Menu Region

Zbigniew Maciąg: Fatalny dzień złotego

Zbigniew Maciąg: Fatalny dzień złotego

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

zastępca szefa działu pieniądze

1Komentarz Prześlij Drukuj
Słabnącemu złotemu, wczoraj odnotował rekordowe spadki, na krótką metę mógłby pomóc rząd i NBP, interweniując na rynku walutowym. Ale to rozwiązanie mało skuteczne i niezwykle kosztowne.
W grę wchodzi także sprzedaż na rynku euro, które dostajemy z Unii Europejskiej (obecnie na koncie w NBP mamy ok. 7 mld euro) i w ten sposób wzmocnienie kursu złotego.

Już sama zapowiedź interwencji lub sprzedaży euro wpłynęłaby otrzeźwiająco na rozgrzane głowy inwestorów. Niestety, ani rząd, ani bank centralny nic w tym zakresie nie robią. W dłuższej perspektywie najlepszym jednak wyjściem jest szybkie przystąpienie do strefy euro. Wtedy nie będą nam już grozić ataki spekulacyjne i niestabilność kursu.

Obecnie na rynku finansowym dominują emocje, a nie chłodna analiza makroekonomiczna. Dlatego złotego nie wsparł opublikowany wczoraj raport NBP o skutkach wejścia Polski do strefy euro, z którego wynika, że w dłuższej perspektywie będzie to korzystne dla naszej gospodarki.
Niewiele dały też uspokajające wypowiedzi prezesa banku centralnego, że tak duże osłabienie naszej waluty nie ma nic wspólnego z kondycją gospodarki. Inwestorom puszczają nerwy. Boją się ryzyka i za wszelką cenę pozbywają się złotego. I nic nie wskazuje na to, aby w najbliższych dniach sytuacja uległa zmianie.

Tymczasem, tak dramatyczne osłabienie waluty ma negatywne konsekwencje dla polskiej gospodarki. Z przerażeniem na upadek złotego spoglądają osoby, które mają kredyty hipoteczne we frankach. Muszą bowiem spłacać coraz wyższe raty. Część z nich już ma kłopoty z obsługą zadłużenia, co odbije się na wynikach banków. Narzekają kierowcy, bo więcej płacą za benzynę i turyści, bo drożeją wycieczki. Słabszy złoty zwiększa prawdopodobieństwo wzrostu inflacji i obniża wiarygodność naszego kraju. Ze słabości naszej waluty cieszą się chyba tylko eksporterzy.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Zastanowcie sie

+1 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Ireneusz (gość)  •

Podobnie jak autor tego artykulu, niejaki Cezary Michalski z derr Dziennika zablysnal erudycja... W artykule "Czuwajac nad zwlokami zlotowki" rozmarzyl sie o dawnych dobrych czasach, gdy dolar i euro w PL byly prawie za darmo i on sam w USA czul sie wreszcie bogaty.
Zdaniem Michalskiego, to bark wejscia strefy do euro po tym "cudownym" kursie sprawil, ze Polacy z bogaczy stali sie biedakami.
Szkoda ze der "Dziennik" nie dal mozliwosci komentowania tych wybitnych odkryc, bo napisalbym p. Michalskiemu kilka slow prawdy.
To czym on sie zachwycal, to bylo ZYCIE PONAD STAN! Dotyczylo to polskiej gospodarki, polskich rodzin a wlasciwie calej ciagle jeszcze biednej Polski.
Teraz wlasnie zaczynamy placic rachunki za zycie na drogi kredyt. Kredyt ma ktotkie nogi - tak jak glupota - Panowie!

odpowiedzi (0)

skomentuj