Menu Region

Zamiast odbierać dzieci, lepiej naprawiać rodzinę

Zamiast odbierać dzieci, lepiej naprawiać rodzinę

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Dorota Abramowicz

Prześlij Drukuj
Dzieci z ciernistych rodzin. Miesiącami cierpią w ośrodkach opiekuńczych, zanim dorośli ustalą, czy mogą wrócić do mamy i taty. Trauma rozstania zostaje w nich na zawsze, jak blizna - pisze Dorota Abramowicz
Dom jak dom. Dwa pokoje z kuchnią w gdańskim blokowisku. Dziwna jest tylko cisza. Nikt nie biega. Nie woła o picie. Nie kłóci się o zabawki. Karolina (34 lata) wchodzi do pokoju dzieci. Patrzy na puste łóżka 11-letniej Sylwii, 7-letniego Konrada i 3-letniego Bartka. Kuli się na dywanie, zaczyna płakać.

- Płacz ciągle do mnie wraca - mówi. - Budzę się w nocy, myślę, co one tam robią. Czy znów Bartek nie jest chory, a Konrad nie ma zawszonej głowy.
I dlaczego Sylwia nie chce jeść. Od pół roku dzieci przebywają w interwencyjnych rodzinach zastępczych. Będą tam dopóty, dopóki Karolina i jej mąż nie skończą terapii antyalkoholowej. Sąd rodzinny nie odebrał im praw rodzicielskich. Muszą się tylko poprawić.

Pod pręgierzem
Dziećmi Karoliny zainteresowano się przez sąsiadkę, policję i piwo. - Sąsiadka ma dwójkę małych dzieci - opowiada Karolina. - Gdy jej mąż wyjechał za granicę, błagała, bym jej przy nich pomogła. No i się zgodziłam. Zaczęłam matkować na dwa domy.

Wszystko zawaliło się w pewien letni wieczór. - Ułożyłam wykąpane dzieciaki sąsiadki - wspomina. - Musiałam zająć się swoimi, więc poprosiłam męża, by poczekał w drugim mieszkaniu, aż sąsiadka wróci z pracy. Mąż był po kilku piwach. No i wtedy wpadli policjanci z nakazem rewizji. Podejrzewali sąsiada o przemyt narkotyków. Narkotyków nie znaleźli, za to okazało się, że dziećmi opiekuje się obcy, nietrzeźwy facet.

W ten sposób rodzina Karoliny trafiła, jak mówi, "pod pręgierz". Dostali kuratora. Najpierw sądowego, potem z opieki społecznej. Kurator zjawił się wieczorem, gdy dzieci już spały. Zastał rodziców "pod wpływem". - Piliśmy piwo - przyznaje Karolina.

Dzieci zabrano niedługo później. Nie pomogły dobre opinie szkoły i sąsiadów, zaświadczenia z przychodni, że są szczepione w terminie. - Wrócą najwcześniej za trzy miesiące - Karolina znów zaczyna płakać. - Nie wiem, jak one to zniosą. Starsze już rozumieją, najgorzej jest z Bartkiem.

Psycholog Krystyna Kmiecik-Baran badała dzieci, które zabrano z rodzinnych domów. - Nawet jeśli były krzywdzone, molestowane, zaniedbane, to zawsze przeżywają ogromną traumę, która zostaje w nich na lata, jak blizna - tłumaczy.

Dobry i zły policjant
Informacje z ostatnich tygodni: 38-letnia mieszkanka Brus (woj. pomorskie) opiekowała się dwumiesięcznym dzieckiem, mając prawie 4 prom. alkoholu w organizmie; we Wrocławiu na przystanku spała pijana kobieta, obok siedziało czteroletnie dziecko; ponad 2,5 prom. alkoholu miała 26-letnia sopocianka, którą policjanci zatrzymali, gdy "opiekowała się" trójką dzieci...
1 3 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się