Menu Region

Pawlak ma trzy pomysły na pozbycie się opcji

Pawlak ma trzy pomysły na pozbycie się opcji

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Tomasz Dominiak

Prześlij Drukuj
Dotarliśmy do projektu ustawy, która ma zminimalizować skutki tzw. opcji walutowych. Na dzisiejszym posiedzeniu rządu ma ją przedstawić wicepremier Waldemar Pawlak.
Sprawa jest pilna, bo dotyczy co najmniej kilku tysięcy firm, które łącznie mogły stracić 50 mld zł. Tymczasem słabnięcie złotego pogłębia straty i wielu z nich grozi bankructwem.

Pawlak proponuje projekt ustawy w trzech wariantach, z których jeden miałby wybrać rząd. Pierwszy zakłada tylko renegocjację przez firmy umów zawartych z bankami (byłyby na to trzy miesiące), drugi pozwala firmie jednostronnie zerwać umowę z bankiem, zaś trzeci - unieważnia wszystkie transakcje opcyjne z mocy prawa.

- Poprzez opcje następuje transfer kapitału z Polski za granicę - ostrzegał wczoraj Pawlak. Umowy na transakcje walutowe, zawierane pomiędzy polskimi firmami a zachodnimi instytucjami finansowymi, miały jeszcze pół roku temu zabezpieczać eksporterów przed spadkiem zysków z powodu taniego euro.
Mechanizm był prosty i polegał na tym, że bank zobowiązywał się odkupić euro np. po kursie 3,5 zł. Jeśli waluta była tańsza, to bank do tego dopłacał. Jeśli zdrożała powyżej tej granicy, to różnicę pokrywał przedsiębiorca.

Sęk w tym, że część umów była skonstruowana w ten sposób, że ewentualne straty banku były ograniczone, np. do kwoty 50 tys. zł, zaś firmy nie miały żadnego limitu. Stąd też wiele spółek poniosło wielomilionowe straty na opcjach. Dwie firmy - Elwo i Odlewnie - z tego powodu już zbankrutowały. To właśnie tego rodzaju umowy, zabezpieczające interesy banku, oraz narażające firmy na ogromne straty, mają zostać unieważnione lub przynajmniej renegocjowane. Eksperci przyznają jednak, że nie będzie to łatwe.

- Bez względu na wybrany wariant ustawy podstawowym problemem jest to, że prawo nie działa wstecz - uważa dr hab. Aleksander Chłopecki, prof. UW i radca prawny specjalizujący się w polskim rynku kapitałowym. Jego zdaniem rząd mógłby rozważyć jeszcze jedną możliwość. - Wystarczy zmienić prawo w taki sposób, aby potraktować umowy na opcje walutowe jako zwykły kredyt i zastosować przepisy antylichwiarskie, określające maksymalną kwotę, jaką instytucje finansowe mogą zarobić - podkreśla Chłopecki.

Nie wiadomo jednak, na jakich zasadach dobierać spółki, których opcje walutowe mają zostać unieważnione lub renegocjowane. - Jest pewna grupa firm, które z opcji korzystają od wielu lat i na tych transakcjach zarobiły krocie. Dziś, gdy złoty traci na wartości, tłumaczą, że nie wiedziały, co kupują - powiedział nam Bogusław Kott, prezes Millennium. - Muszę przyznać, że wzrosła liczba klientów, którzy nie chcą się dogadać, odkąd w sprawę włączył się wicepremier Pawlak.

Pocieszeniem dla firm, które straciły na opcjach w wyniku osłabienia się złotego, są zyski z eksportu. Wczoraj koncern mięsny Duda ujawnił, że poniósł aż 442 mln zł straty na opcjach. Dodał jednak, że sprzedaż wędlin i mięsa za granicę stała się na tyle opłacalna, że nawiązką zrekompensowała już te straty.

Wsp. Beata Tomaszkiewicz

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się