Menu Region

Znicz znalazł nowego Choto i ma z nim kłopot

Znicz znalazł nowego Choto i ma z nim kłopot

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Paweł Drażba

Prześlij Drukuj
Pracowicie wczorajszy dzień spędzili piłkarze pierwszoligowego Znicza Pruszków. Podopieczni Dariusza Kubickiego najpierw o godz. 12 rozegrali na sztucznej murawie stadionu MOS sparing z Pelikanem Łowicz (0:0), a już o 14 zmierzyli się z zespołem drugoligowych Wigier Suwałki (5:1). Później udali się na odnowę biologiczną.
- Nikt nie mówił, że będzie lekko. Aby dobrze przygotować się do rundy wiosennej, musimy teraz trenować, trenować i jeszcze raz trenować. Czas na odpoczynek będzie po zakończeniu sezonu - mówi trener Kubicki, który na oba wczorajsze sparingi wystawił inne jedenastki. W meczu z Pelikanem zagrali w większości zawodnicy młodzi i testowani. - No i ten eksperymentalny skład nie wypadł zbyt dobrze. Nie można mieć jednak do nich pretensji - mówi drugi trener Znicza Artur Kalinowski. - Spotkaniem z Wigrami, w którym zagraliśmy już w podstawowym zestawieniu, jestem natomiast pozytywnie zaskoczony. Myślałem, że po serii solidnych treningów nasi piłkarze będą mieli ciężkie nogi, a tymczasem, w drugiej połowie zagrali szybko i kombinacyjnie.


Pierwsze 35 min meczu nie zapowiadało tak wysokiego zwycięstwa pruszkowian. Na boisku rządziły i dzieliły Wigry. Suwalczanie mieli siedem dogodnych sytuacji do strzelenia gola. Brakowało im jednak skuteczności. Stara piłkarska prawda mówi jednak, że niewykorzystane sytuacje się mszczą. Tak też stało się i tym razem. Dwie szybkie kontry Znicza zakończył bramkami Tomasz Feliksiak.

Wigry zdołały co prawda tuż po przerwie strzelić gola kontaktowego (piękną przewrotką popisał się Sławomir Kleczkowski), ale na więcej nie starczyło im sił. W dodatku nie najlepszy dzień miał bramkarz suwalczan Przemysław Masłowski, który sprezentował gospodarzom trzy kolejne bramki (zdobyli je Tomasz Chałas, Wojciech Wocial i Artur Januszewski).

- Mimo tak wysokiej porażki, uważam, że był to pożyteczny sprawdzian. Dowiedzieliśmy się, jak wiele braków jest w naszej grze - skwitował mecz Zbigniew Kaczmarek, kiedyś piłkarz Legii, dziś trener suwalskiego klubu. Mecz z Wigrami z trybun obserwował stoper z Zimbabwe Patmore Shereni (ostatnio grał w Wiśle Ustroniance), któremu wystarczyły zaledwie dwa dni testów, aby przekonać do siebie trenera Kubickiego. - To drugi Choto. Taka skała. Będziemy mieli z niego pociechę - mówi.
Kalinowski ujawnił nam jednak, że negocjacje z Sherenim nie przebiegają najlepiej. Piłkarz od dwóch dni nie trenuje z zespołem i nie wiadomo, czy zostanie w Pruszkowie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się