Menu Region

Boruc uratował Celticowi skórę. I swoją też

Boruc uratował Celticowi skórę. I swoją też

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Rafał Romaniuk

Prześlij Drukuj
Gdy na łamach brytyjskiej prasy toczyła się dyskusja, kiedy Artur Boruc pobije pod względem wywoływanych skandali George'a Besta czy Paule'a Gascoigne'a, piłkarze Celticu w spokoju przygotowywali się do meczu derbowego z Rangersami.
Wczorajsze spotkanie wartość miało dużą, bo w przypadku porażki prowadząca w tabeli drużyna Celticu straciłaby miejsce lidera właśnie na rzecz największego rywala.

Trener Gordon Strachan nie chciał zdradzić, czy postawi od pierwszej minuty na Boruca. - Zobaczycie w niedzielę - mówił. Ale z innych jego wypowiedzi czuć było, że to Polak wybiegnie na murawę. Bogiem a prawdą Strachan nie ma większego wyboru. Na ławce rezerwowych pozostaje Mark Brown, który grał pod nieobecność kontuzjowanego "Borubara" i spisał się fatalnie.

Ostatnie kłopoty Boruca szkoleniowiec Celticu starał się obracać w żart. Bramkarz reprezentacji Polski został ukarany gigantyczną karą w wysokości dwóch tygodniówek. Do klubowej kasy musiał wpłacić blisko 60 tys. funtów. Wszystko dlatego, że przed wyjazdem na zgrupowanie reprezentacji Polski do Portugalii wdał się w bójkę z kolegą z zespołu Aidenem McGeadym.
Strachan pogroził palcem, powiedział, że to skandal, ale bez większego przekonania. Głównie dlatego, że sam jest od dawna skonfliktowany z niesfornym McGeadym.

Wczoraj miała wybuchnąć kolejna bomba, tym razem rozsadzająca karierę polskiego bramkarza. "News of the World", brytyjski brukowiec, zapowiedział, że opublikuje w niedzielę kompromitujące Boruca zdjęcia. Niektóre media zaczęły spekulować, że chodzi o pokazanie Polaka zażywającego twarde narkotyki. Inne pisały o jego rzekomych kontaktach z polską mafią ustawiającą wyniki meczów.

Z dużej chmury popadał jednak mały deszcz. "Wielki żart dla Boruca" - zatytułował swój artykuł tabloid. "Pojawiły się informacje, jakoby bramkarz Celticu miał pozytywny wynik testu na obecność narkotyków. Dziś możemy powiedzieć, że to nieprawda" - poinformował "News of the World".

Fałszywe doniesienia nie wpłynęły na formę Boruca podczas wczorajszego meczu derbowego. A jeśli już, to tylko w sposób pozytywny. Gdyby nie interwencje Polaka, Celtic straciłby punkty i pozycję lidera. Najwięcej roboty miał po strzale własnego obrońcy. Stephen McManus tak niefortunnie wybijał piłkę, że uderzył ją w kierunku własnej bramki. Boruc w imponującym stylu uratował mu skórę.

Wydaje się więc, że ostatnie wpadki i kontrowersyjne zachowania "Holy Goalie" znów ujdą mu na sucho.

Być może na naszego bramkarza mobilizująco podziałała też sugestia Leo Beenhakkera, który stwierdził, że po meczu z Walią przekonał się, kto będzie numerem jeden reprezentacji. I wprawdzie nie wskazał wprost na Boruca, jednak z kontekstu wypowiedzi i słabej postawy Łukasza Fabiańskiego jasno wynika, kogo miał na myśli.

Wyjazdu Boruca na obóz kadry nie docenił Strachan: - Bądźmy szczerzy, na meczu było ze 150 osób, a Boruc musiał przespacerować się przez 45 min.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się