Menu Region

Katastrofa nad naszymi głowami

Katastrofa nad naszymi głowami

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Adam Synowiec

1Komentarz Prześlij Drukuj
To pierwsze, a na pewno największe w dziejach podboju kosmosu przez człowieka zderzenie dwóch statków kosmicznych z Ziemi na orbicie naszej planety. Do incydentu doszło we wtorek wieczorem, ale dopiero wczoraj informacja przeniknęła do agencji informacyjnych.
Telekomunikacyjny satelita amerykański Iridium 33 z pełną prędkością staranował rosyjską sondę Kosmos-2251, która była własnością Rosyjskich Sił Kosmicznych. Z komunikatu NASA wynika, że obydwa aparaty rozpadły się na kawałki na wysokości 790 km nad Syberią. Wiadomo, że Iridium należało do prywatnej firmy z USA. Satelita był częścią działającego od lat systemu telefonicznej łączności bezprzewodowej.

Dane dotyczące wyposażenia i zadań rosyjskiego Kosmosa są nieznane. Oficjalnie podaje się, że Kosmos-2251 był również satelitą komunikacyjnym rosyjskiego systemu Strela-2M. Ale nie ma pewności, czy satelita ten faktycznie był zepsuty i nieczynny od lat, jak od dawna sugerowała strona rosyjska.

Kosmos-2251 nie miał jednak prawdopodobnie na pokładzie baterii atomowej, jak Kosmos-1818, który w lipcu zeszłego roku rozpadł się na orbicie na ok. 30 fragmentów. Tego satelitę wystrzelono w lutym 1987 r.

Pod koniec stycznia tego roku Rosyjskie Siły Kosmiczne wydały oświadczenie zapewniające, że ich zepsuty Kosmos-1818 nie stanowi niebezpieczeństwa dla innych satelitów ani statków kosmicznych. Ma bezpiecznie spłonąć w atmosferze Ziemi około 2050 r. Kosmos-1818 na razie krąży po orbicie naszej planety na wysokości 800 km, dokładnie takiej, na jakiej doszło do zderzenia we wtorek satelitów z Rosji i USA.

Cywilna Rosyjska Agencja Kosmiczna potwierdziła katastrofę z udziałem Kosmosa-2251. Rzecznik prasowy Roscosmosu zastrzegł jednak, że satelita ten w przeszłości należał do wojska, a więc jego agencja nie odpowiada za sondę i sam wypadek. Aleksander Worobiew nie potwierdził informacji, że satelita wymknął się spod kontroli. Poinformował, że Roscosmos prowadzi śledztwo w sprawie katastrofy nad Syberią.

Obydwa satelity, które brały udział w kosmicznej kraksie nad Syberią, wyniosły na orbitę rosyjskie rakiety. Kosmos -2251 poleciał w 1993 r., a Iridium-33 sześć lat później. Pierwszy ważył blisko tonę, drugi - 560 kg.

NASA zapowiada, że dokładna analiza skutków zderzenia i oszacowanie zniszczeń potrwa kilka tygodni. - Wiedzieliśmy, że w końcu do czegoś takiego dojdzie - powiedział Mark Matney, naukowiec z Centrum Lotów Kosmicznych im. Johnsona w Houston, zajmujący się nadzorem nad odpadami kosmicznymi.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

kto kogo

+6 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

gr3 (gość)  •

W pełni sterowny satelita staranował rosyjski wrak:
"satelita amerykański Iridium 33 z pełną prędkością staranował rosyjską sondę Kosmos-2251, która była własnością Rosyjskich Sił Kosmicznych"
Takie postawienie sprawy świadczy chyba jednoznacznie skąd pochodzi informacja. Niemniej tłumacząc tekst z rosyjskiego można było choć trochę pomyśleć...

odpowiedzi (0)

skomentuj