

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Marek Świrkowicz

2Komentarze Prześlij Drukuj
Ameryka potrzebuje takich ludzi jak flejowaty, przekorny 23-latek o wdzięcznych personaliach Zach Condon.
Podczas gdy większość uprawiających muzykę rówieśników Zacha bezpiecznie pławi się w popowo-rockowo-rapowym bajorku, nasz młodzian z pasją doktora Judyma udowadnia spetryfikowanym jankesom, że granic światowej muzyki nie wyznaczają bynajmniej Statua Wolności z jednej strony i plaże Malibu z drugiej. Wraz z każdym kolejnym albumem, jaki Zach nagrywa pod specjalnie ukutym szyldem Beirut, zapuszcza się w inne rejony muzycznego wszechświata, zręcznie przekładając pożyczone od autochtonów wątki na zrozumiały dla swych rodaków język.


Tak było na jego rewelacyjnym debiucie "Gulag Orkestar" z 2006 r., gdzie 20-letni koneser egzotycznych brzmień wziął na warsztat tradycje bałkańskie. Tak było także na wydanej rok później płycie "The Flying Cup Club", niemal w całości zainspirowanej ulotnym pięknem francuskich chansons.

Tak jest i tym razem, choć trzeba uczciwie przyznać, iż na swoim trzecim (prawie) pełnowymiarowym wydawnictwie dyżurny muzyczny edukator Stanów Zjednoczonych w dźwiękowej żonglerce przeszedł samego siebie. Najnowsze dzieło monsieur Condona (od poniedziałku w zasięgu waszych portfeli) to zapakowane w jeden gustowny digipack dwie pięcioutworowe EP-ki, które dzieli niemal wszystko - z wyjątkiem osoby twórcy.

Pierwsza z nich, opatrzona sprawdzoną marką Beirut i zatytułowana "March Of The Zapotec", to pasjonująca ekskursja w kolejny - po Bałkanach i Francji - egzotyczny dla przeciętnego zjadacza bigmaków zakątek świata.

Tym razem padło na Meksyk i chwytającą za serce twórczość tamtejszych mariachi. W zeszłym roku poszukujący wciąż nowych wrażeń Condon odwołał znienacka swoją europejską trasę (w ramach której miał wystąpić także na naszym Open'erze) i ruszył w podróż do zagubionego pomiędzy monumentalnymi szczytami Sierra Madre meksykańskiego stanu Oaxaca, zamieszkanego w większości przez Indian z plemienia Zapoteków (stąd tytuł płytki). Tam skumplował się z muzykami lokalnej, sponsorowanej przez Kościół orkiestry pogrzebowej The Jimenez Band i przy ich dętej współpracy nagrał pięć nowych piosenek, które - jak sam mówi - są jego własną interpretacją meksykańskiej tradycji.

Jednak to zaledwie preludium do prawdziwej zabawy. Gdy tylko bowiem umilkną ogniste oaxacańskie dęciaki i w paszczy odtwarzacza umieścicie drugi krążek (zatytułowany "Holland" i opatrzony szyldem Realpeople, pod którym nasz bohater tworzył jeszcze jako nastolatek), ze zdumienia oczy wyjdą wam na wierzch.

Oto bowiem zamiast rozbuchanych beirutowych aranżacji i neofolkowego zacięcia z głośników wyleje się na was strumień syntetycznych brzmień, których nie powstydziłby się obsługujący keyboard Casio na prowincjonalnym dancingu pan Rysio. I tylko tęskny, uduchowiony śpiew Condona (nieodmiennie brzmiący jak skrzyżowanie Iana Curtisa z Joy Division i Thoma Yorke'a z Radiohead) może sugerować, że za tymi elektro-harcami stoi ten sam facet, który zaczarował Amerykę (i nie tylko) swoim wysublimowanym, spojrzeniem na muzykę świata.

Ale to bardzo w jego stylu: wszak zarówno tandetny euro-pop, jak i syntezatorowe pasaże spod znaku fusion (obydwie inspiracje wyraźnie słychać na "Holland") to dla statystycznego obywatela USA rzecz równie egzotyczna, jak bałkańskie rytmy czy meksykańskie marsze pogrzebowe. A odkąd rezolutny młodzieniec z Santa Fe wskutek urazu nadgarstka musiał zrezygnować z marzeń o karierze rockowego wioślarza i przerzucić się na grę na ukulele, trąbce i klawiszach, właśnie oswajanie egzotyki postawił sobie za główny życiowy cel.
============04 autor_szary(7685749)============

============25 cytat 14(7685746)============
"Nie umiałbym komponować na gitarę, bas i bębny" - Zach Condon
============06 PodpisZdjecia(7685748)============

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

2

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

The best

+1 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

anuschka (gość)  •

Jest to najlepszy i pierwszy w pełni oddający moje odczucia odnośnie muzyki Zacha Condona artykuł. Jestem przeogromnie wdzięczna autorowi a to, że przelał wszystkie moje myśli w tak fantastyczny sposób, bo ja niestety sama takich uzdolnień nie mam :)

odpowiedzi (0)

skomentuj

A my mamy premiera Con-Donka

+1 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Frant (gość)  •

Fajnie ktoś wymyślił.

odpowiedzi (0)

skomentuj