Menu Region

Coraz słabszy złoty czeka na interwencje walutowe

Coraz słabszy złoty czeka na interwencje walutowe

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Łukasz Pałka, Tomasz Ł. Rożek

Prześlij Drukuj
Wystarczyło kilka tygodni, by złoty stracił wszystko, co osiągnął od wejścia Polski do Unii Europejskiej. - Skala tych spadków jest zatrważająca - przyznaje Piotr Kuczyński, główny analityk Xelion.
- Rząd powinien jak najszybciej interweniować na rynku - uważa. Zdaniem analityków taki krok z pewnością nie doprowadziłby do odwrócenia trendu spadkowego na złotym. Bardzo jednak prawdopodobne, że przynajmniej spowodowałby ustabilizowanie kursu polskiej waluty i zapobiegł panice na rynku.

Polski rząd chce pomóc złotemu, sprzedając na rynku walutowym euro, które otrzymujemy z Unii Europejskiej. Obecnie na koncie w Narodowym Banku Polskim mamy ok. 7 mld euro zaliczek na realizację unijnych projektów na lata 2007-2013.

To pieniądze, które mają trafić do beneficjentów unijnej pomocy, czyli samorządów i resortów. Od połowy lutego o zaliczki z pakietu antykryzysowego mogą starać się również przedsiębiorcy. Wszyscy będą dostawać te pieniądze w polskiej walucie. I właśnie tu kryje się sposób na przeprowadzenie interwencji walutowej bez udziału banku centralnego. Dotychczas rząd zamieniał euro na złote w NBP.

Teraz mógłby dokonać tej samej operacji na rynku walutowym. Rzucenie dużych pieniędzy na ten rynek powstrzymałoby spadek złotego. Analitycy zaznaczają, że przy takiej operacji rząd nic nie ryzykuje.

- Co więcej, zamieniając euro na złote przy tak wysokim kursie, możemy tylko zyskać. Będziemy mieć więcej pieniędzy na realizację inwestycji, bo dofinansowanie unijne dostajemy w euro, a wydajemy w złotych - mówi Krzysztof Rybiński, partner w Ernst & Young.

Ekonomiści wykluczają natomiast w tej chwili przeprowadzenie interwencji walutowej przez Narodowy Bank Polski. Musiałby on bowiem uszczuplić nasze rezerwy dewizowe, które i tak nie są wysokie, gdyż wynoszą niecałe 50 mld euro. Tymczasem np. Rosjanie wydali już na obronę rubla 200 mld dol. i niewiele to dało.

- Poza tym rezerwy walutowe będą nam potrzebne, gdy już wejdziemy do systemu ERM2 i wówczas NBP będzie zobowiązany do utrzymania sztywnego kursu złotego - tłumaczy Jarosław Klepacki, analityk z firmy doradczej ECM.

Załamanie złotego może również spowodować, że Rada Polityki Pieniężnej wbrew wcześniejszym prognozom nie zdecyduje się w tym miesiącu na kolejną obniżkę stóp procentowych. Dotychczasowe cięcia w sumie o 1,75 pkt proc. również mogły mieć wpływ na osłabienie waluty, a i tak nie odblokowały rynku kredytów.

Polska waluta jest w tej chwili najsłabsza w historii wobec franka szwajcarskiego. Lada dzień może ustanowić również historyczne rekordy do euro i dolara. Amerykańskiej walucie do maksimum wobec złotego z maja 2004 roku brakuje około 17 gr. Z kolei euro było notowane najwyżej na początku 2004 roku. Wówczas osiągnęło poziom 4,95 zł, co oznacza, że teraz naszej walucie do przebicia rekordu słabości brakuje zaledwie 3-4 gr.

***

Jak inne kraje interweniowały na rynku walutowym

Japonia

W 2003 roku Bank Japonii interweniował, by osłabić jena, który szkodził japońskiemu eksportowi. W ciągu miesiąca sprzedał wówczas na rynku ponad 2,7 bln jenów. Potem jednego dnia dołożył jeszcze dodatkowo 5 bln jenów. Była to największa interwencja w historii. Wskutek interwencji jen stracił ponad 11 proc.

Wielka Brytania
22 września 1992 roku znany inwestor George Soros dokonał spektakularnego ataku na brytyjskiego funta. Interwencja banku centralnego na niewiele się zdała. Bank Anglii był zmuszony do tego, by wycofać się z mechanizmu wymiany walut ERM2. Szacuje się, że w tym samym czasie Soros zarobił ponad 1 mld dolarów.

Rosja
W ostatnich miesiącach bank centralny Rosji prowadzi gigantyczną interwencję w obronie rubla. Do tej pory wydał na nią ponad 200 mld dolarów, co stanowi aż jedną trzecią rosyjskich rezerw walutowych. Na razie interwencja na niewiele się zdała, bo rubel stracił już do dolara prawie 40 proc. swojej wartości.

Słowacja

W 2007 roku, gdy Słowacja była już w ERM2 przed przyjęciem euro, spekulanci rozpoczęli grę na umocnienie korony. Bank centralny i rząd musiały bronić kursu. Nie zdecydowano się jednak na ruszenie rezerw walutowych. Podjęto jednak decyzję o rewaluacji korony, czyli podwyższeniu o 8 proc.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się