Menu Region

Listkiewicz zna sposób, jak zwolnić Beenhakkera

Listkiewicz zna sposób, jak zwolnić Beenhakkera

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Piotr Wierzbicki

7Komentarzy Prześlij Drukuj
Przeczytaj, co będzie podstawą, by rozwiązać kontrakt z Leo Beenhakkerem w najbliższych 40 dniach.
Jeśli władze PZPN skrupulatnie wytyczą selekcjonerowi Leo Beenhakkerowi pracę na najbliższe 40 dni do spotkań z Irlandią Północną i San Marino, a Holender permanentnie będzie się od niej wymigiwał, to będzie podstawa, żeby rozwiązać z nim kontrakt. Taką metodę na dymisję "don Leo" podpowiada Michał Listkiewicz.

Były prezes PZPN jest jedną z najlepiej zorientowanych osób w kwestii kontraktu Holendra, gdyż był jednym z jego autorów.
To za jego rządów Leo rozpoczął pracę z reprezentacją. To Listkiewicz przedłużył z nim umowę, dał premię i podwyżkę (do 800 tys. euro rocznie), zanim awansowaliśmy do mistrzostw Europy. Został za to mocno zrugany przez swojego następcę, czyli Grzegorza Latę.

- Ja zamiast nowego kontraktu pokazałbym mu raczej drzwi - mówił obecny prezes związku w wywiadzie dla "Polski". Odkąd Lato został prezesem, zmienił jednak front i stał się zwolennikiem Beenhakkera. Takie wrażenie próbuje przynajmniej prezentować w mediach. Niezbyt konkretne stanowisko zajął nawet w kwestii zaangażowania Leo w pracę w Feyenoordzie. Niby powiedział, że Beenhakkerowi nie wolno pracować na dwa fronty, ale dodał, że nie może decydować o tym, co trener będzie robił w czasie wolnym.

Pytanie numer jeden, które stawiają sobie teraz władze PZPN (w konsultacji z prawnikami), to zdefiniowanie terminu "czas wolny". Andrzej Strejlau, rzecznik prasowy związku, twierdzi, że jest to 26 dni w roku. Tyle ustawowo przysługuje bowiem pracownikom.

Czy to oznacza, że Leo może teraz, na 40 dni przed kluczowymi meczami eliminacji, wziąć sobie wolne i jeździć po stadionach w Holandii? - Do wiosennych spotkań Leo powinien zająć się wyłącznie reprezentacją Polski, niczym innym. Tymczasem on podejmuje się współpracy z Feyenoordem. Robi to ostentacyjnie. Pewnie nie byłoby problemu, gdyby wymienił kilka mejli z władzami klubu czy porozmawiał z nimi przez telefon. Ale organizowanie konferencji prasowej? To nie jest w porządku i nigdy bym mu na to nie pozwolił - mówi Listkiewicz. A swoją drogą, za swojej kadencji "Listek" zgodził się na współpracę Leo z Feyenoordem. - Tak. Ale trwała ona wówczas tylko siedem dni - przypomina.

W czwartek ma dojść do spotkania prezesa Laty z Beenhakkerem. Obaj panowie jeszcze raz przedyskutują kwestię obowiązków Leo. Jeśli ktoś myśli, że Holender może tego dnia dostać do podpisania dymisję, to jest w błędzie. W tej chwili nie ma bowiem podstaw, by go zwalniać bez konieczności wypłacenia gigantycznego odszkodowania.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

3

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Leo

+16 / -10

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

mulder (gość)  •

Żałosne leśne dziadki. Czas na emeryturę ! Zamiast dziękować Leo wciąż go obrażają i nie szanują. PZPN musi odejść a polską piłką niech rządzi Leo i Boniek.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Listkiewicz zna sposób, jak zwolnić Beenhakkera

+15 / -8

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

walimorda (gość)  •

Ty wieprzu, a jaki sposób znaleźć na ciebie mendo, abyś zniknął na zawsze z tej bandy pzpn ?

odpowiedzi (0)

skomentuj

Szkoda slow

+12 / -10

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

barracuda (gość)  •

Ile razy mozna komentowac panow z PZPN ?? Glupota , kretynizm , sloma w butach , chamstwo ??
Listkiewicz ma racje , mowiac ,iz Leo B. sie w Polsce nie zaaklimatyzowal . Musi byc nienormalny , bo nie chla i na dziwki nie chodzi .
Taka jest prawda o PZPN : z debilami pracowac nie mozna i Leo B. odejdzie w zalosci .
Mieliscie chamy( z PZPN ) zloty rog..

odpowiedzi (0)

skomentuj