Menu Region

"Bez Okrągłego Stołu nie dałoby się żyć"

"Bez Okrągłego Stołu nie dałoby się żyć"

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Mira Suchodolska

Prześlij Drukuj
Druga część rozmowy z Aleksandrem Kwaśniewskim, uczestnikiem obrad Okrągłego Stołu sprzed 20 lat.
Rozmowy Okrągłego Stołu były bez wątpienia pełne napięć. Co Pana najbardziej poruszyło, zmroziło krew w żyłach?
Dramatyczny moment to był w końcówkach Okrągłego Stołu, kiedy myśmy już wszystko mieli poskładane, a Miodowicz odmówił podpisania porozumień. I nastąpiła wielogodzinna przerwa. Mam do tego osobisty stosunek, bo odbywało się to w scenografii, w której potem spędziłem 10 lat jako prezydent. Ten sekretariat, w którym myśmy jako strona rządowa pracowali, był później moim gabinetem.

Kiedy sprawy się komplikowały, chodziliśmy na ostatnie piętro Pałacu, do takich opustoszałych apartamentów, gdzie ostatnimi mieszkańcami byli Cyrankiewicz i Nina Andrycz, a później to było mieszkanie Wałęsy, potem moje, a teraz Lecha Kaczyńskiego.
Tam była taka zastępcza Magdalenka, gdzie można było porozmawiać na osobności. W tych pustych pomieszczeniach radziliśmy przez parę godzin, jak z tego wyjść. Pamiętam telefony Kiszczaka, rozterki Jaruzelskiego. Ja wtedy wiedziałem, że jeżeli nie wyjdziemy z obrad z porozumieniem, to Polsce grozi najgorszy scenariusz: zwyciężają radykałowie po obu stronach.

Jakoś trudno mi sobie wyobrazić, że na oślim uporze Miodowicza zawisła przyszłość Polski.
To nie był tylko opór Miodowicza, to był opór ogromnej, istotnej części aparatu władzy, który zdawał sobie sprawę, że te procesy idą w stronę oddania władzy, a nie wsysania Solidarności. To już było jasne. I moim zdaniem Miodowicz wyrażał niepokoje, interesy znacznej części partii. Nie wykluczam, że gdyby doszło do klęski Okrągłego Stołu, no to mielibyśmy wymianę na szczytach władzy w partii.

I możliwe, że szefem tej partii byłby Miodowicz. Ta rozgrywka nie była taka banalna, jak by to wyglądało. Kiszczak był postacią silną, ale to nie było tak, że wszyscy w jego aparacie mu sprzyjali.
Wałęsa też miałby ogromne kłopoty, do głosu doszliby jego przeciwnicy z Solidarności Walczącej.
Nieuchronny konflikt tych dwóch grup niechybnie by sprawił, że w Polsce nie dałoby się żyć.
1 3 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się