Menu Region

Hoek: Bądźmy uczciwi, polska szkoła bramkarzy nie istnieje

Hoek: Bądźmy uczciwi, polska szkoła bramkarzy nie istnieje

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Rafał Romaniuk Albufeira, Portugalia

1Komentarz Prześlij Drukuj
Łukasz Fabiański czy Artur Boruc - to jedna z niewielu niewiadomych w składzie reprezentacji Polski przed dzisiejszym meczem z Walią.
Jeszcze pół roku temu nikt nie miał wątpliwości - numerem 1 był Boruc, który mimo fatalnej postawy reprezentacji Polski podczas Euro 2008, wrócił z austriackich boisk jako bohater.

Sytuacja szybko się jednak zmieniła. Boruc w meczach Cel-ticu popełniał błąd za błędem. Jeden koszmarniejszy od drugiego. Jego wpadki stały się przed-miotem kpin w brytyjskiej telewizji. Mimo to jego marka nie maleje. Przynajmniej tak twierdzą media na Wyspach, które podały wczoraj, że bramkarzem Celticu poważnie zainteresowany jest Arsenal Londyn.

Boruc przyjechał na zgrupowanie kadry wyluzowany. Na treningach jak zwykle jest skory do żartów. Z dziennikarzami rozmawiać jednak nie chce. - Prywatnie chętnie pogadam. Ale wywiad? Nie, nie, dziękuję - kwituje każdą prośbę o kilka minut oficjalnej rozmowy.

- Artur na pewno się nie zmienił. Jest tym samym chłopakiem, który przyjeżdżał na zgrupowanie reprezentacji Polski miesiąc, dwa czy rok temu - mówi w rozmowie z "Polską" Frans Hoek, trener bramkarzy naszej reprezentacji.

Na treningach w portugalskiej Albufeirze Borucowi w niczym nie ustępuje jednak Fabiański. Rywalizacja o bluzę z numerem jeden jest naprawdę zacięta. Zaangażowanie obu naszych bramkarzy na każdym kroku podkreślają trenerzy.

- Panowie, ruszcie się. Przegrywamy 0:2 - pokrzykiwał podczas treningu na swoich kolegów Boruc, mimo że była to tylko zwykła gierka z pozoru nic nieznacząca. Cichy i spokojny zazwyczaj Fabiański też wrzeszczał na partnerów, tłumacząc im złe ustawienie na boisku.

- Ja już wiem, kto będzie numerem jeden. Ale oczywiście wam nie powiem - uśmiecha się Hoek. - Chłopaki też jeszcze nie wiedzą. Zostaną o tym poinformowani w dniu meczu. Zresztą proszę pamiętać, że mój głos jest tylko doradczy. Ostateczną decyzję podejmie Leo Beenhakker - dodaje trener bramkarzy polskiej kadry.

W przeszłości zawsze było jednak tak, że Leo słuchał rad swojego współpracownika, przynajmniej w kwestii obsady bramki. - Zgadzamy się w 99 pro-centach przypadków. A jeśli nawet mamy inne zdanie, zawsze jest dyskusja. Proszę pamiętać, że podczas debaty sztabu szkoleniowego, która odbywa się dzień przed meczem, każdy wygłasza swoje zdanie na temat pierwszej jedenastki. Ja czy Andrzej Dawidziuk nie mówimy więc tylko o tym, czy powinien grać Artur czy Łukasz, ale też dzielimy się przemyśleniami, jak widzimy zestawienie obrony czy ataku - mówi Hoek.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Tytuł inny niż treść wypowiedzi

+3 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

siostro_basen (gość)  •

Tytuł artykułu inny niż treść wypowiedzi. Nie powiedział tego Hoek, ale dziennikarz.

odpowiedzi (0)

skomentuj