Menu Region

Kazimierz Kutz: Mieć wszystko to za mało

Kazimierz Kutz: Mieć wszystko to za mało

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Robert Siewiorek

6Komentarzy Prześlij Drukuj
Ten notoryczny grzesznik, który mówi o sobie, że jest już tylko starą kobietą, dziś w warszawskim teatrze Syrena będzie świętował swoje 80. urodziny.
Dostałem od życia więcej i ciekawiej niż inni. Więc nie ma się co uskarżać, bo byłby to już grzech - napisał w liście do matki w 1997. - A ja zawsze lubiłem grzeszyć w ramach namiętności, bo czułem, że Bóg takich lubi.

Wielki marsz rozpoczął przed 60 laty. Zaopatrzony w instynkt wodzowski, setki przeczytanych książek, słoik łoju i pęczek cebuli - zawędrował do łódzkiej filmówki. Chciał na polonistykę, ale przestraszył się, że ze swoją śląską gwarą nie da rady. A dałby - właśnie dlatego, że zawsze był odmieńcem.

Pierwsza wojna kutzowa wybuchła już w 1960 r., gdy nakręcił awangardową i demaskatorską fabułę "Nikt nie woła", przeciwstawiającą się wizji patriotyzmu z "Popiołu i diamentu". Kutza ochrzczono mianem bezczelnego prowokatora.

Tę sławę, choć zwieńczoną w końcu powszechnym uznaniem, podtrzymała piękna epicka trylogia: "Sól ziemi czarnej", "Perła w koronie" i "Paciorki jednego różańca" - w której opowiadając o Śląsku, Kutz wyłożył też własną wizję Polski. Do dyskusji o patriotyzmie i ojczyźnie wrócił w "Zawróconym" i "Śmierci jak kromka chleba" oraz w telewizyjnej inscenizacji "Do piachu" Różewicza.

Ta ostatnia, demitologizując obraz AK-owskiej partyzantki, doprowadziła do szału kombatantów. Ale w innych świetnych spektaklach Teatru Telewizji, z "Opowieściami Hollywoodu" na czele, nie było już sporu o narodowe mity. Bitwę o Śląsk i Polskę Kutz przeniósł do polityki, w której działa od 1997 r.

Jak każdy Ślązak, jest pragmatykiem. Tyle tylko, że gdy większość Ślązaków to pragmatycy wierzący, on jest pragmatykiem marzącym. Przez całe życie marzy o Polsce. Jednak nie tej, która wywodzi się z mitologii narodowców.

I nie tej, która "była biednym, głupim krajem, zidiociałym na skutek swoich nieszczęść". Polska Kutzowa to Polska zdobywców, nie ofiar. A on jest jak Jasiek z "Soli ziemi czarnej", młody górnik - powstaniec, który z niemieckiej wieży wartowniczej z zachwytem patrzy przez lunetę na piękną Polskę. Kutz gapi się na tę Polskę przez całe życie.

Miłość Kutza do Polski jest funkcją innej trudnej, wstydliwej miłości - do Śląska. Kutz to śląski Mojżesz, który chce wyrwać krajan z pęt "zmuzułmanienia", czyli bezwładu, podporządkowania kolejnym kolonizatorom - niegdyś Niemcom, teraz Polakom. Nazywa siebie "wściekłym psem łańcuchowym w sprawach Śląska".
1 3 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

4

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Chappeaux bas

+10 / -6

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

trelka (gość)  •

Trzeba mieć dużo wrażliwości w sobie, by dostrzec tę odmienną wrażliwość u Kazimierza Kutza. Wspaniały tekst, wspaniały człowiek.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Wróg Polski

+8 / -8

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Jermar2 (gość)  •

Kuc - ateista tytułujący się polskim ślązakiem to absurd. Doradca kulturalny KC za Gierka. Jego filmy miały premiery w komunistyczne święta. W ciemno broni B. Blidy. Po co te eufemizmy - jego język jest po prostu chamski.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Wredny typ

+10 / -5

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Jan (gość)  •

Wyjątkowo wredny typ, ten szkop. Brak mu cywilnej odwagi, aby startować do parlamentu z listy niemieckiej?

odpowiedzi (0)

skomentuj

Zycze zdrowia

+9 / -7

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

euro67 (gość)  •

Uwazam, ze to bardzo nieciekawy typ, ale dzis zycze mu aby byl zdrowy i wreszcie poszedla na emeryture i przestal macic w polskiej polityce szczegolnie z autonomia slaska.

odpowiedzi (0)

skomentuj