Menu Region

Urzędnicy z Poznania bawią się za pieniądze sponsorów

Urzędnicy z Poznania bawią się za pieniądze sponsorów

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Łukasz Cieśla

Prześlij Drukuj
Prywatne firmy, które wygrały przetargi organizowane przez urząd miasta i starostwo w Poznaniu, sponsorowały przyjęcia i bale dla wysokich urzędników.
Płaciły rachunki m.in. za dobrą zabawę prezydenta Poznania Ryszarda Grobelnego, starosty Jana Grabkowskiego i marszałka wielkopolskiego Marka Woźniaka.

"Polska" dotarła do listy firm sponsorujących huczne zabawy lokalnych włodarzy.
Ataner, jeden z największych deweloperów, który wraz z miejska firmą Wielkopolskie Centrum Wspierania Inwestycji stawia biurowiec w centrum Poznania (koszt inwestycji ok. 170 mln zł), wpłacił pieniądze na przyjęcie organizowane przez urząd miasta.

DGA, firma doradcza znajdująca się wśród sponsorów rautu urzędu marszałkowskiego realizuje szkolenia na zlecenie Wielkopolskiego Urzędu Pracy.
Pośredniak podlega urzędowi marszałka. Steel Building, firma, która również sypnęła pieniędzmi na dobrą zabawę urzędników marszałka oraz prawdopodobnie na bal organizowany przez Starostwo Powiatowe.

Steel Building jest wykonawcą licznych inwestycji dla jednostek podległych samorządom. Firma realizowała prace na lotnisku Ławica, budowała pawilon na poznańskich targach i ujeżdżalnię na Hipodromie Wola.
PKO BP, bank, w którym urząd marszałka ma swoje konto.

Najwięcej, bo ponad 50 tys. zł., kosztowało tegoroczne przyjęcie poznańskiego urzędu miasta. W salach Centrum Kultury Zamek gościło ponad 650 osób. Tylko jedną czwartą kosztów imprezy pokrył magistrat, resztę dali sponsorzy.

Zabawa zorganizowana przez urząd marszałkowski kosztowała 37 tys. zł. Ile wydało starostwo poznańskie na imprezę dla miejskich VIP-ów? Na to pytanie urzędnicy odmawiają odpowiedzi. Nie ujawnili również oficjalnych informacji o sponsorach. Tłumaczą, że firmy nie wyraziły zgody na ujawnienie swoich danych.

Wicestarosta Tomasz Łubiński nie widzi żadnego problemu w tym, że przedsiębiorstwa, które zarabiają na kontraktach podpisywanych z urzędami, płacą za bufet i zabawę. - Tego typu przyjęcia odbywają się w całej Polsce - próbuje się tłumaczyć wicestarosta Tomasz Łubiński.

Wtóruje mu wicemarszałek województwa wielkopolskiego Leszek Wojtasiak (PO). Przekonuje, że nie ma zależności między sponsorami a urzędem. - Nie popadajmy w absurdy, bo na tej zasadzie można komuś zarzucić, że w zamian za składkę w kościele dostaje rozgrzeszenie - mówi. - Żaden ze sponsorów nie działa pod przymusem - zapewnia.

Władze miasta także nie widzą niczego niestosownego w powiązaniach z prywatnymi firmami. - Przyjęcia służą zaaranżowaniu spotkania między ludźmi z różnych środowisk. Rozwój miasta zależy przecież od dobrej współpracy z nimi - przekonuje Tomasz Kayser, zastępca prezydenta Poznania.
Murem za swoimi donatorami stoją sponsorzy. Ryszard Szulc, prezes Atanera, firmy deweloperskiej, mówi, że udział w finansowaniu przyjęcia organizowanego przez prezydenta Ryszarda Grobelnego to pojedyncza sprawa. Dodaje, że nie ma podstaw, by twierdzić, że firma w ten sposób odwdzięcza się miastu. - Nie uważam, że z powodu sponsoringu lub jego odmowy ma się jakieś preferencje - twierdzi biznesmen.

Innego zdania jest jednak dr Jerzy Matejuk z Wyższej Szkoły Zarządzenia w Warszawie, politolog zajmujący się m.in. sprawami korupcji. - Od sponsoringu do działań korupcyjnych jest blisko - mówi. - To niedopuszczalne, by petent wykładał pieniądze na zabawę urzędników. Nie powinno być żadnego podejrzanego sponsoringu.

Współpraca:
Tomasz Cylka,
Mariusz Jałoszewski

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się