Menu Region

Polscy imigranci są już niepotrzebni w Europie

Polscy imigranci są już niepotrzebni w Europie

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Tomasz Rożek, Michał Różycki

3Komentarze Prześlij Drukuj
Kryzys gospodarczy i rosnące bezrobocie budzą nastroje nacjonalistyczne w Unii Europejskiej.
Polacy, którzy do niedawna byli przyjmowani z otwartymi rękami przez mieszkańców i pracodawców w Wielkiej Brytanii czy Irlandii, teraz stają się persona non grata. Wczoraj około tysiąca brytyjskich robotników protestowało przeciwko zatrudnianiu cudzoziemców pod elektrownią na Isle of Grain w południowej Anglii. Brytyjczycy domagają się, aby francuski koncern nadzorujący modernizację elektrowni, zatrudniał miejscowych fachowców.

Atmosferę podgrzewają fatalne dane z brytyjskiego rynku pracy - portal internetowy BBC News podał wczoraj, że liczba bezrobotnych Brytyjczyków może przekroczyć w 2009 roku dwa miliony - najwięcej od dziesięciu lat. Zwalniają już nie tylko banki, które jako pierwsze odczuły skótki kryzysu, ale także firmy produkcyjne, budowalne, branża gastronomiczna. Trafiający na bruk pracownicy oczekują od polityków pomocy finansowej i ograniczenia dostępu do rynku pracy dla emigrantów.

Rządy niektórych krajów zapominają więc o idei wolnego przepływu kapitału i ludzi , czyli podstawowej zasadzie wolnego rynku. W narastającej fali niezadowolnenia społecznego troszczą się głównie o swoje rynki i swoich wyborców. Norwegia przykręca właśnie kurek z funduszami socjalnymi. Dwa dni temu rząd tego kraju zlecił kontrolę wśród polskich emigrantów, którzy pobierają zasiłki dla bezrobotnych. Z kolei Niemcy i Austria dni temu zapowiedziały, że nie otworzą swoich rynków pracy dla Polaków 1 maja, jak się do tej pory spodziewano. Chcą to zrobić dopiero w połowie 2011 r.

Zdumienie wywołał też prezydent Francji Nicolas Sarkozy, który zapowiedział, że Peugeot-Citroën powinien zamknąć fabryki na Słowacji oraz w Czechach i przenieść produkcję do Francji. W zamian za utrzymanie miejsc pracy przez pięć lat proponuje zaprioponował koncernowi 3,5 mln euro. Rozmiary tego kryzysu na pewno zaskoczyły europejskich przywódców. - przyznaje prof. Krystyna Iglicka, ekspert ds. migracji z Instytutu Spraw Międzynarodowych. - Kozłami ofiarnymi stali się imigranci, którzy często żyją na koszt państw, do których przyjechali.
1 3 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

2

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

skutki przez u

+13 / -12

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

ela (gość)  •

skutki przez ó to też wynik zwolnień?- poleciała korekta, ale ord poinien działać, chyba że odmówił działania jako skutek ogólnej dekoniunktury na wszystko

odpowiedzi (0)

skomentuj

Większe powody do zmartwienia...

+15 / -14

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

zzeus (gość)  •

Chciałbym poruszyć temat bardziej palący dla Polaków, niż problemy emigracji. Mianowicie problem ludzi, którzy z emigracji wrócili.
Spędziłem w Anglii pięć lat, wróciłem w kwietniu ubiegłego roku. Będąc na emigracji rzadko spotykałem się z przejawami dyskryminacji. Faktem jest, że wyjechałem przed największą falą kryzysu, ale było już dobrze po upadku North West Bank i w Anglii fala niepokojów zaczęła narastać. Wyjechałem z powodów osobistych, ale i głos tęsknoty za ojczyzną miał w decyzji o powrocie spory udział. W pracy robiono wręcz wszystko, by mnie zatrzymać: oferowano podwyżkę, chciano wprowadzić udogodnienia w godzinach pracy. Niestety swojej decyzji nie zmieniłem. Czemu piszę "niestety"? Bo w Polsce, jak nauczyłem się już ironizować, zamiast obiecywanej drugiej Irlandii, zastałem drugie Peru. Rząd, który miał zrobić wszystko, aby Polaków z emigracji ściągnąć z powrotem do kraju, robi obecnie chyba wszystko, aby ich za granicą zatrzymać. Od roku siedzę w Polsce, nie mogąc nigdzie dostać pracy. A z każdym miesiącem, będzie gorzej. Nie tylko dlatego, że bezrobotnych przybywa, ale także i dlatego, że potencjalni pracodawcy, niechętnym okiem patrzą na "dziury w życiorysie". Jedną już taką miałem, dzięki nieuregulowanej służbie wojskowej (w 2001r. zgłosiłem się na ochotnika, a usłyszałem, że nie ma pieniędzy na pobór. Na przeniesienie do rezerwy musiałem czekać dwa lata), obecnie mam już kolejną, trwającą blisko rok.
Słynne słowa JFK: "Nie pytaj, co twój kraj może zrobić dla ciebie, zapytaj, co ty możesz zrobić dla swojego kraju." nabierają dla mnie strasznie gorzkiego znaczenia. Bo choćbym dla swego kraju chciał zrobić tak wiele, nie mogę zrobić nic.

odpowiedzi (0)

skomentuj