Menu Region

NBP: szybkie przyjęcie euro to ryzyko

NBP: szybkie przyjęcie euro to ryzyko

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Tomasz Ł.Rożek

Prześlij Drukuj
Napływ inwestycji zagranicznych, brak ryzyka kursowego i tańsze kredyty, ale i wzrost cen podstawowych produktów oraz ogromne koszty przystosowania systemów informatycznych - takie są, zdaniem szefów NBP, główne konsekwencje przyjęcia przez Polskę nowej waluty.
Wczoraj ujawnili oni liczący kilka tysięcy stron raport o następstwach wejścia Polski do strefy euro. Przeważają zalety - eksperci NBP wyliczają, że zniknie w Polsce ryzyko związane z wahaniami walut, na których tracą przedsiębiorcy i kredytobiorcy, oraz zwiększy się wiarygodność wśród inwestorów, którzy chętniej niż dotąd angażowaliby w Polsce duże pieniądze. Wzrośnie także wymiana handlowa z innymi krajami, bo zmniejszy się ryzyko ekonomiczne. NBP wyliczył, że pozostawanie poza strefą euro może spowodować, że polska gospodarka będzie rozwijać się wolniej średnio o 0,7 pkt proc. rocznie.

Jednocześnie NBP podkreśla, że w sytuacji spowolnienia gospodarczego nie warto spieszyć się z przyjmowaniem euro. Wiceprezes NBP Witold Koziński podkreślił wczoraj, że w sytuacji, gdy wahania kursowe złotego wobec euro są bardzo duże, nie warto wchodzić w tym roku do tzw. przedsionka walutowego ERM2, poprzedzającego wejście do Eurolandu.

W przedsionku musimy przebywać co najmniej dwa lata i w tym czasie utrzymywać sztywny kurs złotego do euro (z odchyleniem +-15 proc.). Według Kozińskiego w tym czasie NBP musiałby pozbywać się swoich rezerw walutowych, by bronić kursu złotego. - A to jest potężne zagrożenia dla naszej gospodarki - stwierdził wiceprezes NBP.

Rząd Donalda Tuska robi jednak wszystko, by do strefy euro wejść 1 stycznia 2012 r., a do ERM2 jeszcze wiosną tego roku. Dziś wiceminister finansów Ludwik K0tecki będzie rozmawiał w Brukseli z ministrami finansów krajów Unii o ustaleniu kursu złotego, po jakim weszlibyśmy do ERM2, a potem do strefy euro. Zdaniem rządu szybkie działanie zwiększyłoby wiarygodność Polski wśród inwestorów i zahamowałoby spadek wartości złotego.

- Uważam, że na dziś przebywanie w przedsionku jest bardzo ryzykowne. Lepiej odczekać, niż wpędzić Polskę w tarapaty gospodarcze - komentuje Jakub Bojanowski, partner w firmie doradczej Deloitte.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się