Menu Region

Pomoc państwa nam nie pomoże

Pomoc państwa nam nie pomoże

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Niall Ferguson

Prześlij Drukuj
Banków nie należy nacjonalizować, tylko je restrukturyzować - pisze wybitny wykładowca Uniwersytetu Oksfordzkiego
Pęknięcie bańki mieszkaniowej wywołało panikę na Wall Street, która przerodziła się w globalny kryzys. Na Światowym Forum Gospodarczym w Davos Rosja i Chiny obwiniały USA, wszyscy obwiniali bankierów, a bankierzy obwiniali nas, zwykłych śmiertelników. Spojrzałem na nich okiem psychoanalityka i stwierdziłem, że mamy do czynienia nie z Wielką Depresją, tylko z Wielką Represją: stanom lękowym towarzyszy wypieranie ze świadomości natury i skali problemu.

Nie słyszałem krytyki 819-miliardowego pakietu rozpatrywanego przez Kongres USA. Panowało ogólne przekonanie, że prawie każde wydatki publiczne będą korzystne - oraz że im większy wyniknie z tego deficyt, tym lepiej.

Niektórzy przewidywali, że około połowy roku recesja osiągnie dno, inni twierdzili, że Indie i Chiny będą motorami ożywienia, ale większość mędrców i możnych tego świata doszła do wniosku, że John Maynard Keynes (znany ekonomista, twórca teorii interwencjonizmu państwowego - przyp. red.) wybawi nas wszystkich z opresji. W sięganiu przez ekonomistów do zaczytanych egzemplarzy "Ogólnej teorii zatrudnienia, procentu i pieniądza" jest coś desperackiego.

Mając przykrą świadomość, że ich dyscyplina w gruncie rzeczy nie przewidziała obecnego kryzysu, ekonomiści cofają się do fazy makroekonomicznego dzieciństwa, jak starego misia, tuląc do siebie keynesowski "efekt mnożnikowy" - zgodnie z tą koncepcją każdy dolar wydany przez państwo generuje więcej niż dolara dochodu.

Ekonomiści muszą dorosnąć i spojrzeć w oczy brutalnej rzeczywistości: Zachód przechodzi kryzys nadmiernego zadłużenia. Państwa, firmy i gospodarstwa domowe uginają się pod bezprecedensowym ciężarem długu. Średnie zadłużenie gospodarstwa wynosi 141 proc. dochodu rozporządzalnego w USA i 177 proc. w Wielkiej Brytanii.

Złudzenie, że kryzys nadmiernego długu można rozwiązać metodą dalszego zadłużania się, stanowi osiowy objaw Wielkiej Represji. Większość rządów proponuje właśnie coś takiego. Amerykański deficyt może przekroczyć w tym roku 10 proc. PKB. W zeszłym roku administracja Busha przeforsowała pakiety ratunkowe na sumę 7,8 bln dol., w formie pożyczek, inwestycji i gwarancji.

Zaczyna się mówić o nowym "banku od złych długów", skupującym toksyczne aktywa, z którymi nie uporał się Troubled Asset Relief Program. Nikt nie zauważył, że taki bank już istnieje. Nazywa się System Rezerwy Federalnej i od początku kryzysu dziura w jego bilansie powiększyła się z około 900 mld dol. do ponad dwóch bilionów, częściowo z powodu wykupu nieujawnionych aktywów banków.

Ile jeszcze toksycznych odpadów wala się po świecie? Ekonomista z Uniwersytetu Nowojorskiego szacuje, że straty banków amerykańskich na złych długach i papierach wartościowych wyniosą 1,8 bln dol. To o 40 proc. więcej niż cały ich kapitał. Do tego należy dołożyć zobowiązania Medicare i Social Security, na które nie ma pokrycia finansowego. Ponieważ gospodarka szybko się zwija, czeka nas eksplozja długu publicznego. A podobne rozwiązania przyjmuje się na całym świecie.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się